Niedziela 16-12-2018, imieniny Albiny, Zdzisława
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Każdy osobnik jest cenny

 
Elbląg, Każdy osobnik jest cenny Beata Lalik i jej podopieczny (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Czasami mają połamane skrzydła lub nóżki, które nie wytrzymały zderzenia z samochodem, zdarzają się otwarte złamania i rany powstałe na przykład od strzałów z wiatrówki. Bywa i tak, że są osłabione, głodne, wyziębione. W takich przypadkach dzikie zwierzęta są zdane na pomoc człowieka. Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt w Gronowie Górnym to miejsce, w którym nie tylko się je ratuje, ale i przywraca do pełnej sprawności. Tak, by mogły wrócić do domu, czyli na łono natury. Zobacz więcej zdjęć. 

- Dlaczego zdecydowała się pani na to, żeby taki ośrodek założyć?
     - Beata Lalik, lekarz weterynarii, założycielka Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Gronowie Górnym: Założyłam go, bo do mojego gabinetu trafiało bardzo dużo dzikich zwierząt, które wymagały pomocy, czyli dzikich ssaków oraz ptaków, często były to gatunki chronione. Przetrzymywanie zwierząt dzikich oraz chronionych wymaga specjalnych zezwoleń, wystąpiłam o nie do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i dostałam pozwolenie na utworzenie takiego ośrodka. Było to w lipcu, 2014 r. Ośrodek prowadzę przy swoim domu. Powstał dzięki pomocy sponsorów, osób prywatnych, włożyłam w to też moje własne środki. Przyjmuję wszystkie gatunki ptaków chronionych, a także ssaki, z wyjątkiem niedźwiedzi oraz łosi. W tym roku otrzymałam również zgodę na przetrzymywanie wilków oraz kotowatych, czyli rysi i żbików. Ze względu na potrzeby takich zwierząt, wymagających specjalistycznego zaplecza, rozszerzyłam ośrodek o około sześcio hektarowy teren w Przybyłowie. Tam powstaną adaptacyjne, specjalistyczne, wielohektarowe wybiegi dla takich gatunków jak wilk, ryś, sarna, dzik, lis. Dzięki temu takie zwierzęta nauczą się samodzielnie funkcjonować, swobodnie wychodzić na zewnątrz, a jednocześnie, w razie potrzeby, będą mogły tu wrócić, gdzie znajdą pokarm i schronienie.
     
     - Jakie gatunki trafiają do ośrodka w Gronowie Górnym oraz w jaki sposób?

     - Bardzo często zgłoszenia pochodzą od osób prywatnych, ludzi dobrego serca, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok rannego zwierzęcia. Najczęściej trafiają do mnie ptaki: dzięcioły, szpaki, kawki, gawrony, a z terenu miasta mewy, gołębie. Są też ptaki potrącone przez samochody, myszołowy czy jastrzębie, a także puszczyki, sowy. To gatunki niezwykłe, na co dzień niespotykane w mieście. Trafiają tu też łabędzie oraz bociany, w tym roku miałam ich sześć, z czego cztery udało się wypuścić. Były to młode osobniki, które wymagały odchowania, później zostały one zaobrączkowane i wypuszczone. Dwa pozostałe bociany uległy wypadkom. Jeden miał otwarte złamanie, wdało się zakażenie, nie udało się go uratować. Drugi został postrzelony z wiatrówki, skrzydło udało się odratować, ale bocian jest cały czas w trakcie rehabilitacji. Zostanie wypuszczony na wiosnę i mamy nadzieję, że znajdzie partnera, założy gniazdo i wychowa młode.
     
     - Kiedy, w jakim okresie, takich poszkodowanych zwierząt jest najwięcej? Czy można tu wskazać jakąś konkretną porę roku?

     - Najwięcej ptaków trafia tutaj w okresie lęgów. Są to młode osobniki, które na przykład wypadły z gniazda. Więcej takich poszkodowanych zwierząt jest latem, bo one wtedy polują i są aktywne. Natomiast zimą, kiedy przychodzą mrozy i duże warstwy śniegu, a bazy pokarmowej jest mało, zdarzają się osobniki osłabione. Są znajdowane przez ludzi i przynoszone do ośrodka.
     
     - Czy któryś z "pacjentów" zapadł pani szczególnie w pamięci?

     - Tak. Był to puszczyk Puszkin, który został wypuszczony w trakcie Nocy Sów w Elblągu [odbyła się ona 31 marca – red.]. Miał on złamanie kości piszczelowej, bardzo skomplikowane, wieloodłamowe. Trafił do mnie w takim prowizorycznym, gipsowym opatrunku, założonym przez ludzi, którzy go znaleźli. Umiejscowiono go poniżej złamania, ptak spędził u nich kilka dni, więc miałam wątpliwości, czy uda się go poskładać, czy ten zrost nastąpi. Ale udało się. Podczas rehabilitacji wsparł mnie Grzegorz Muniak, pasjonat fotografii przyrodniczej, ornitolog z zamiłowania, który sponsorował laseroterapię...
     
     - ?
     - Tak, puszczyk miał serię laseroterapii. Przyspieszyło to gojenie kości, regenerację ścięgien i mięśni, odnowiło struktury. Sam zrost kości odbywa się naturalnie, zawsze nastąpi, ale działanie kończyny zależy od sprawnych mięśni oraz ścięgien. Jeśli są one uszkodzone, to niestety takie zwierzę nie ma szans na powrót do swojego środowiska. W tym przypadku udało się wszystko naprawić, co nas bardzo ucieszyło.
     
     - A propos rehabilitacji: jak się to odbywa w przypadku zwierząt?
     - Po urazie, na przykład po złamaniach, często dochodzi do zaników mięśniowych, ponieważ zwierzę jest przez jakiś czas unieruchomione. Często trwa to minimum sześć tygodni, a nawet dwa, trzy miesiące, w zależności od techniki składania kończyny. Dochodzi do zaników mięśniowych, przykurczów ścięgien, więc rehabilitacja polega na ćwiczeniach ruchów biernych. Codziennie trzeba tę chorą kończynę rozprostowywać i masować. W późniejszym okresie zwierzę nabiera kondycji, naszym zadaniem jest doprowadzić je do pełnej sprawności. Nie może być ono wypuszczone na wolność w momencie, gdy jest osłabione i ma zaniki mięśniowe, bo sobie nie poradzi. W zależności od gatunku konsultuję również dany przypadek ze specjalistami, którzy wspierają mnie swoją wiedzą. Więc jeśli jest to ptak, to przyjeżdża ornitolog, obrączkuje zwierzę, sprawdza jego kondycję i sprawność ruchową. Razem stwierdzamy, czy to jest już czas na to, żeby zwierzę wypuścić, otrzymuję też informację, w jakim miejscu najlepiej to zrobić.
     
     - Jak powinniśmy się zachować w momencie, gdy spotkamy chore, zranione, dzikie zwierzę? Jak mu pomóc żeby nie zrobić krzywdy ani sobie, ani jemu?

     - Przede wszystkim należy pamiętać, że takie zwierzę może być nosicielem różnych chorób, więc nigdy nie dotykamy go gołymi rękami. Jeśli jest ono ranne, ma otwarte złamanie, leży, ale widzimy, że oddycha, rusza powiekami, to należy wziąć to, co mamy pod ręką - kocyk, szmatkę, ręcznik, ewentualnie własną bluzę – i owinąć w to zwierzę. Dzięki temu sami siebie chronimy przed ostrym dziobem czy pazurami, bo takie zwierzę potrafi się jeszcze bronić, zabezpieczamy je przed wychłodzeniem czy przed uszkodzeniem piór. To bardzo ważne, bo potem rzutuje to na czas rehabilitacji. Trzeba później takie zwierzę dowieźć do lecznicy. Jeśli odległość jest znaczna, to należy takiego osobnika, co jest ważne zwłaszcza w przypadku ptaków, ogrzać. Często zdarza się, że nie przeżywają one transportu, wpadają w hipotermię, w konsekwencji nie przeżywają albo trzeba je poddać eutanazji.
     
     - Jakie mamy obowiązki wobec takiego zwierzęcia? Jak możemy zgłaszać takie przypadki?

     - Człowiek swoją gospodarką bardzo mocno ingeruje w naturalne środowisko. Odbieramy zwierzętom ich siedliska, naturalne miejsca bytowania, miejsca lęgowe. W związku z tym wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem. Trzeba zatem odbudowywać ich populację, dlatego każdy osobnik jest cenny. To nasze dziedzictwo kulturowe, zapisane w ustawie, każdy obywatel ma obowiązek o nie dbać oraz je chronić. Jeżeli ktoś nie wie, jak udzielić pomocy, boi się, to powinien zgłosić taki przypadek do odpowiednich służb. Może to być nadleśnictwo czy park krajobrazowy. Można również zadzwonić na numer 112, który przekieruje do najbliższego ośrodka rehabilitacji zwierząt albo znaleźć numer w internecie, taka lista znajduje się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska lub Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Do nas można zadzwonić pod numer 502 532 569. Natomiast niszczenie gniazd oraz dostępu do siedlisk czy zabijanie zwierząt jest zagrożone karą grzywny lub pozbawienia wolności.
rozmawiała Marta Wiloch
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Oryginalne części Peugeot - HADM Gramatowski
Wypożyczalnia aut HADM Gramatowski
Serwis i oryginalne części Audi
Wyprzedaż rocznika 2017 w salonie Skody HADM