Czwartek 15-11-2018, imieniny Alberta, Leopolda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kobiety także walczą! (Młodzi zdolni, odcinek 4)

 
Elbląg, Kobiety także walczą! (Młodzi zdolni, odcinek 4) Magda Witkowska jest animatorką zajęć dla młodzieży (fot. Anna Dembińska)
Rek

Człowiek orkiestra - żongluje, tańczy z ogniem i walczy z prawdziwymi wikingami. Magda Witkowska ma 17 lat i w Elblągu jest jej pełno. - Wiem, że czasem mogłabym ustawić obowiązki z całego tygodnia na jeden dzień i przez resztę czasu siedzieć w domu. Tylko że wtedy umarłabym z nudów - mówi Magda.

Anna Kaniewska: - Do naszej redakcji przyjechałaś na rowerze jednokołowym. Często tak jeździsz po mieście?
     Magda Witkowska: - Dość często. Lubię to robić, bo widzę czasami, jaką radość sprawia ludziom taki widok. Sama też na ich miejscu pewnie zareagowałabym podobnie, bo pamiętam jak widziałam znajomego jeżdżącego na takim rowerze jak gdyby nigdy nic. W sumie to chyba przez niego zaczęłam próbować jeździć na monocyklu.
     Mieliśmy u nas w stowarzyszeniu w piwnicy kilka takich rowerów, więc kiedy nikt nie patrzył, wychodziłam na zewnątrz i próbowałam się nauczyć. Godzina, dwie dziennie i po kilku dniach umiałam przejechać kilka, może kilkanaście metrów. Nie było to dużo, ale i tak byłam z siebie niesamowicie dumna. Stwierdziłam, że nie zatrzymam się na takim etapie i po prostu zaczęłam jeździć dalej, aż w końcu zaczęłam wracać na monocyklu do domu. Po jakimś czasie kupiłam własny rower. Od prawie roku jeżdżę już na swoim, nie martwiąc się, że zniszczę coś, co należy do kogoś innego. Spokojnie mogę sobie na nim przejechać przez cale miasto.
     
      - Czym zajmujesz się na co dzień?
     - Moją główną pasją jest kuglarstwo. Oprócz tego zajmuję się animacją, uczę innych kuglarstwa oraz zajmuje się odtwórstwem historycznym. Udzielam się również w innych akcjach, np. pomagałam przy Elbląg Rocks Europa, niebawem będę działać przy Święcie Chleba. Moja działalność związana jest ze sztuką, więc jeśli będę szukać nowych zainteresowań, to na pewno będzie to związane dotychczasowymi zajęciami. Kiedyś zajmowałam się również muzyką, plastyką, ale raczej nie znajdę czasu, żeby to kontynuować, bo już mi czasu brakuje.
     Czasem organizacja jakichś działań zajmuje miesiące. Wiem, że czasem mogłabym ustawić obowiązki z całego tygodnia na jeden dzień i przez resztę czasu siedzieć w domu. Tylko że wtedy umarłabym z nudów.
     
     - Skąd w takim razie pomysł na kuglarstwo?
     - Wszystko zaczęło się od harcerstwa, w którym spędziłam 2-3 lata. Razem z moją drużyną wyleciałam na zlot Atomów i sieci organizacji pozarządowych na terenie Warmii i Mazur. Miałam wtedy 12 lat. Tam zobaczyłam po raz pierwszy ludzi, którzy zajmują się kuglarstwem. Nigdy bym nie pomyślała, że sama będę się tym zajmować. Zawsze było to coś nieosiągalnego. Była możliwość spróbowania, nauki. Rozpoczęłam od poiki. Uważałam, że jest to coś fajnego, innego. Poznawałam wiele osób, aż trafiłam na ludzi, z którymi dzisiaj współpracuję. Mówię o Elbląskim Oddziale Abstrakcyjnym i Stowarzyszeniu Elbląg Europa. Oni wciągnęli mnie w kuglarstwo i animację na 100 procent. Na wspomnianym zlocie poznałam wikinga z braniewskiej drużyny „Nidhogg” i do dziś jestem w tej drużynie. Spotykamy się na treningach co tydzień.
     Gdybyśmy spotykali się tylko na imprezy, to byliśmy słabą drużyną. U nas kobiety także walczą! Choć wiadomo, że nie każda kobieta jest w stanie odnaleźć w sobie wojowniczkę.
     
     - Jesteś animatorką, która prowadzi zajęcia z młodzieżą. Jak Ci się pracuje z rówieśnikami?
     - Bardzo dobrze. Sama jestem częścią tej młodzieży. Po prostu lubię pracować z osobami, które chcą się czegoś nauczyć i są kreatywni. To, co robię przyciąga głównie młodzież, ale czasem zdarza mi się pracować z osobami starszymi czy z dziećmi.
     
     - Jakbyś zachęciła młode osoby, aby szukały swoich pasji?
     - Otaczam się samymi aktywnymi osobami, więc trudno mi powiedzieć. Jest tyle ciekawych rzeczy, w których można się rozwijać, że spędzanie czasu tylko w domu jest stratą czasu. Nasze zainteresowania, działania, bycie osobą aktywną i otwartą na drugiego człowieka, rozwija naszą osobowość i pomaga uporać się problemami.
     
     - Czy uważasz, że elbląska młodzież jest aktywna?
     - Chciałabym żeby młodzi ludzie z Elbląga byli bardziej aktywni, ale z tym jest ciężko. Mówią często, że nic się nie dzieje, a jeśli podsuwamy im to pod nos, to też marudzą. Co zrobić skoro oni sami nie wiedzą, co chcą robić. Część osób wyjeżdża na studia i nie ma ich w Elblągu. Poza tym trzeba mieć dużo cierpliwości, bo nic nie przychodzi od razu.
     
     - Jakie są Twoje marzenia?
     - Chciałabym być szczęśliwa a jestem szczęśliwa, gdy robię to, co lubię i gdy wiem, że to co robię, niesie radość innym. Jestem szczęśliwa, gdy wiem, że moje działania mają jakiś sens. Cieszą mnie też proste gesty, uśmiechający się do mnie człowiek na ulicy. Staram się nie planować przyszłości. Przed tym wspominanym zlotem nie myślałam, że moje życie się zmieni aż tak. Działam spontanicznie! Studia to wspaniały czas, więc na pewno się wybiorę na jakiś kierunek, ale co dokładnie będę robić? Nie wiem. Jestem humanistką, choć przedmioty ścisłe  są bardzo interesujące, bo dzięki nim można opisać świat, który nas otacza.
     
     - Jak na Twoje pasje reagują rodzice? Wspierają czy narzekają, że córki ciągle nie ma w domu?
     - Na początku rodzice narzekali, że nie ma mnie w domu, bo nie wiedzieli, jaki to wszystko będzie miało na mnie wpływ. Teraz się przyzwyczaili, bo też zauważyli jak odnoszą się do mnie inne osoby, jak doceniają to, co robię. Każda znajomość jakoś nas kształtuje. Jednak ludzie, z którymi się stykam, zajmują się tym, co ja. Są bardzo zdolni.
     
     - Ukształtowali... Ty masz chyba silny charakter?
     - Trzeba zapytać już moich najbliższych. Oni mają więcej do powiedzenia na ten temat (śmiech).
Rozmawiała Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

POLO z HAFTEM
T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA
Naszywka HERB ELBLĄGA
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki