Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Droga z pierwszeństwem przejazdu Droga z pierwszeństwem przejazdu

Ktoś musiał kandydować...

Kampania wyborcza w Elblągu zbytnio nie odbiegła od krajowego standardu - była nieco monotonna i bez większych sensacji. Niektórzy nie narzekali jednak na nudę...

Mała utarczka poglądów była udziałem dwóch kandydatów z przeciwnych sobie ugrupowań: AWSP i SLD. Chodziło o wyborczą grę na temat przyłączenia Elbląga do Pomorza.
      - Dla nas jest to temat permanentny i będzie pojawiał się zawsze, niezależnie od prowadzonych kampanii - stwierdził Stefan Rembelski z AWSP. - A wojewódzki SLD powinien sam określić, czy gra tym tematem podczas wyborów, czy nie...
     Rembelski wywołał do odpowiedzi przewodniczącego Rady Miejskiej Andrzeja Kempińskiego, zarzucając mu, że mówi raz tak, innym razem zaś inaczej.
     - W swoim programie nie umieściłem zapisu o chęci przynależności do Pomorza. To zbyt poważna sprawa dla mieszkańców, by traktować ją jako wyborczy chwyt. Popatrzmy na integrację z Olsztynem. Jeżeli mieszkańcy nadal będą chcieli połączenia z Gdańskiem, to temat i tak wróci - odpowiadał Kempiński.
     
     Pogoda nie sprzyjała
     
     Deszczowa pogoda pokrzyżowała szyki Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. W którąś sobotę PSL zorganizowało festyn, ale deszcz tak lał, że wypłoszył nawet członków rodzin kandydatów.
     - Spodziewaliśmy się licznego udziału mieszkańców Elbląga i powiatu, niestety, deszcz i zimno... Sam, po powrocie, musiałem się kurować - ubolewał Jerzy Konarzycki.
     Największym symbolem Prawa i Sprawiedliwości była... pomarańczowa plansza z nazwą ugrupowania, umieszczona na budynku przy ul. 1 Maja. Członkowie ugrupowania narzekali, że było mało pieniędzy na kampanię z prawdziwego zdarzenia.
     - Nie jesteśmy krezusami. By mocno zaistnieć na scenie politycznej, trzeba mieć bilboardy, klipy itp., ale na to nas niestety nie było stać - stwierdził Wiesław Zieliński.
     Platforma Obywatelska postawiła jednak na kampanię w mediach lokalnych. Z największą częstotliwością pojawiała się jedna z kandydatek tego ugrupowania.
     
     Akt dywersji
     
     Ciekawa przygoda spotkała jednego z kandydatów SLD-UP. Jeżdżąc wymalowaną "na wyborczo" Skodą, zgubił koło. Pomyślał przez moment, że może ktoś mu źle życzył. I niezwłocznie o fakcie tym powiadomił skrupulatnie wszystkie elbląskie media.
     - Wracałem ze spotkania wyborczego i nagle patrzę - a tu wyprzedza mnie lewe tylne koło. Na szczęście jechałem dość wolno i nikomu nic się nie stało - opowiadał Sławek Moroz. - Mam nadzieję, że nie był to akt dywersji i że nikt nie majstrował przy moim samochodzie...
     Kandydaci rozwiesili swoje wizerunki na słupach ogłoszeniowych i płotach, często zaklejając jedni drugich.
     - Wojna plakatowa! Widać, że niektórym puszczają nerwy. Na przyklejone już plakaty naklejają swoje, np. na twarz delikwenta, i to kolegom z tej samej partii. A później tłumaczą: no, nie gniewaj się, przecież zakleiłem tylko kawałek twarzy, nazwisko zostało - opowiada Władysław Mańkut.
     
     Trochę folkloru w szarej kampanii
     
     W czasie kampanii zdarzały się też i inne sposoby promocji. W jednej z gazet kandydat proponował wycieczkę do Paryża dla tych, którzy wezmą udział w jego konkursie, a kandydatka z prawicy prezentowała swój wizerunek w wyraźnie lewicującej gazecie.
     Są i tacy, którzy w ogóle nie pokazali się elbląskim wyborcom.
     Mizeria nastrojów przedwyborczych zniechęciła wiele ugrupowań do fajerwerków reklamowych.
     Nic dziwnego, że w obliczu wyraźnej przewagi jednego ugrupowania w przeprowadzanych sondażach, wielu kandydatów nie przekonanych było nawet samemu do własnej osoby.
     - Ktoś musi kandydować, więc kandyduję, i już - usłyszeliśmy podczas rozmowy z jednym z nich...

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama