Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 24-02-2018, imieniny Bogusza, Macieja
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Studniówki

Wiadomości

Na osiedlu

Społeczeństwo

Gospodarka

Sport

Kultura

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Spacer po deptaku Spacer po deptaku

Teraz ja - Lekarz Twój Pan

 
Elbląg, Teraz ja - Lekarz Twój Pan fot. AD
Rek

„Pacjentko, nie przeszkadzaj ginekologowi w pracy. Wejdź, zapłać i wyjdź” – takie tabliczki powinni wieszać przy niektórych elbląskich gabinetach.

Praca lekarza musi być straszną katorgą. Wydaje się, iż większość medyków pracuje w tym zawodzie za jakieś straszne grzechy, które popełnili jeszcze ich przodkowie. Zwłaszcza specjalizacja ginekologiczna musi być strasznie wyczerpująca. Doszło do tego, że nawet w prywatnych gabinetach nie kryją oni znudzenia i awersji do pacjentów.
     Za 10 minut pracy kasują nawet 100 zł i to jest wersja bez zbytecznej uprzejmości (swoją drogą. dlaczego nie mają kas fiskalnych?). Strach pomyśleć, ile kazaliby sobie płacić, gdyby obdarzali każdego pacjenta uśmiechem, życzliwością i z cierpliwością słuchali, co się do nich mówi. Jednak komu uda się wysupłać tę stówkę i tak ją wyda w prywatnym gabinecie, bo do przychodni już w ogóle lepiej nie wchodzić. Tam to dopiero można się nadziać na zły humorek pana/pani doktor.
     Poczekalnia w Poradni K. Miejsce równie stresujące jak to przed gabinetem stomatologa. Siedzą: starsza pani, kobieta ok. lat 30 i dwie ciężarne. Otwieram drzwi do rejestracji i już czuć przyjazną atmosferę. Za biurkiem średnio zadbana pielęgniarka wypisuje jakieś papiery i w ogóle nie zauważa mojego wejścia, nieśmiałe „Dzień dobry!” rozpłynęło się w powietrzu i ślad po nim zaginął. Po dłuższej chwili próbuję znowu:
– Przepraszam…
– Poczeka chwilę. Nie widzi, że piszę – padło w uprzejmej odpowiedzi.
     Już w tej chwili człowiek ma dość. Ale co było robić. Poczekałam, aż pani skończy. Załatwiłam formalności i dołączyłam do ponurego kręgu w poczekalni.
     Co jakiś czas zza drzwi słychać było: Następna! I tak przyszła moja kolej. Pan doktor był chyba w wyjątkowo podłym nastroju. Nawet fartucha nie miał, bo gorąco… Już sam fakt mojej obecności tam zdawał się go drażnić.
     Co pani jest? – zapytał – choć sądziłam, że przychodząc do niego, właśnie się tego dowiem. Nie zdążyłam dokładnie opisać niepokojących mnie objawów, na co on:
– Dobra, dobra nie ma co gadać. Na fotel proszę.
     Poczym z nieskrywanym znudzeniem zbadał, co zajęło jakieś 30 sek. Stwierdził, że wszystko wygląda dobrze, ale cytologia pokaże. USG mi nie zrobi, bo właśnie coś się popsuło. Może jutro naprawią. Popisał, pomruczał pod nosem i krzyknął: Następna! – stąd poznałam, że moja wizyta dobiegła końca.
     Wyszłam i nie wróciłam. Po co męczyć pana doktora. Poszłam prywatnie, ale nie dostrzegłam większej różnicy poza faktem, że wychodząc byłam uboższa o 70 zł.
     Najgorsze jest to, że nikogo to już nie szokuje, nie oburza. Wszyscy rozumieją i usprawiedliwiają biednego lekarza, który musi tyrać całymi dniami, a przecież ukończył takie strasznie ciężkie studia. Jakby studia innych były mniej ważne, wyczerpujące i kosztowne. Taki doktor uważa za oczywiste, że należy mu się ZASŁUŻONY odpoczynek po ciężkim dniu pracy (bo jak wyjdzie z przychodni czy szpitala po 14, pojedzie do swojego prywatnego gabinetu na dwie godziny, za które skasuje 800 zł, to się chyba naharuje, prawda?). Daje więc sobie prawo odreagowywać złość i frustracje na pacjentach, przecież i tak przyjdą.
     Najlepiej, jakby pacjent położył pieniądze na wycieraczce przed gabinetem zapukał i uciekł, by nie psuć doktorkowi humoru. Największą bowiem troską naszych lekarzy jest dziś rodzaj samochodu, jaki sobie właśnie muszą kupić, dom i jego utrzymanie oraz wybór atrakcyjnego miejsca na urlop, a pacjenci są niepotrzebną kulą u nogi, która za ten dom, samochód i urlop płaci, więc, chcąc, nie chcąc, trzeba ją za sobą wlec.

Sofia
Liczba publikacji: 3
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
5.7 15 83

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Nie po to kończy się medycynę aby mizdrzyć się do każdego, nikt nikomu nie broni umierać w domu. Macie mieć szacunek do lekarzy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    ..X..X..(2011-06-18)
  • E tam, ojoj-biedna pacjentka- pewnie sama "średnio zadbana"jak ta pani pielęgniarka. Niestety-już pan doktor nie będzie całował rączek i dziękował za to, że pani raczyła przyjść. Nie ten wiek, nie te czasy. Nie rozumiem, o co chodzi autorce, jakiś głupi tekst, . .. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    nerkall(2011-06-18)
  • Sofia - niestety prawda. W pełni się z tym zgadzam. A jeszcze warto popatrzeć na terminy proponowane w przychodniach ciężarnym. Są przypadki, że kobieta, która zgłasza się do ginekologa zaraz kiedy się dowie o tym, że jest w ciąży (często po doświadczeniach z ciążą poprzednią można domniemywać, że ciąża może być zagrożona - stąd zalecana wczesna kontrola) na dzień dobry dostaje propozycję terminu za 3-4 m-ce. No polityka pro rodzinna jak ta lala. .. Nie dziwmy się, że mamy niż skoro i na tym polu temat leży.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-18)
  • Nawet chyba wiem o jakiego lekarza chodzi. W pełni zgadzam się z autorką. Na moje szczęście po przykrych doświadczeniach udało mi się znaleźć lekarza z powołania i jestem z mojej pani doktor bardzo zadowolona.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    hhhh(2011-06-18)
  • a inne specjalnosci, choby okulistyka. Panowie z tej specjalnosci to kpina
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-18)
  • Dawać nazwiska tych chamów i prostaków. Jak im klientów ubędzie to może trochę kultury ogarną.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pacjent-K.(2011-06-18)
  • Do końca nie zgadzam się z autorką, gdyż ginekolog, ginekologowi nie równy i tu jest kwestia -nie pasuje, to go zmieniam, ale jeśli chodzi o szanowne panie w rejestracji to sprawa wygląda nieco gorzej. Owszem nie będę uogólniała, ponieważ zdarzają się przypadki kobietek, które rzeczywiście nadają się do tej pracy, są życzliwe i miłe, ale są też takie, które zachowują się tak, jakby siedziały tam za karę, z miną obrażonej na cały świat i wzrokiem sugerującym -Czego ty znowu chcesz?!?!Ja nie wiem jak takie "baby" mogą pracować z ciężarnymi kobietami?! Nie chcesz pracować, to się zwolnij, a jak nie umiesz współpracować z ludźmi, to długopisy w domu składaj! Zresztą co ja będę pisać, wystarczy posiedzieć i porozmawiać z kobietami w poczekalni, każda może dodać coś od siebie. Z pozdrowieniami dla wszystkich pań z recepcji. .. może następnym razem będziecie bardziej ludzkie. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    PoRaDnIk K(2011-06-18)
  • Niestety, w Elblągu nie ma dobrych lekarzy-ginekologów. Lepiej wydać trochę więcej i pojechać do Gdańska. Ja również mam podobne doświadczenia jak autorka. i to nie z jednym lekarzem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    teżpacjentka(2011-06-18)
  • Dajcie nazwiska! Albo chociaż gdzie taki delikwent przyjmuje!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Jasiu(2011-06-18)
  • "nerkall" -ty sam jesteś głupi a nie ten tekst. Tu jest opisana prawie cała prawda o naszych "dochtorach" z bożej łaski.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    guru(2011-06-18)
  • zgadzam się z autorką i nie dotyczy to tylko ginekologów. mi 7 razy inaczej diagnozowano kontuzję biodra przez 8 miesięcy i okazało się ostatecznie że mam uszkodzenie tkanek miękkich po lewej stronie kręgosłupa i stąd rwa kulszowa (a nie: rwa niewiadomego pochodzenia, zwichnięcie miednicy, pęknięcie torebki stawowej ani dyskopatia). ale nikt nie czuje się winny, a mi przez brak rehabilitacji na czas grozi zły stan do końca życia (dzień w dzień ból pomimo prywatnej rehabilitacji). mam lat 21.oczywiście nikt nigdzie nie dawał mi diagnozy na papierze i niechętnie w ogóle mnie badano bo "młody to przejdzie". człowiek to dla lekarzy często tylko kawał mięsa!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    tojatylkojainiktwiecej(2011-06-18)
  • A czy pacjenci zawsze są w porządku? Oczywiście, że nie. Mam różne doświadczenia. Zgadzam się z tym, że w Elblągu jest niewielu lekarzy dobrych, życzliwych itd. Warto jednak zastanowić się, co dla każdego z pacjentów oznacza to dobro, życzliwość itd. Wiem jedno, że tylko kultura i sztuką dyplomacji dotaje się to, czego chce. Poza tym nikt nie doskonały. Mam jednak przekonanie, że Ci z Państwa, którzy tak narzekają, chyba tylko umieją narzekać a jak współpracować z wiecznie niezadowolonym człowiekiem? BARDZO TRUDNO! Mili Państwo zwróćcie także uwagę, czy zawody, które wykonujecie, wykonujecie z takim zaangażowaniem i pasją, jakiej wymagacie od innych? Lekarzy, nauczycieli, policjantów, strażaków i wszystkich, ktorzy wykonują zawody o szczególnym charakterze.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-18)
Reklama