Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Lekcja patriotyzmu

O patriotyzmie najczęściej mówimy o nim przy okazji świąt narodowych i rocznic wydarzeń historycznych. O patriotyzmie lokalnym myślimy i rozmawiamy jeszcze rzadziej.

Właśnie sprawą patriotyzmu lokalnego zajmowali się uczestnicy konferencji naukowej, która odbyła się w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego. Według słownikowej definicji, patriotyzm regionalny czy lokalny to przywiązanie do miejscowości lub regionu, z którego się pochodzi lub z którym się jest związanym. Pytani o to, jak patriotyzm może się przejawiać, przechodnie, których spotkaliśmy, najczęściej zapewniają, że patriotami się czują, choć dodają, że nie jest to łatwe. Przyznają także, że o patriotyzmie niełatwo jest mówić.
     
     Mieszkam w Braniewie...
     - Mieszkam w Braniewie i czuję się związana z moim miastem, ale dziś niestety wiele osób w poszukiwaniu pracy czy szkoły ucieka do większych ośrodków - zauważa pewna studentka.
     - Studiuję w kraju i mam nadzieję, że tu także będę pracować, jeśli oczywiście pozwolą mi na to warunki - dodaje inna.
     - Jak u nas można się czuć patriotą? - wystarczy się rozejrzeć dookoła: niemal wszędzie leżą śmieci, a jeszcze gorzej jest za miastem - denerwuje się elbląski emeryt.
     Doktor Adam Górnicki, ekonomista i analityk finansowy, dziś uczy studentów w elbląskim wydziale Jańskiego i jest prezesem Elbląskiego Stowarzyszenia Gospodarczego im. Ferdynanda Schichaua, ale wiele lat spędził w Niemczech i Holandii. Teraz wyznaje, że to właśnie tam przekonał się, że lokalny patriotyzm może nie tylko rozpalać umysły, ale i wzbogacać ludzi w wymiarze materialnym. Zauważa też, że patriotyzm nie musi być związany z miłością do tylko jednej ojczyzny.
     
     Wybór należy do mnie
     - Choć mieszkałem w Niemczech, nigdy nie przestałem być Polakiem, z całą pewnością byłem jednak niemieckim patriotą lokalnym, bo uczestniczyłem w życiu tamtejszej społeczności, np. poprzez rzetelne płacenie podatków - mówi. - Teraz mieszkam na elbląskiej starówce i w związku z tym, poza poważnymi zakupami, wszystkie bieżące sprawunki robię w osiedlowym sklepiku. Robię to, bo zależy mi na rozwoju gospodarczym części miasta, w której żyję. Można także powiedzieć sobie: nie będę robił zakupów w Trójmieście, choć tu, w Elblągu nie ma takich samych sklepów, dlatego że chcę wspierać tych wszystkich, którzy chcą funkcjonować gospodarczo w miejscu mojego zamieszkania.
     Adam Górnicki dodaje, że patriotyzm lokalny powinien dotyczyć tak konsumentów, jak i producentów oraz innych działających w danym rejonie przedsiębiorców. Nierzetelni właściciele firm, pracodawcy powinni być wykluczani z lokalnych społeczności.
     
     Polak kombinuje
     - Pewien człowiek przyszedł do mnie i powiedział: zakładam firmę, chcę wiedzieć, jak można oszukać urząd skarbowy, bo przecież wszyscy oszukują - opowiada wykładowca. - Nietrudno stwierdzić, że taki człowiek działa wbrew interesowi całej społeczności i jakimkolwiek pojęciom patriotyzmu. Nie wiedzą, czym jest lokalny patriotyzm także np. przedsiębiorcy, którzy nie płacą w terminie pensji. Oczywiście można takie zachowanie bagatelizować, dopóki sobie nie uświadomimy, że skrzywdzony pracownik może trafić do szpitala i usłyszeć, że nie otrzyma pomocy, bo pracodawca nie zapłacił składki na ubezpieczenie zdrowotne. Lokalny patriota zwraca także uwagę na problemy ekologii i ochrony środowiska.
     - Wiele osób myśli np., że wystarczy raz w roku zorganizować wielką akcję „sprzątania świata ”, a ja, kiedy z żoną jadę do Bażantarni, biorę dwie plastikowe torby i razem zbieramy śmieci po tych wszystkich, którzy myśląc nie patriotycznie zwyczajnie nabałaganili - wskazuje Adam Górnicki. - Przecież jeśli my nie sprzątniemy, będzie to musiał zrobić ktoś inny.
     
     Oszukać siebie
     Dr Górnicki uważa, że mimo pierwszych jaskółek zmian potrzeba jeszcze sporo czasu, aby mieszkańcy poszczególnych polskich miast czy regionów, mogli nazywać siebie lokalnymi patriotami. Ma to swoje korzenie w historii, a zmiana złych nawyków potrwa.
     - Pod zaborami i później uczyliśmy się, jak sobie radzić z zaborcą, narzuconym systemem, wstrętnym kapitalistą, czyli wszystkimi, którzy nas jako naród gnębili – przypomina wykładowca. - Nauczyliśmy się jednego: wszystkich naokoło oszukiwać, nawet jeśli okazuje się, że w gruncie rzeczy działamy na innych i własną niekorzyść. Jeśli więc nie płacę podatków, ubożeje cała społeczność, bo przecież pieniądze z naszych podatków trafiają na różne cele.
     Zdaniem Adama Górnickiego, problemy, jakie wielu z nas ma ze zrozumieniem, czym jest patriotyzm lokalny oraz z wcielaniem w życie jego zasad, związane są także z najnowszą historią Polski i polityką:
     - Spora grupa obywateli, m.in. byli pracownicy PGR-ów czy osoby długotrwale bezrobotne, została odsunięta na margines społeczeństwa. Ci ludzie często nie rozumieją, jaką wartość może mieć dla nich patriotyzm w lokalnym wydaniu. Uważają, że zrobiono im krzywdę i wyciągają rękę po pomoc. Tymczasem wszyscy musimy zacząć myśleć w kategoriach: nic nam się nie należy i nikt nam nic nie da, jeśli sami o to nie zadbamy.
     
     Nie nasza wina
     Ekonomista, elblążanin prof. Dariusz Waldziński zapewnia, że czuje się lokalnym patriotą i przekonuje, że choć większej części Polaków nie udało się jeszcze stworzyć lokalnych wspólnot, ważne jest, że zaczęliśmy się tego uczyć.
     - Myślę, że nie można mówić o jakichkolwiek zaniedbaniach, czy naszej niedojrzałości - uważa prof. Waldziński. - Kształtowanie wspólnoty to proces permanentny, musimy się tego uczyć, określić kryteria i jednocześnie granice otwartości naszej wspólnoty. I im dłużej będziemy się tego uczyć, tym dla nas lepiej. Nie musimy się wstydzić, że nie ma u nas tak utrwalonych wspólnot lokalnych czy regionalnych, jak w krajach starej Unii Europejskiej. Ważne, że uczymy się życia w demokracji.

Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama