Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Litera i duch prawa

Rozmowa z Grażyną Kopińską z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Stefana Batorego z Warszawy.

Czy sytuacja, jaka ma miejsce w Elblągu, jest zgodna z prawem?
     Sądzę, że prawo nie zostało tu złamane, ponieważ prawo zabrania bycia jednocześnie urzędnikiem i radnym. Urzędnik, który został radnym na czas trwania kadencji ma prawo wziąć bezpłatny urlop i prawo gwarantuje mu to, że po zakończeniu kadencji będzie mógł wrócić. Wydaje się to słuszne, bo gdyby nie ten zapis, ludzie baliby się rzeczywiście poświęcić pracy społecznej w Radzie Miejskiej, bo po czterech latach, gdyby nie zostali wybrani na kolejną kadencję, mogliby nie znaleźć pracy.
     
     Wobec urzędnika mieszkaniec, obywatel jest jednak "petentem", osobą słabszą, czasem bezbronną w kontaktach z przedstawicielami władzy.
     Prawo nie zabrania urzędnikom brania bezpłatnego urlopu na czas kadencji. Pytanie jednak, czy nie jest to obchodzenie prawa. Ustawa zabrania jednocześnie bycia urzędnikiem i radnym. W pierwszej kadencji samorządu zdarzało się - i to dość często, że radni zatrudniali się w urzędzie, a urzędnicy zostawali radnymi. Ustawodawca wprowadzając przepis zakazujący łączenia funkcji wykonawczych z ustawodawczymi myślał o tym, by radni nie stawali się urzędnikami, a urzędnicy - radnymi.
     
     Dlaczego?
     Bo jeśli wykonuje się te funkcje jednocześnie, dochodzi do jawnego konfliktu interesów. Nie można jednocześnie siebie kontrolować i być kontrolowanym, bo Rada sprawuje przecież rodzaj kontroli nad urzędem - poprzez Zarząd Miejski. Jeśli urzędnik na czas kadencji wziął urlop, na pewno nie zaszło złamanie litery prawa, ale wydaje się, że to postępowanie jest obchodzeniem prawa, niezgodnym z duchem prawa.
     
     Co władze miasta mogą zrobić w tej sprawie?
     One nie miały wiele do zrobienia, musiały udzielić urlopu. Inna sprawa jednak, jaka organizacja, komitet wyborczy zechciał umieścić na swojej liście urzędników, a następnie, dlaczego my, obywatele wybraliśmy kogoś, kto jest urzędnikiem. To świadczyłoby o tym, że zarówno ten komitet wyborczy, jak i my, wyborcy mamy niewielkie pojęcie, czym jest konflikt interesów albo też nie bardzo interesujemy się życiem publicznym.
     
     Czy uważa Pani, że potrzebne byłyby stosowne poprawki w ustawach samorządowych?
     Myślę, że bardziej doprecyzować się nie da. To kwestia kultury stosowania prawa, no i naszego, obywateli wyczucia na to, co jest zgodne z poczuciem przyzwoitości i duchem prawa, a co jego naciąganiem. Życie jest bogatsze niż prawo i jeśli wprowadzi się przepis obostrzający, znajdą się tacy, którzy będą go chcieli obejść.
     
     Trójka elbląskich radnych twierdzi, że w ich przypadku nie doszło do konfliktu interesów.
     Mogę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś jest urzędnikiem, postanawia być radnym i rezygnuje z pracy w urzędzie, ale sytuacja, kiedy bierze się tylko urlop, potem sprawdza, jak to jest być radnym i wraca do urzędu, w wyborcach powinna wzbudzić zastanowienie, czy ta osoba jest godna zaufania, czy takie kręcenie się: raz jestem tym, raz tym, czy to jest postawa, jakiej byśmy oczekiwali od naszych przedstawicieli. Poza prawem istnieje coś takiego jak dobry obyczaj, wiarygodność. Powiem szczerze: nie zagłosowałabym na taką osobę.
     
     Zobacz także: "Etyka urzędnika"

rozmawiała Agnieszka Jarzębska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Już dawno mi brak rzetelności dziennikarskiej, ale jawne manipulacje są nie do zaakceptowania pani Agnieszko i droga redakcjo. Pomijając całą kwestię etyki (stworzonej dla pozorów), wyboru i trójki Radnych. W dyskusji zostały przedstawione dwa nurty - zainteresowanych i negatywny. Brakuje jeszcze trochę do obiektywizmu, rzetelności dziennikarskiej, profesjonalizmu i ... etyki dziennikarskiej. NIe w chodzę w dyskusję na temat zadany lecz na temat narzucający się z dyskusji przedstawionych artykułów. Gdzie są dziennikarze? Moim zdaniem niewiele ich w Rzeczposopolitej, w portelu jeszcze mniej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    inny(2002-10-14)
  • Europejski kodeks postępowania dot. politycznej uczciwości wybieranych reprezentantów lokalnych i regionalnych. (rozdz. III, pkt. 2, Art. 11), wprowadza ograniczenia równoczesnego zajmowania dwóch lub więcej stanowisk. W artykule tym, traktującym o ograniczeniach dla wybieranych przedstawicieli, pisze między innymi, że: „nie mogą też pełnić funkcji, mandatów wyborczych, zajęć lub stanowisk urzędowych, które wymagają nadzorowania ich własnych funkcji jako wybieranych przedstawicieli, albo które oni sami powinni nadzorować w ramach swoich uprawnień jako wybieranego przedstawiciela. - Skoro korzysta się z urlopu, tzn., że nadal mamy nawiązany stosunek pracy. A więc prawo zostało złamane!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    oset(2002-10-15)
  • "oset" ma rację.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2002-10-19)
  • "inny" mówi dużo i o niczym. Agnieszka Jarzębska wg niego powinna poczekać na wykładnię, a może wyrok i dopiero napisać artykuł. Media są m.in. po to, by wkładać kij w mrowisko. Na portelu czytelnicy mają szansę dać odpór, jeśli coś się nie zgadza. Ale przekonać mogą konkrety, a nie gadanie "już dawno", "stworzonej dla pozorów", "gdzie są dziennikarze?".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2002-10-19)
  • Panie OSET - oczywiście ma Pan rację. Nic jednak z tego nie wynika. To tak jak z abolicją. Okazuje się, że można było wiele lat być złodziejem i oszustem. Jak w takim razie mają czelność nasi włodarze, spojrzeć w twarz wszystkim tym, którzy dokonali opłat zgodnie z przepisami i ponieśli wiele konsekwencji (finansowych) wynikających z przerażająco kulawego i wręcz karykaturalnego systemu fiskalnego (należy dodać jeszcze parę tysięcy wyjątków od opłat – będzie wtedy jaśniej i zgrabniej). Dla potrzeby chwili (wybory) nasi władcy są skłonni popełnić każdą nawet najgorszą gafę, mrużąc do nas oko - piwko bezalkoholowe. Jest dobrze - a będzie jeszcze lepiej - ino po wyborach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AborygenMiejscowy(2002-10-19)
  • Za abolicję Kołodkę Ożogiem! - I razem z niemoralnym rządem, sruuu do pieca.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2002-10-19)
  • P.S. Gdyby ktoś nie słyszał tego na własne uszy, wyjaśniam: Wiceminister finansów Irena Ożóg twierdzi, że za 12 procent, nie opłaca się być uczciwym.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2002-10-19)
Reklama