Wtorek 20-11-2018, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Mamy misję do spełnienia (Zawody znane i nieznane, cz.24)

 
Elbląg, Mamy misję do spełnienia  (Zawody znane i nieznane, cz.24) Praca w hospicjum nie jest dla każdego (na zdj. bohaterki wywiadu, fot. Anna Dembińska)
Rek

Towarzyszą chorym w ich ostatnich chwilach, pielęgnują, wspierają, podnoszą na duchu, widzą, jak odchodzą. Śmierć towarzyszy im niemal codziennie. O tym, czy przywiązują się do swoich pacjentów, czy przeżywają, gdy odchodzą i dlaczego wybrały tak trudny zawód, rozmawiamy z opiekunkami medycznymi elbląskiego hospicjum Jolantą Borcowską, Beatą Ellert i Iwoną Olewniczak.

Dominika Kiejdo: - Na co dzień widzą Panie cierpienie ludzi. Jak sobie Panie z tym radzą? Nie przynoszą Panie swoich emocji do domu?
     Jolanta Borcowska: - Czasem nie da się nie przynosić.
     Beata Ellert: - Po takim dyżurze czasem uroni się łezkę w domu.
     Iwona Olewniczak: - Jesteśmy tylko ludźmi, dla których cierpienie innych osób nie jest obojętne. Każda z nas ma czasami słabszy dzień. Ważne jest to, że potrafimy się wzajemnie wspierać.
     
     - Czy jest taka historia pacjenta, którą Panie szczególnie przeżyły? Która szczególnie zapadła Paniom w pamięci?

     BE: - Tak, oczywiście. Tych historii jest wiele. Chociażby odejście pacjentki w pierwszych dniach mojej pracy. Nie ukrywam, że bardzo to przeżyłam.
     JB: - Pamiętam do dziś małą dziewczynkę (w wieku mojej córci), która żegnała swoją mamę prosząc, żeby jej nie opuszczała.
     IO: - W mojej pamięci utkwiła historia pewnego młodego ojca, który nigdy nie zobaczył swojego dziecka na oczy.
     
     - Dlaczego wybrały Panie tak trudny zawód?

     - Uważamy, że ten zawód trzeba czuć, jest to pewnego rodzaju misja do spełnienia.
     
     - Na czym polega Wasza praca?

     - Jest tego trochę. Do naszych zajęć należy: nadzór nad pacjentem podczas kąpieli, toalety poranne i popołudniowe, toaleta jamy ustnej pacjenta, toaleta pośmiertna, golenie pacjenta, mycie, suszenie, strzyżenie, czasem farbowanie włosów, obcinanie paznokci, profilaktyka odleżynowa, zmiana bielizny osobistej i pościelowej, karmienie chorego, prowadzenie usprawniania ruchowego (siadanie, pionizacja, prowadzenie do toalety), wykonywanie kompresów i okładów, zmiana środków jednorazowego użytku, pomiar ciśnienia, tętna, oddechu, temperatury, nauka samoobsługi, samopielęgnacji, asystowanie umierającemu, pomoc w adaptacji pacjenta do warunków hospicjum oraz komunikowaniu się z rodziną, a także udzielanie wsparcia osobie chorej oraz jej rodzinie.
     
     - Pani Iwono, jest Pani nie tylko opiekunem medycznym, lecz także terapeutą zajęciowym. Umila Pani czas pacjentom hospicjum. Jakie zajęcia Pani dla nich organizuje?

     IO: Moim zadaniem jest organizowanie czasu wolnego pacjentom przebywającym na oddziale jak i tym z Hospicjum Domowego na pobytach czwartkowych. Zajęcia na oddziale prowadzę indywidualnie, ponieważ jest to zazwyczaj terapia przyłóżkowa, więc dobór metod i technik również jest pod pacjenta. Na pobytach czwartkowych uczestnicy wykonują różnego rodzaju ozdoby: bożonarodzeniowe, wielkanocne, karnawałowe, które, jeśli mają ochotę, zabierają ze sobą. Głównym celem Terapii Zajęciowej jest odwrócenie uwagi pacjenta od choroby, zajęcie myśli czymś innym, wspólne tworzenie a efektem uśmiech na twarzach tych wspaniałych ludzi.
     
     - Czy ludzie chorzy zwierzają się Paniom, opowiadają o swoich obawach w związku ze zbliżającą się śmiercią?

     BE: - Przy toalecie porannej rozmawiamy na różne tematy, żeby zminimalizować barierę pacjent - opiekun. To, co dla nas jest oczywiste, dla nich wcale takie być nie musi.
     JB: - Pacjenci często zwierzają się nam ze swoich obaw, problemów. Nie chcą jeszcze odchodzić ze względu na niezałatwione sprawy.
     IO: - Oczywiście, nie da się tego uniknąć. Niejednokrotnie traktują nas jak takich swoistych spowiedników.
     
     - Czy ludzie Ci są najczęściej pogodzeni ze swoim losem? Czy raczej kurczowo trzymają się życia?

     BE: - Z tym jest różnie. Są pacjenci, którzy chcą odejść, ponieważ zwyczajnie są już zmęczeni bólem i cierpieniem.
     JB: - Są osoby, które mówią o tym ze śmiechem, np. że tam po drugiej stronie czeka na nich ktoś bliski.
     IO: - Są również chorzy, którzy do końca nie są pogodzeni, mają żal, że zachorowali, często zadając pytania, dlaczego ja?
     
     - Przywiązują się Panie do swoich pacjentów?

     BE: - Tak. To jest mój problem, że nieraz przywiązuję się za bardzo.
     JB: - Kiedy tu są, jestem z nimi całą sobą lecz kiedy odchodzą wierzę, że idą do lepszego świata.
     IO: - Czasem jest to silniejsze ode mnie. Wszyscy mamy uczucia.
     
     - Co daje Paniom praca z ludźmi ciężko chorymi? Czy czegoś Panie uczy?
     - Daje poczucie spełnienia, że w tych ostatnich chwilach możemy ich wspierać. Ludzie często nie mają świadomości, że hospicjum to też życie, pacjenci niejednokrotnie chcą się śmiać, żartować, wypić z nami kawę. Krzepiące jest to, że nasi chorzy mówią, że czują się u nas jak w domu. A czego nas uczy? Przede wszystkim pokory. Większość problemów, z którymi borykamy się na co dzień, jest niczym w porównaniu z chorobami naszych pacjentów.
     
     - Widzą Panie śmierć na co dzień. A same boją się Panie śmierci?

     - Staramy się o tym nie myśleć, żyć dniem dzisiejszym, co nie oznacza, że wobec śmierci jesteśmy obojętne.
     
     - Czy jakieś zachowania człowieka wskazują na to, że zbliża się śmierć?

     - Jest to na pewno pogorszenie stanu pacjenta. To moment, kiedy powiadamia się rodzinę, żeby miała szansę się pożegnać.
     
     - Jakie cechy predysponują do bycia opiekunem medycznym w hospicjum?

     - Przede wszystkim empatia. Tego się nie można nauczyć, to trzeba mieć w sobie.
rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do łazienki
Fototapety do łazienki
Fototapety Trójmiasto
Fototapety z Italią