Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 07-12-2016, imieniny Ambrożego, Marcina
 
Rek

UWAGA!

Morscy pielgrzymi

Elbląg, Morscy pielgrzymi Żaglowiec „Kilikia”.

Jak tylko po przypłynięciu dowiedzieliśmy się, że w Elblągu znajduje sie chaczkar - ormiański krzyż wotywny, nie mogliśmy tutaj nie przybyć - powiedział Zorij Balayan, ormianski pisarz i publicysta, członek załogi żaglowca „Kilikia”, który na krótko zatrzymał się w Gdańsku.

Do Elbląga załoga „Kilikii” została przywieziona przez Ashota Galomana - ambasadora Republiki Armenii w Polsce. Honory zaś gospodarza pełnił Genadi Martyrosyan - prezes Stowarzyszenia Ormian w Polsce, które ma swoja siedzibę w naszym mieście.
     „Kilikia” jest wierną kopią żaglowca z XIII w. Został odtworzony na podstawie rysunków i ormiańskich miniatur z zachowaniem starej technologii. Właśnie takimi żaglowcami w średniowieczu pływali z portów Cylicji ormiańscy żeglarze i kupcy, docierając do najważniejszych portów ówczesnego świata.
     Żaglowiec „Kilikia” o dlugości 20 m i szerokości 5 m posiada dwa żagle, a główny maszt sięga 14 metrów. Załogę stanowi 12 osób. Drewniany statek był budowany przez 10 lat - od 1991 do 2001 r. Następnie przeszedł próby w Armenii, na jeziorze Sewan. W rejs dookoła Europy załoga wyruszyła latem 2004 r. z gruzińskiego portu Poti. Żaglowiec odwiedził już wiele portów Morza Czarnego, Sródziemnego, Atlantyku, Morza Północnego i Bałtyku. Na jego trasie znalazły się m.in. Soczi, Istambuł, Ateny, Ayas, Haifa, Aleksandria, Dubrownik, Wenecja, Messina, La Valetta, Tunis, Genua, Marsylia, Barcelona, Lizbona, Brest, Cork, Dublin, Portsmouth, Londyn i Antwerpia.
     28 maja 2006 r., w rocznicę utworzenia pierwszej Republiki Armenia załoga „Kilikii” wyruszyła w ostatni etap rejsu, nazwany „powrotem do domu”. Z Gdańska żaglowiec popłynie do litewskiej Kłajpedy, potem do Sankt Petersburga. Następnie kanałami i rzekami Rosji przez Moskwę, Kostromę, Kazań, Samarę, Saratow i Wołgograd dotrze do Rostowa nad Donem. Kolejny odcinek wieść będzie rosyjskimi rzekami nad Morze Czarne. Rejs zostanie zakończony w Poti, skąd wyruszono, a ostatecznie jednostka zostanie przetransportowana do Armenii, która obecnie nie ma dostępu do morza.
     
     Armenia Cylicyjska
     Nazwa statku ma upamiętniać Cylicję - ostatnie królestwo ormiańskie. Armenia Cylicyjska lub ormiańska Cylicja, znana także jako Mała Armenia, jako samodzielne państwo istniała kilka wieków. Państwo posiadało wiele portów morskich oraz liczną flotę. Upadek królestwa Bagratydów po zajęciu Armenii Właściwej (Wielkiej) przez Bizancjum (1046), a następnie przez Turków Seldżuckich (1064) przyniósł jednocześnie liczne prześladowania ormiańskiej ludności. Wywołało to masową emigrację Ormian, którzy rozproszyli się po całym świecie. Część z nich osiadła w Cylicji nad Morzem Śródziemnym. Z czasem powstało tam samodzielne królestwo ze stolicą w Sis. Królestwo istniało od 1098 r. do 1375 r., a chrześcijańscy władcy Cylicji wspierali czynnie Krzyżowców w krucjatach do Ziemi Świętej.
     
     Chrześcijańscy od zawsze
     Ormianie od wieków są narodem chrześcijańskim. W 2001 r. Armenia uroczyście obchodziła 1700-lecie swojego chrztu. Była też pierwszym królestwem na świecie, którego władcy ogłosili chrześcijaństwo religią państwową. Trzeba pamiętać, ze ormiańscy chrześcijanie, należąc do tradycji wschodniej, nie są jednak prawosławnymi. Potocznie uważa się, iż Ormianie należą do tzw. ruchu monofizyckiego, uznającego jedną, tylko boską naturę Chrystusa. Jest to jednak mylne podejście i wynika ono w dużej mierze z wydarzeń wojennych, jakie działy się przed wiekami na tym terenie. Zasady istnienia w Chrystusie dwóch natur - boskiej i ludzkiej - zostały wypracowane na Soborze w Chalcedonie (451 r.). Nie uczestniczyli w nim jednak ojcowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, bowiem w tym czasie cała Armenia walczyła w obronie swojej niezależności i stoczyła pierwszą wojnę religijną w obronie chrześcijańskiej wiary z Persami.
     Przez wiele wieków panowała więc opinia o monofizytyzmie Ormian, na co duży wpływ miało także oddalenie Armenii od świata chrześcijańskiego, a bliskość Islamu i Prawosławia. Dopiero kilka lat temu udało się uzgodnić, że nie ma różnic chrystologicznych pomiędzy kościołami prawosławnymi i niechalcedońskimi (także ormiańskim). Papież Jan Paweł II oraz katolikos Wszystkich Ormian Garegin I we wspólnej deklaracji chrystologicznej (1996) wyjaśnili wszelkie rozbieżności teologiczne między Kościołami ormiańskim i katolickim, szczególnie te, które dotyczyły natury Chrystusa.
     
     Od wieków wierni Rzeczypospolitej
     Masowy napływ Ormian na ziemie Rzeczypospolitej, którzy uciekali tu przed tureckimi i perskimi prześladowaniami, nastąpił po upadku Armenii Cylicyjskiej, w czasach panowania króla Kazimierza Wielkiego. Ormianie w Polsce to osobna historia. W wielu miastach Rzeczypospolitej istniały duże skupiska Ormian. Należą do nich Lwów, Kamieniec Podolski, Łuck, Stanisławów, Zamość. Ormianie posiadali w nich swoje wewnętrzne samorządy i sądy, przyczynili się też wydatnie do kulturalnego i gospodarczego rozwoju Rzeczypospolitej. Ormianie osiedlili się także w Krakowie i Warszawie, a już po wojnie dotarli do innych polskich miast - do Gdańska, Gliwic, Poznania i Torunia.
     
     Elbląscy Ormianie i przyjaciele Armenii
     Najnowsza fala Ormian - emigracji zarobkowej - dotarła także do Elbląga. Wielu z nich swoje życie związało z Elblągiem, rodzą się tutaj dzieci pochodzące zarówno z rodzin polsko- ormiańskich, jak też rodzin przybyłych z odległej Armenii.
     Trzeba jednak stwierdzić, że od lat mieszkają w naszym mieście rodziny o ormiańskich korzeniach. Tadeusz Nieczuja-Ostrowski z duma podkreśla swoje ormiańskie, po babce, pochodzenie. Z kolei jeszcze więcej ormiańskiej krwi posiada Janusz Lach, którego matka była Ormianką.
     Wytworzyła się także grupa przyjaciół Armenii. Elbląg może się pochwalić badaczami historii i kultury Armenii (Paweł Nieczuja-Ostrowski, Zbigniew T. Szmurło), którzy aktywnie propagują ten kraj w Polsce, uczestnicząc w różnych sympozjach i konferencjach naukowych.
     Dla publicysty Zorijasa Balayana dużym zaskoczeniem jest to, że na łamach elbląskiego kwartalnika „Tygiel” od lat ukazują się artykuły o Armenii. Według niego jest to ewenement, tym bardziej, że jest to pismo o charakterze lokalnym. Świadczy to jednak o otwartości ludzi tutaj żyjących.
     O obecności Ormian w Elblągu dobitnie przypomina chaczkar - ormiański krzyż, który z inicjatywy Ormian i przyjaciół Armenii został ustawiony przed kościołem Miłosierdzia Bożego jesienią ubiegłego roku, kiedy to obchodzono 90. rocznicę genocydu - ludobójstwa dokonanego na Ormianach w Turcji.
     Ambasador Armenii w Warszawie Aszot Goulyan, który od kilku miesięcy pełni swoją dyplomatyczną misję w Polsce, już dwa razy gościł w Elblągu. Podkreślił, że przywiózł tutaj załogę żaglowca, żeby pokazać im skrawek Armenii, bo jest nim właśnie elbląski chaczkar.
      Aszot Goulyan zauważył, że dla załogi ormiańskiego żaglowca, który jest pierwszą od 800 lat jednostką pływającą pod banderą Armenii, przyjazd pod elbląski chaczkar jest swoistą pielgrzymką.
     Spotkanie pod elbląskim chaczkarem było dużym przeżyciem zarówno dla załogi ormiańskiego żaglowca, jak i dla mieszkających w Elblągu Ormian. Załoga podziękowała także księdzu Lechowi Wasilewskiemu, proboszczowi parafii św. Jerzego za to, że zgodził się, by przed kościołem mógł być postawiony ormiański chaczkar, który rzeczywiście staje się krzyżem nie tylko pamięci, ale i przyjaźni, o czym świadczy to spotkanie z załogą „Kilikii”.
     

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
  • Dlaczego więc nie przypłynięto do Elbląga przecież miejsce w Porcie Morskim chyba by się znalazło?! Aha wiem za płytko jest niebezpiecznie i manewrować ciężko !No i Rosjanie krzyczą NIELZIA!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    X-men(2006-06-27)
Reklama