Czwartek 13-12-2018, imieniny Łucji, Otylii
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Rek

Morsy to bardzo weseli ludzie (Elblążanie z pasją, odc. 19)

 
Elbląg, Morsy to bardzo weseli ludzie (Elblążanie z pasją, odc. 19) Danuta Gojlik z medalami (fot. arch. prywatne)
Rek

Kocha swoją pracę, a w wolnych chwilach oddaje się swojej wielkiej pasji – pływaniu. Polubiła je tak bardzo, że uprawia ten sport nie tylko latem. Niedawno przywiozła dwa medale z Międzynarodowych Mistrzostw Morsów. Rozmawiamy z Danutą Gojlik, elblążanką z prawdziwą pasją.

Pani Danuta daje się poznać jako ciepła, energiczna i optymistyczna osoba. Podczas naszej rozmowy uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej, elblążanka dba na co dzień o nowo narodzone dzieci. Z zawodu jest neonatologiem w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.
     
     Danuta Gojlik:
- Pracuję z noworodkami już 28 lat. Uwielbiam swoją pracę. To moje drugie hobby.
     Dominika Kiejdo: - I to nie jedyne hobby… Spotkałyśmy się dzisiaj, by porozmawiać o pływaniu…
     - Odkąd pamiętam, już od dzieciństwa moją pasją była woda. Lato kojarzyło mi się tylko z pływaniem. Woda jest wielką moją pasją. Zawsze pływałam rekreacyjnie. Nikt nigdy nie uczył mnie pływać. Musiałam nauczyć się sama. Moim marzeniem zawsze było to, żeby ktoś nauczył mnie profesjonalnie pływać. W miejscowości, w której mieszkałam nie było basenów. Nie miałam takiej możliwości.
     
     - Pokochała Pani pływanie tak bardzo, że postanowiła pływać także zimą…
     - W związku z tym, że zawsze miałam niedosyt pływania, przyszła myśl, by również poza sezonem pływać. Zaczęłam szukać kogoś, kto bawi się w morsowanie. To było osiem lat temu. W końcu znalazłam grupę morsów i zawsze w drugą niedzielę miesiąca spotykałam się z nimi w Stegnie. Jeździło tam też ze mną kilka osób z Elbląga, również osoby z pracy. Niektóre z czasem się powykruszały. Po czterech latach mój mąż, widząc moją energię i to, że przez ten czas praktycznie nie chorowałam, też postanowił spróbować. I połknął bakcyla, więc teraz jeździmy do Stegny we dwójkę. Regularnie co tydzień w sobotę lub niedzielę przez 20 minut kąpiemy się w morzu. Do niedawna tylko chodziliśmy w wodzie zanurzeni po szyję, jednak w związku z tym, że zachciało mi się wziąć udział w zawodach, zaczęłam w tej wodzie pływać.
     
     - Przygotowywała się Pani jakoś specjalnie do bycia morsem?
     - Wcale się nie przygotowywałam. Odkąd pamiętam, zawsze rano brałam zimny prysznic. Taką miałam pobudkę.
     
     - Wspomniała Pani o zawodach…

     - Rok temu wzięłam udział w Międzynarodowych Mistrzostwach Morsów w jeziorze Charzykowskim na Kaszubach niedaleko Chojnic. Zdobyłam wtedy dwa złote medale na 25 m i 50 m stylem klasycznym w swojej kategorii wiekowej.
     
     - Z tegorocznych zawodów również przywiozła Pani medale. Tym razem złoto i dwa srebra.

     - W tym roku drugie Międzynarodowe Mistrzostwa Morsów odbyły się 6 i 7 grudnia w Sopocie, gdzie zajęłam pierwsze miejsce na 50 m stylem klasycznym i drugie miejsce na 25 m stylem klasycznym. Pojawiła się też nowa konkurencja, której wcześniej nie było, pływanie na 200 m stylem klasycznym. W tej kategorii również zajęłam drugie miejsce. W tej konkurencji wzięło udział zaledwie 30 zawodników ze 160. Muszę przyznać, że było to wyzwanie. W jednej i drugiej konkurencji wyprzedziła mnie Finka.
     
     - Podobno wybiera się Pani na mistrzostwa świata?

  fot. arch. prywatne fot. arch. prywatne

- Marzę o tym. W zeszłym roku odbyły się one w Rovaniemi w Finlandii, w tym roku na Syberii. Być może uda mi się wybrać na te mistrzostwa w przyszłym roku. Może będą trochę bliżej. Panuję jednak, że wezmę w nich udział, gdziekolwiek one by nie były. Będę musiała sporo ćwiczyć, bo na mistrzostwach świata trzeba przepłynąć 450 m. I nie tylko przepłynąć a uzyskać jeszcze dobry czas, bo jest przecież duża konkurencja.
     
     - Czy trzeba mieć jakieś predyspozycje, by kąpać się w tak zimnej wodzie?

     - Wydaje mi się, że każdy może spróbować na miarę swoich możliwości. Wiadomo, że nie może to być ktoś chory na serce czy mający jakieś inne poważne schorzenia, jednak przeciętny człowiek, który nie ma żadnych poważnych dolegliwości, może zawsze spróbować. Najpierw może się tylko rozebrać, by sprawdzić, czy da radę. Jest to przezwyciężanie swoich słabości, barier. Może wejść do wody i zaraz z niej wyjść, bo tutaj nikt nikomu niczego nie udowadnia. Robimy to tylko dla siebie. Każdy robi to według swoich potrzeb.
     
     - A jakie przywiozła Pani wrażenia z ostatnich mistrzostw?

     - Impreza była bardzo profesjonalnie zorganizowana. Konkurencje podzielone są na kategorie wiekowe, osobno starują kobiety i mężczyźni. Najczęściej w takich zawodach biorą udział ci, którzy już trochę pływają, bo jest to pływanie na czas.
     
     - Czyli co tydzień trenuje Pani w Stegnie?

     - Jedziemy do Stegny nie tylko potrenować, ale także dla przyjemności. Trudno powiedzieć czy można nazwać to przyjemnością, czy uzależnieniem. Zawsze czekam na ten moment. Gdy dwa razy nie mogłam tam pojechać, to bardzo mi tego brakowało. Morsy to bardzo weseli ludzie. Gdy wchodzą do wody, cieszą się, śpiewają. Pierwsze zanurzenie jest może stresujące, mniej przyjemne, ale jak się już człowiek zanurzy, to jest tak fajnie, że chce się śpiewać, bawić!
     
     - Ma Pani czas na inne pasje?
     - Pływanie jest moją największą pasją, do tego stopnia, że szukam każdej okazji, by popływać. I mogę latem stać trzy godziny w korku, by dwie godziny popływać w Stegnie. Czasami może to być męczące dla rodziny, ale nie umiem sobie z tym poradzić. Myślę jednak, że moi bliscy już się chyba przyzwyczaili. Ta pasja jest silniejsza ode mnie. Latem nigdy nie mam dosyć pływania. Pochodzę z Mazur, z Mrągowa i urlop zawsze spędzam w Mrągowie. Nie znudziło mi się to jeszcze i tak będzie już chyba zawsze. W ogóle cała moja rodzina - mąż i troje dzieci są bardzo usportowieni. Moja córka też morsuje, pływa nawet lepiej ode mnie.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Polar z haftem
Czapka z nadrukiem
POLO z HAFTEM
Naszywka GODŁO