Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Pogoda nie ma znaczenia Pogoda nie ma znaczenia

Najgorszy jest ten pierwszy raz, później to już nawyk

 
Elbląg, Najgorszy jest ten pierwszy raz, później to już nawyk Kazimierz Stańczyk to doświadczony krwiodawca - na swoim koncie ma ponad 30 litrów oddanej krwi (fot. WS)
Rek

Jest lekiem, którego nic nie może zastąpić i nie da się jej wyprodukować w laboratorium. Może jej potrzebować każdy z nas, w najmniej spodziewanym momencie, o czym szczególnie wiedzą ci, którzy ją regularnie oddają. W portEl Caffe nieco krwiście – tym razem naszym gościem jest Kazimierz Stańczyk, prezes elbląskiego klubu Honorowych Dawców Krwi im. Jana Tarasiewicza.

Kazimierz Stańczyk od trzech lat jest prezesem klubu Honorowych Dawców Krwi, który w Elblągu istnieje od lat 70. i obecnie liczy 34 osoby, ale krew oddaje znacznie dłużej. Na swoim koncie ma wiele odznaczeń, ale jak sam mówi to tylko dodatek. Cieszą go inne akcje, które propagują krwiodawstwo, tak jak zbliżające się Motoserce, bo to jeden, wspólny cel.
     
     -Marta Wiloch: Kiedy zaczął pan oddawać krew? Ktoś Pana do tego zachęcił? A może Pan sam wpadł na taki pomysł?
     - Kazimierz Stańczyk: Zawsze byłem ciekawy świata i kiedy miałem osiemnaście lat chciałem spróbować wszystkiego co nowe, zgłosiłem się i oddałem krew. Robię to od 35 lat aż do dziś. Oczywiście, nie było to regularne oddawanie, różnie to bywało.
     
     - W Internecie, ale i nie tylko, krążą takie mity, że krew można wyhodować w laboratorium, że oddawanie krwi powoduje jej rozrzedzenie albo że jak raz odda się krew to później trzeba cały czas, bo zrobią się w żyłach zatory...

     - Mówi się również, że od oddawania krwi leci krew z nosa. Niektórzy nie oddają krwi, a krew im z nosa leci. Poza tym krwi nie można wyprodukować, może kiedyś to nastąpi. Mogę powiedzieć również na własnym przykładzie, że krew można oddawać nieregularnie. Niektórzy robią to systematycznie, czują po sobie, że to już ten czas. Osobiście uważam, że w momencie, kiedy oddaję krew to mój organizm produkuje świeżą krew, dzięki czemu nie mam problemów chociażby z cholesterolem. Poza tym obserwuję, że wielu z tych, którzy oddają krew nie ma problemów ze zdrowiem. W swoim gronie mamy krwiodawcę, który ukończył 65 lat, ma oddane 70 litrów krwi i lekarz dalej dopuszcza go do oddawania, bo pozwala na to jego stan zdrowia.
     
     - A co z igłami i sterylnością? Niektórzy obawiają się, że zostaną czymś zakażeni...
     - Kiedyś, kiedy zaczynałem oddawać krew igły oraz butelki były sterylizowane, więc zdarzały się zarażenia. Teraz już tego nie ma, bo wszystko jest jednorazowe, wszystko jest całkowicie bezpieczne. Czytałem gdzieś komentarz, że pielęgniarka przy pobieraniu krwi zrobiła komuś krwiaka. To nieprawda, bo krwiodawca przy wyciągnięciu igły sam musi nacisnąć to miejsce aż zastygnie, widocznie nie posłuchał jej polecenia.
     
     - Wielu oddaje krew z potrzeby serca, natomiast czasami słyszy się, że niektórzy robią to z pobudek ekonomicznych, bo krwiodawca ma kilka przywilejów, w tym bezpłatną komunikację.
     - Bezpłatna komunikacja miejska przysługuje po 18 litrach, czyli trzeba kilku lat na to, żeby taki przywilej uzyskać. Kiedy zaczynałem oddawać krew nie było czegoś takiego, więc nie myślałem o profitach, jakie można uzyskać. I wydaje mi się, że żaden z tych, który zaczyna oddawać krew nie myśli o korzyściach.
     
     - W niektórych miastach honorowane są legitymacje krwiodawców, bez względu na miejsce zamieszkania. W Elblągu bezpłatnie mogą jeździć tylko ci, którzy są zameldowani na terenie miasta. Tymczasem krew oddają również mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy dojeżdżają tu do pracy.

     - Widać takie były możliwości naszego miasta, tak ustaliła Rada Miejska i jest to bezsporne.
     
     - Czy wśród tych, którzy oddają krew jest dużo młodych ludzi? Czy dzięki różnorodnym akcjom, w które włączają się na przykład celebryci, zyskało to na popularności?
     - Myślę, że aż tak wiele się nie zmieniło, cały czas jest to na takim średnim poziomie. Jedyna różnica jest taka, że teraz o wiele więcej kobiet oddaje krew. Nawet jedna z waszych koleżanek chciała oddać krew, ale okazało się, że ma za niskie ciśnienie, ale przy najbliższej okazji to zrobi, tak mi się wydaje. Wiem, że w Zespole Szkół Inżynierii Środowiska i Usług jeden z nauczycieli, zresztą krwiodawca, zainteresował tym młodych ludzi.  Ci, którzy chodzą do szkoły zaczną oddawać krew i przy tym pozostaną.
     
     - Czemu to tak wciąga?

     - Myślę, że każdy lubi czynić dobro, a oddawać krew może każdy, kto jest zdrowy, bez względu na płeć czy wykształcenie. Ludzie lękają się tego pierwszego razu, kiedy zostaną przełamane pierwsze lody to wtedy staje się to nawykiem.

rozmawiała Marta Wiloch
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama