Wtorek 20-11-2018, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie ma startów niemożliwych

 
Elbląg, Nie ma startów niemożliwych Romek Antonik i Rafał Nowakowski pobiegli swój pierwszy maraton na Śląsku (fot. FB)
Rek

Romek Antonik i Rafał Nowakowski - tak nazywa się zgrany tandem przyjaciół, który razem pokonał dystans 42 km. Romek biegł, a Rafał jechał na wózku inwalidzkim. Przebiegnięcie maratonu zajęło im 5 godzin i 20 minut. Wynik ten mają zamiar pobić podczas kolejnych zawodów.

To był ich pierwszy raz, a wspólne bieganie tak mocno ich wciągnęło, że już dziś zapowiadają udział w kolejnych startach. Są pierwszą parą w historii Silesia Maraton Śląski w Katowicach, która przebiegła cały odcinek w tandemie pełno-niepełnosprawny.
     
     Romek
     Roman Antonik dziś mieszka w Bełku koło Rybnika, gdzie pracuje w firmie opiekującej się starszymi i schorowanymi ludźmi, wcześniej przez dziesięć lat pracował w domu dziecka jako wychowawca. Niektórzy mogą go jednak pamiętać jako wesołego kapłana z elbląskiej parafii św. Brata Alberta. Z czasem zrezygnował z kapłaństwa, wybrał inną drogę. Zawsze pozostał jednak taki, jakiego go zapamiętałam: wesoły, szczery, gotowy do pomocy, empatyczny, prawdziwy, żyjący w zgodzie z sobą i swoimi przekonaniami.
     - Nie ukrywam ani przeszłości, nie uciekam przed nią, ani nie udaję, że jej nie było - opowiada mi po latach.
     Romek lubi aktywne życie. Często podróżuje, po godzinach pracy dorabia jako pilot wycieczek w biurach podróży, uprawia nordic walking, jeździ na rolkach, biega. Ma na swoim koncie w udział Runmageddonie, uwielbia jeździć na rowerze. Ostatnio zjeździł na rowerze Himalaje i przejechał też rowerem 2500 km z Anglii do Polski, zwiedzając cztery europejskie stolice: Londyn, Brukselę, Amsterdam i Berlin.
     Kolejnym wyzwaniem był bieg w IX Silesia Maratonie Śląskim w Katowicach, w którym wziął udział ze swoim niepełnosprawnym przyjacielem z Elbląga, Rafałem.
     - Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na przygotowania - mówi Romek. - Był to mój pierwszy maraton i to pierwszy w tandemie. Poszło całkiem nieźle. Wystarczyło trochę wiary. Myślę, że Rafał bardziej przeżywał ten bieg niż ja. Mamy zamiar powtórzyć go w przyszłym roku. Niewiele trenowaliśmy przed startem, nie mieliśmy okazji, bo mieszkamy daleko od siebie.
     
     Rafał
     Rafał na co dzień uczęszcza na zajęcia muzyczne i literackie w Środowiskowym Domu Samopomocy Lazarus w Elblągu. Lubi muzykę, filmy, a ostatnio pisze wiersze. Współpracuje ze stowarzyszeniem Alternatywni. Jego wiersze opublikowano w antologii wydanej przez Alternatywnych pt „Książka pełna słów”. Najnowszą pasją Rafała stał się udział w maratonach. I wcale nie przeszkadza mu w tym fakt, że biegać nie może. Pewnego dnia zadzwonił do niego Romek, z którym przyjaźni się od 20 lat i nie miał wyjścia, musiał wystartować:
     - Znasz Romka - śmieje się Rafał. - Wiesz, że ma szalone pomysły. Jak coś sobie wymyśli, to nie ma na niego mocnych.
     Inspiracją był dla przyjaciół filmik, który Romek znalazł w internecie. Widać na nim ojca biegnącego w maratonie z niepełnosprawnym synem.
     - Na początku bałem się, ale wiedziałem, że Romkowi mogę z zaufać - mówi Rafał. - Bałem się, że spadnę z tego wózka podczas biegu, że samochody nas rozjadą. Dzień wcześniej mieliśmy nawet kryzys, ale jak stanęliśmy na starcie, wiedzieliśmy, że nie ma już odwrotu. Reakcje ludzi na trasie były niesamowite, kibice klaskali, a ja byłem tym od machania. Wjazd na metę na chorzowski stadion był dla mnie niesamowity. Ludzie klaskali nam, a ja byłem bardzo dumny, że udało się nam, że zrobiliśmy to, bo nie ma chyba żadnego człowieka na wózku w Elblągu, który miałby na swoim koncie udział w podobnym biegu.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok (bez czytnika)
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata Mini
Konto poczty elektronicznej