Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 24-08-2017, imieniny Bartłomieja, Jerzego
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Powalone lipy w Zajączkowie Powalone lipy w Zajączkowie

Nie nakarmisz węża schabem

 
Elbląg, Nie nakarmisz węża schabem Węży u Adriana jest obecnie najwięcej, były też gady, pająki, owady. Na zdjęciu jeden z lokatorów (Fot. Adrian Podsiadły, arch. prywatne)
Rek

Żyją trochę jak krasnoludki w słynnej Szuflandii. Poukładane w pudełeczkach mają wszystko to, co potrzebne do życia. Najstarsza jest Zosia, boa dusiciel, który pojawił się jako pierwszy, a oprócz niej są też węże zbożowe, te z rodzaju lampropeltis czy pyton królewski. Adrian Podsiadły, który mieszka pod Nowym Dworem Gdańskim, a studiuje w elbląskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, od siedmiu lat hoduje węże. O swojej pasji będzie opowiadał w najbliższym Teleranku. Zobacz zdjęcia. 

To nie są małe kotki
     Najpierw w domu Adriana pojawił się pająk, ptasznik z rodzaju Brachypelma. Za jakiś czas dołączył do niego pierwszy wąż, boa dusiciel, o wdzięcznym imieniu Zosia. Później z młodym terrarystą zamieszkał Stefan, który lubił truskawki i ciepły kaloryfer. Lubił, bo tej agamy brodatej nie ma już w domu Adriana – padła ze starości.
     - Fascynujące było to, że mam w domu coś, co żyje na przykład w Ameryce Południowej – opowiada młody hodowca.
     Z czasem zwierząt, które nie są słodkimi pieskami i kotkami, przybywało. Teraz Adrian ma około 40-50 węży, to one stanowią trzon jego hodowli. Żaden z nich nie jest jadowity.
     - W Polsce takie węże mogą mieć tylko placówki badawcze oraz... cyrki – wyjaśnia terrarysta.
     Jak sam przyznaje to zwierzęta prymitywne, nie da się ich oswoić.
     - Węże i jaszczurki rozpoznają daną osobę po zapachu, a na przykład agamy brodate naprawdę lubią przebywać z człowiekiem. Jeżeli jednak chodzi o pająki, wije, krocionogi są to zwierzęta, które mają tak zbudowany układ nerwowy, żeby tylko przetrwać, przeżyć, kopulować, zostawić potomstwo – opowiada Adrian. - Zawsze interesowała mnie przyroda, ta dzikość. Teraz zagłębiłem się w genetykę, ciekawią mnie kolory węży, wzory, a nawet faktura skóry. Krzyżuję je, by uzyskać ciekawe odmiany.
     Węże można kupić już za 50 zł, później ceny już tylko rosną. Żeby uzyskać pożądany wzór, trzeba kupić węża z zaufanej hodowli z renomą, bo genów nie widać.

  Adrian Podsiadły od siedmiu lat hoduje gady (fot. Anna Dembińska) Adrian Podsiadły od siedmiu lat hoduje gady (fot. Anna Dembińska)


     Martwa mysz to podstawa

     Jak mieszkają węże Adriana? W szufladach.
     - To taka zwykła półka, jest termostat, który zapewnia wszystkim taką samą temperaturę, czyli około 27-28 stopni Celsjusza, jest odpowiednia wilgotność – opowiada hodowca. - Są specjalne pojemniki plastkiowe, na dnie leży drewniany, ekologiczny żwirek dla kota, który chłonie zapachy. Na przykład "szufladki" dla boa mają 1,2 metra. Nie ma tam światła, bo węże to zwierzęta nocne, więc go nie potrzebują.
     Podstawą ich diety są martwe myszy. Adrian raz na trzy, cztery miesiące zamawia 200 sztuk dorosłych myszy, około 500 mrożonych małych. Jedna mysz starczy jednemu wężowi średnio na tydzień.
     - Węża nie można nakarmić schabem ani piersią z kurczaka, bo on potrzebuje wszystkich mikroelementów zawartych w myszy – tłumaczy Adrian. - Nie toleruję karmienia żywymi zwierzętami i odradzam to. Trzeba pamiętać, że wąż ma instynkt, jak się przestawi na żywą "karmówkę", to już mrożonej nie ruszy, już do końca będzie tak chciał jeść. I powstanie problem, bo czasami w sklepie zoologicznym jest wylęg małych myszy, a czasami przez pół roku ich nie ma, więc czym nakarmić tego węża?
     
     O swojej pasji Adrian Podsiadły opowie widzom w niedzielę, 1 maja, o godz. 9.45 w programie Teleranek na TVP 1. O godz. 10.10 - ten sam program zostanie wyemitowany w TVP ABC.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama