Środa 20-06-2018, imieniny Bogny, Florentyny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nieokiełznana, nieujarzmiona, dzika – sobota z przewodnikiem śladem Dzikuski

 
Elbląg, Nieokiełznana, nieujarzmiona, dzika – sobota z przewodnikiem śladem Dzikuski
Rek

Za nami już kolejna, czternasta sobota z przewodnikiem. Trasa sobotniej wycieczki wiodła wzdłuż rzeki Kumieli. Spotkanie zaczęło się od zwiedzaniu zabytkowego hotelu, w którym niegdyś mieścił się Krzaczasty Młyn. Zobacz więcej zdjęć.

Hotel Młyn wraz ze znajdującą się na jego tyłach dawną biblioteką to jedna z perełek naszego miasta. Dziś obiekt wygląda okazale, jednak nie zawsze tak było. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku młyn popadł w niełaskę, został zniszczony i rozszabrowany. Jego początki sięgają XIII wieku. Dziś zachwyca swoim wyglądem a jego właściciel z wielką dumą oprowadza zwiedzających po zakamarkach swojego dobytku i pokazuje, co udało się przed grabieżami zachować. W części piwnicznej dawnego młyna zachowała się część lądowa turbiny wodnej, małe pomieszczenie z ceglanym sklepieniem łukowym, mlewnik, a także kilka przedmiotów z kuźni znajdującej się kiedyś nieopodal młyna.
– Najwięcej szkody wyrządził zabytkowi brak dachu – opowiadał dziś zwiedzającym właściciel hotelu, Stefan Kotowski. - Przez dostającą się tu wilgoć obiekt popadł w zupełną ruinę. Jednak dzięki sprytowi i pomysłowości młynarzy, którzy kiedyś budowali ten młyn, podczas rekonstrukcji udało się go zupełnie osuszyć. A wszystko dzięki temu, że młynarze wybudowali ten budynek na specjalnej misie glinianej. Czas odbudowy młyna trwał siedem lat, ponieważ po drodze natykaliśmy się na wiele ciekawostek i niespodzianek, które powodowały, że musieliśmy zmieniać nasze plany, by odwzorować hotel, na tyle ile to możliwe, według starego projektu.
     W jednym z piwnicznych pomieszczeń hotelu znajduje się kilka śladów z przeszłości – jednym z nich są dwa nieotynkowane miejsca na suficie, na których widać ślady napisów z niemieckich gazet. Gazety te miały uszczelnić szalunek do zalewania betonem stropu. Wejście do hotelowej restauracji zdobią głowy młynarzowej i młynarza, które zostały znalezione podczas prac renowacyjnych zabytku. W ten sposób młynarz ze swoją żoną zaprasza gości w skromne progi swojego dawnego dobytku.
     Historia byłaby niczym bez swoich legend. Wokół Krzaczastego Młyna również krąży jedna z nich.
     - Kiedyś na nasze tereny przybywały wojska szwedzkie i napoleońskie – opowiada przewodnik PTTK, Alicja Gronek. - I młynarzowa musiała je jakoś ugościć. Jednak zamiast dobrego jadła, dała żołnierzom gorsze. Dobrym zaś częstowała oficerów. W ten sposób tak skłóciła ze sobą całą kadrę, że wojsko odeszło, a młyn ocalał.
     Bohaterem dzisiejszego spotkania z przewodnikiem była rzeka Kumiela zwana z niemiecka Hommel. Nad rzeką tą znajdowało się niegdyś aż osiem młynów. Nie zachowały się niestety żadne zdjęcia zwiedzanego dziś Krzaczastego Młyna. Oprócz tego, że wody rzeki napędzały pracę w elbląskich i podelbląskich młynach, wykorzystywane były do zasilenia miejskiego basenu odkrytego zwanego kiedyś małą Krynicą. Również wokół Kumieli zwanej Dzikuską (Kumiela jest rzeką typowo górską, niedającą się poskromić i ujarzmić, dlatego często wylewała) krąży piękna legenda. Gdy na nasze tereny przybyli Krzyżacy, pogańskie wierzenia wraz ze swoimi bóstwami i elfami musiały odejść w zapomnienie. Mieszkała wtedy sobie w Rakowskich lasach nimfa wodna zwana Kumulą, która opiekowała się przyrodą. Gdy ludzie zaczęli o niej zapominać, nimfa zaczęła znikać i w końcu odcięła swoje długie warkocze i rzuciła je za siebie. W miejscu tym nagle wytrysnęły wody Kumieli.
     W ten piękny letni dzień liczna grupa zwiedzających ruszyła szlakiem elbląskiej rzeki, która zaprowadziła ją nad Dolinkę - niegdyś miejsce spotkań towarzyskich, festynów i pikników. Na amfiteatralnej scenie najmłodsi uczestnicy wycieczki brali udział w konkursach i występach. Starsi wspominali, jak kiedyś podczas festiwali śpiewali na tej scenie i jak kupowali watę cukrową i obwarzanki w rozstawionych na tę okazję kramach.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Polar z haftem
POLO z HAFTEM
Naszywki