Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

O miłości bez złości

 
Elbląg, O miłości bez złości fot. Anna Dembińska
Rek

Raz w roku ludzi ogarnia coś, co można nazwać syndromem walentynkowym. Wszyscy mówią o serduszkach, karteczkach, kwiateczkach. A uczucie? Było, jest, będzie? Ważne, nieważne? Nad opisaniem miłości i jej skutków głowili się humaniści dwudziestego wieku. Warto poznać ich spostrzeżenia, a nuż, któreś zainspiruje do działania lub… zaniechania dalszych starań.

Walentynki są niewątpliwie świętem kolorowym, które, zwłaszcza w naszej strefie klimatycznej, wprowadza do otoczenia trochę optymizmu i radości. Patronem święta został święty mający w opiece chorych na epilepsję, ponieważ objawy zakochania typu widzenie świata w „różowych kolorach”, wiążąca się z tym tendencja do lekceważenia niektórych obowiązków i roztargnienia, skojarzyła się ówczesnym z objawami towarzyszącymi chorobom układu nerwowego.
     Tymczasem przecież nie objawy zewnętrzne i prezenciki tu chodzi, lecz o coś znacznie głębszego. Owszem, okazywanie uczucia miłości w pewnym stopniu przejawiać się może również w podarunkach, ale czy przysłowiowe „diamenty” są gwarancją trwałości uczucia, które nie wygaśnie aż do śmierci?
     Nad opisaniem miłości i jej skutków głowili się humaniści każdego pokolenia. Jedni z większą dozą humoru i dystansu do świata, inni – śmiertelnie poważnie. Warto poznać ich wnioski. A nuż, któryś zainspiruje do działania lub… zaniechania dalszych starań. I pamiętajmy, to „impotenci rozpuszczają wieści o kryzysie miłości” (Janusz Wasilkowski).
     Do współczesnych obchodów walentynek coraz bardziej pasuje jeden z aforyzmów Michała Choromańskiego głoszący, że „w prawdziwej miłości człowiek przede wszystkim zatraca wszelką oryginalność. Im większa jest miłość, tym banalniejsze są jej przejawy.”
     
     Z dystansem i humorem
     
Janusz Gaudy napisał: „Jedni kochają do utraty zmysłów, inni dopiero po ich utracie”. I trudno, przynajmniej w niektórych sytuacjach, się z nim nie zgodzić. W kierunku tym zmierzał również Krzysztof Mętrak, który stwierdził, że „Nawet najzdrowsi ludzie długo nie mogą wytrwać w miłości. Chyba, że zachorują”. Ratunkiem dla tych, którzy już wpadli, jak przysłowiowa śliwka w kompot, może być przestroga Henryka Horosza. Uważajcie, bo „Brodacze w miłości są jak nowoczesne pensjonarki – nigdy nie wiadomo, czy całują, czy ścierają z twarzy puder.”
     Hugo Dionizy Steinhaus zauważył natomiast ze smutkiem, że „Kiedy nareszcie udało się mężczyznom przekonać kobiety, że miłość jest grzechem, poszły jedne do klasztoru, inne na ulicę”. I jeszcze na zakończenie spostrzeżenie Jadwigi Rutkowskiej – „W jakiej pogardzie jest miłość, skoro jej symbol – SERCE, wycina się na drzwiach wiejskich klozetów”.
     
     Dwuznacznie
     
Tadeusz Breza napisał przewrotnie, że „W miłości wszystkie środki są dobre, prócz tych, które prowadzą prosto do celu”. Toteż nie może dziwić, że Tadeusz Gicgier pointował – „Miłość jest ślepa, dlatego lubi ciemność”. A w tej sytuacji nie może dziwić, że „Na budowę ołtarzy miłości najchętniej używa się materaców” – jak słusznie zauważył Wiesław Trzaskalski. Dlatego „Miłość robi odkrycia, rozpusta wynalazki” (Hugo Dionizy Steinhaus). Nie wolno też tracić nadziei, bo „Nawet najgorszą miłość można przeliczyć na pieniądze i jeszcze otrzymać resztę” (Henryk Horosz).
     
     Politycznie
     
Poza tym „W miłości i polityce: trzeba się orientować, na którym się jest etapie” (Jadwiga Rutkowska). Tu można też przewrotnie umieścić aforyzmy Magdaleny Samozwaniec: „Miłość to krótki okres czasu, w którym jakiś bliźni płci przeciwnej jest o nas tego samego zdania, co i my…” oraz powtórnie Jadwigi Rutkowskiej – „Tylko w miłości kompletne zero może być dla kogoś wszystkim”.
     
     Na poważnie
     
Jerzy Andrzejewski napisał, że „Można odejść od swoich miłości, lecz niepodobna zapomnieć, że się kochało”. Z kolei Maria Dąbrowska: „Ani różnica poglądów, ani różnica wieku, nic w ogóle nie może być powodem zerwania wielkiej miłości. Nic prócz jej braku”. Bo „Jest tak wiele miłości, tak różnych, tak pomieszanych z nienawiścią, niechęcią, obowiązkiem, pogardą, że samo słowo miłość niewiele dziś znaczy” (Anna Kamieńska).
„Miłość jako praca jest prostytucją, jako zabawa – flirtem; a to, co jest naprawdę miłością, nie jest ani pracą, ani zabawą, jest czymś trzecim, równie dalekim od pracy, jak od zabawy” (Władysław Tatarkiewicz).
     
     A wszystkim zawiedzionym pociechą niech będą słowa Cypriana Czernika przypominające, że „Jedyna miłość, która nas nigdy nie zdradzi, to miłość własna”…

mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama