Sobota 20-04-2019, imieniny Czesława, Agnieszki
 

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Od mody nie da się uciec

 
Elbląg, Od mody nie da się uciec
W Galerii EL odbyło się spotkanie z dziennikarzem modowym, Marcinem Różycem (fot. AD)

O tym, jak trudno uciec od mody, o wpływie kryzysu na rozwój mody, o modzie celebryckej, o szafiarkach i o tym, czym moda jest w istocie można było dowiedzieć się podczas spotkania z dziennikarzem modowym, Marcinem Różycem, które odbyło się wczoraj (24 czerwca) w Krużganku Galerii EL.

Moda nie istnieje bez kultury
     Marcin Różyc jest dziennikarzem modowym, autorem pierwszej książki traktującej o polskiej modzie pt. „Nowa Moda Polska”. Autor skupia się w niej na powiązaniach mody z kulturą. Nie jest piewcą mody celebryckiej, choć jej nie potępia. Okazuje się, że o modzie pisze się trudno, bowiem jest to w Polsce bardzo nowe zjawisko: - Dlaczego taka książka powstała dopiero teraz? Dlatego, że zjawisko mody w Polsce jest zjawiskiem bardzo nowym – mówi Marcin Różyc. - Właściwie nie jest ono ani zbadane ani opracowane, bo nie ma co badać. Trzeba sobie zdawać sprawę z sytuacji Polski, która jest i smutna i wesoła jednocześnie. Moda w Polsce w pewnym sensie nie istnieje, dlatego, że moda autorska nie ma podstaw rynkowych. Pokazy mody, które oglądamy w mediach, finansowane są ze sprzedaży ubrań, jak to się dzieje na świecie. Są to takie eventy celebrycko – pijarowe, które powstają tylko dlatego, że producent pralek, samochodów, alkoholi czy papierosów stwierdzi, że fajnie jest przez takie coś się promować. Dlatego też wydaje się, że polska moda jest taka niezwykła, że jest jej dużo. Natomiast jest to totalnie raczkujący rynek i ciężko się pisze o czymś, co jest trochę oszustwem, trochę pijarem, trochę ułudą i nie wiadomo, co z tym jeszcze będzie. Ja zawsze mówię, że moda jest przede wszystkim dziedziną kultury i gałęzią kreatywnej gospodarki czyli moda nie istnieje dzisiaj bez kultury, ale nie istnieje też bez rynku, bez sprzedaży. A bardziej nie istnieje bez sprzedaży niż bez kultury.
     
     Nie da się uciec od mody…
     Moda kojarzy nam się z trendami, z tym, co w danym momencie jest na topie. Czy można ją jednak zamknąć w tak wąskich ramach? Czy może jest czymś więcej?
     - Moda w tradycyjnym mniemaniu związana jest z trendami – mówi dziennikarz. - Ludzie myślą o modzie jako o czymś wybiegowym, o czymś trendowym. Ja mam taką swoją roboczą definicję mody. Według mnie moda zaczyna się momencie, gdy kończy się ubranie. A ubranie kończy się wtedy, gdy przestaje wyłącznie okrywać, ochraniać, gdy przestaje być tylko i wyłącznie użytkowe. Według mnie modą, albo czymś więcej niż ubraniem, jest sytuacja człowieka sprzed iluś tysięcy lat, który zakłada inną skórę niż wszyscy, bo jest wodzem. I wtedy zaczyna się już kultura. W naszej sytuacji społecznej nie da się uciec od mody, bo nawet kupując w zwykłym supermarkecie kurtkę, też podejmujemy jakiś wybór estetyczny, też się jakoś wobec kultury odnosimy. Dzisiaj kontestując modę musimy podjąć decyzję o kontestacji mody, tzn. nawet gdy mówimy, że moda nas w ogóle nie interesuje i ubranie mamy „w nosie” i nosimy to, co mamy pod ręką, to kultura, reklama, współczesność narzuca nam to, że musimy tę decyzję podjąć i to powoduje, że ta antymoda ma jakieś znaczenie, staje się czymś ciekawym. Staje się dla mnie interesująca, co sprawia, że mogę ją badać jako modę.
     
     Moda a kryzys
     Na rozwój mody wielki wpływ ma kryzys, w wyniku którego znane marki zaczynają sięgać po sztukę, nawiązywać do kultury, stawiać na unikatowość: - Przez to, że świat jest nastawiony na kupowanie, na kreowanie wizerunku, moda markowa całkowicie zawładnęła naszymi wyobrażeniami – mówi Marcin Różyc. - Nasze wyobrażenia o modzie całkowicie kreowane są przez reklamę. W przypadku mody bardzo ciekawym zjawiskiem jest kryzys, który sprawia, że w takich miejscach jak Londyn czy Paryż coraz bardziej liczy się unikatowość, a coraz mniej logo. Jest to bardzo zauważalne w słupkach sprzedaży ubrań bardziej niszowych. I dzieje się wtedy tak, że popularne marki mody starają się bardziej konotować ze sztuką, kulturą, architekturą, żeby odwrócić naszą uwagę od tego, że to jest zwykłe kupowanie, a zwrócić uwagę na to, że jest to coś więcej, że jest to unikatowe. Kryzys wymusza więc straszne kombinowanie. Okazuje się wtedy, że sztuka i kultura w kontekście mody jest jednym z lekarstw na kryzys.
     
     Moda celebrycka i nauka pisania o modzie
     Marcin Różyc w swej książce zajmuje się modą w kontekście kultury. Nie jest mu bliska moda subkulturowa, celebrycka, czerwonodywanowa. W książce padają jednak nazwiska projektantów, którzy taką modą się zajmują: - Piszę również o projektantach czerwonodywanowych. Nie potępiam tej mody – mówi dziennikarz. - Dobór zjawisk i projektantów w książce jest doborem kulturowym. Piszę o modzie, która jest ważna dla polskiej kultury. To było dla mnie najważniejsze kryterium. Na tej liście znaleźli się też projektanci czerwonodywanowi jak np. Gosia Baczyńska, która zrobiła dwa bardzo ważne wydarzenia artystyczne. Jednym z nich było odtworzenie na jednym z praskich podwórek „Tanga” Zbigniewa Rybczyńskiego, niezwykłej animacji, która otrzymała Oskara w latach 80.
     Okazuje się, że pisania o modzie można także uczyć. Marcin Różyc prowadzi warsztaty pisania o modzie, które odbywają się w Starym Browarze w Poznaniu w ramach festiwalu Art & Fashion. A jak się uczy pisania o modzie? - W Polsce bardzo dużo pisze się o modzie – mówi jej znawca. - Bardzo źle się o niej pisze, chodzi oczywiście o warsztat. Jest dużo krzyku i chaosu w pisaniu o modzie. Pierwszym warunkiem jest erudycja czyli wiedza o wszystkim, bo moda jest cywilizacją, jest odzwierciedleniem cywilizacji. I im ktoś ma dziwniejsze wykształcenie, tym lepiej. Chciałbym mieć kiedyś wśród swoich studentów np. fizyka jądrowego, wtedy moglibyśmy się zastanowić, jak stworzyć wartość dziennikarską z jego dziedziny. Moda jest odzwierciedleniem cywilizacji. Moda to jest wszystko. W modzie jest polityka, w modzie jest sztuka. I każdy, kto ma coś do zaoferowania, może przez swoje narzędzia tę modę badać. Na zajęciach staram się łączyć zasady dziennikarskiego pisania z patrzeniem na modę z perspektywy kultury. W Polsce do niedawna jakby tej mody w ogóle nie było, nie było więc też pisania o modzie, nie było mody autorskiej. Nagle przyszły lata 90., moda zaczęła się jakoś kształtować i dzisiaj pisze się o niej bardzo dużo. Z jednej strony jest to taki celebrycki wizerunek czyli pisanie o modzie w kontekście wydarzeń czerwonodywanowych i kronik towarzyskich z tyłu magazynów. Z drugiej strony jest wiele hochsztaplerów, którzy udają, że o tej modzie coś więcej wiedzą. I brak im na pewno skromności.
     
     Blogi o modzie i szafiarki
     Obecnie powstaje mnóstwo blogów o modzie. Popularne stają się szafiarki, które prezentują w internecie swój styl ubierania myśląc, że na tej modzie się znają. Moda wymaga jednak wielkiej wiedzy i ogromnych umiejętności: - Jesteśmy w takim momencie kultury, że każdy dzisiaj ocenia – mówi Różyc. - Każdy czuje, że może oceniać. Jest to coś, czego już nie unikniemy. Moda jest tu poszkodowana, bo nie ma tradycji pisania o niej. W tradycjach krytyki artystycznej w Polsce istnieje pisanie sztuce. Są jakieś kanony. W modzie natomiast brak tej tradycji. I to jest ten problem. Jest dużo śmiecia i brak alternatywy dla tego śmiecia. Szafiarki to zjawisko dziś bardzo popularne. Ja mam co do tego mieszane uczucia. Dużo tam jest paskudztwa. Jest to złe wtedy, gdy ktoś, kto się na tym nie zna, urasta do rangi autorytetu. Taka jest dziś internetowa przestrzeń publiczna, że każdy może coś o tym powiedzieć. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby tworzyć jakieś alternatywy, które pozwalałyby budować jakieś kanony. Dziś ludzie zbyt szybko nazywają siebie projektantami mody zupełnie się na tym nie znając. Moda nie jest niestety traktowana jako jakaś ważna dziedzina rzemieślnicza, jakaś nauka, która wymaga dużej wiedzy i umiejętności. A moda to technika, ogromna intuicja albo wiedza o cywilizacji. To ogromny zasób wiedzy.
dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Płyn do mycia i dezynfekcji
Pieczątki Trodat
Clinex Glass
Clinex Grill