Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 26-04-2018, imieniny Marzeny, Marii
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Piękna kuweta Piękna kuweta

Odlotowa dziewczyna, która nie lubi się nudzić (Zawody znane i nieznane, odc. 19)

Elbląg, Odlotowa dziewczyna, która nie lubi się nudzić  (Zawody znane i nieznane, odc. 19) Kamila Woźniak (fot. arch. prywatne)

Została stewardessą, bo znudziła ją praca w biurze. Odtąd większość czasu spędza w przestworzach. Lata po całej Europie i twierdzi, że jest przepis na to, by pozbyć się strachu przed podniebną podróżą. Często także powraca do Elbląga, miejsca, gdzie zostawiła najbliższych. Rozmawiamy z Kamilą Woźniak.

Dominika Kiejdo: - Zapytam trochę przekornie. Boisz się latać?
     Kamila Woźniak: - Nie. Przez większość czasu w ogóle nie myślę o tym, że jesteśmy w powietrzu. Czasem coś za oknem przykuje moją uwagę i przypominam sobie, że jesteśmy 12 kilometrów nad ziemią.
     
     - A jak to się stało, że zostałaś stewardessą?
     - Miałam dość pracy w biurze, lubię się przeprowadzać i poznawać nowe miejsca, kulturę i ludzi. Ogłoszenie o pracę znalazłam 1 stycznia i to postanowienie noworoczne zrealizowałem już w lutym.
     
     - W związku ze swoją pracą mieszkałaś w wielu krajach. W końcu przeprowadziłaś się na egzotyczną wyspę...
     - Od ośmiu lat pracuję dla linii Ryanair. Mieszkałam już w Anglii, Szkocji i we Francji. Obecnie mieszkam na Teneryfie. Zawsze staram się jak najlepiej poznać dane kraje, w związku z tym dużo zwiedzałam. Jeśli chodzi o loty, gdy pracuję na rannej zmianie, „robię” loty międzynarodowe po całej Europie. Gdy mam na popołudnie, „robię” loty krajowe, czyli tylko do Hiszpanii na kontynent, ponieważ Teneryfa leży daleko od Europy, dziennie „robię” tylko dwa loty.
     
     - Czy jest to zawód czy może pasja?
     - Zawód połączony z pasją. Jak w każdej pracy, ma się lepsze i gorsze dni, a pewne rzeczy lubi się bardziej lub mniej. Czasem ciężko wstać o czwartej rano do pracy, a i ludzie bywają różni. Codziennie lata się na innych trasach, z inną załogą, z różnych krajów. Ale ja takie zróżnicowanie lubię. Nie ma dwóch takich samych dni. I nie mam czasu na nudę.
     
     - Miałaś w swojej karierze jakieś sytuacje mrożące krew w żyłach np. turbulencje, sytuacje, które mogły zagrażać życiu?

     - Samoloty są nowe i codziennie sprawdzane, więc sytuacja, że coś się popsuje w powietrzu raczej się nie zdarza. Załoga jest wyszkolona i myślę, że w każdej sytuacji jest w stanie sobie poradzić. Pogoda może być zła, ale najczęściej jest przewidywalna. Wiadomo, mogą zdarzyć się turbulencje, piorun może trafić w samolot, mogą nas zaskoczyć nagłe opady śniegu, ale na szczęście takich sytuacji piloci są w stanie uniknąć. Częściej natomiast zdarzają się sytuacje wymagające przeszkolenia medycznego. Ludzie na pokładzie mdleją, źle się czują lub mają objawy cukrzycy. Zdarzają się też ataki padaczki czy nawet zawały serca, ale na szczęście takie sytuacje należą do rzadkości. W samolocie jest mniej tlenu, bardzo wysuszająca klimatyzacja, do tego dochodzą zmiany temperatury i ciśnienia i nawet zdrowa osoba może się źle poczuć.
     Często mamy też problemy z osobami nadużywającymi alkoholu. Mówią, że trzy drinki to tyle co jeden na pokładzie. Problemy pojawiają się głównie na brytyjskich lotach. Często mamy dwie czy trzy radosne gromadki podróżujące na wieczór kawalerski lub panieński. Po paru drinkach, najczęściej pitych po cichu, ciężko nad nimi zapanować.
     
     - Ja bardzo boję się latać. Boję się do tego stopnia, że, jeśli mogę dotrzeć gdzieś lądem, wybieram podróż autem, nawet gdyby miała ona trwać ponad dwa dni. Zdaję sobie sprawę z tego, że samolot to najbezpieczniejszy środek lokomocji, jednak boję się i robię wszystko, by uniknąć latania. Czy jest jakaś recepta, by pozbyć się tego lęku?
     
- Myślę że paradoksalnie trzeba latać jak najczęściej. Gwarantuję, że z każdym lotem strach będzie mniejszy. Tylko wiadomo, najpierw się trzeba przemóc. Najlepiej zabrać ze sobą bliską osobę, wybrać w miarę krótki lot i wyspać się. Nie polecam kawy, słodyczy, oglądania filmów o katastrofach lotniczych noc przed. Polecam wybrać jakiś lekki film na lot lub ulubioną muzykę. Lampka wina nie zaszkodzi, ale butelka już tak. Sugeruję wspomnieć załodze, że boimy się latać, na pewno uspokoją i coś poradzą.
     Myślę, że warto zacząć latać, bo to naprawdę najbezpieczniejszy, najszybszy i najwygodniejszy środek transportu. A zaoszczędzony czas lepiej spożytkować na przyjemniejsze rzeczy.
     
     - Co trzeba zrobić, by zostać stewardessą?

     - Szkolenie trwa około 6 tygodni i w tym czasie najczęściej okazuje się, czy ktoś się nadaje czy nie. By zostać stewardessą trzeba zdać szereg egzaminów, w tym egzamin z pływania. A co do cech charakteru - trzeba być elastycznym, lubić ludzi i być bardzo bardzo cierpliwym.
     
     - Co jest w Twojej pracy najtrudniejsze?
     - Różne godziny pracy - od wczesnoporannych po kończenie o północy. Taki harmonogram pracy sprawia, że zegar biologiczny jest totalnie rozstrojony. Nie ma mowy o regularnym wstawaniu czy jedzeniu posiłków o tej samej porze. Do tego dochodzą zmiany ciśnienia, w związku z tym dużo osób ma problem z utrzymaniem stałej wagi.
     Ponadto stres, praca pod presją czasu i duża ilość pasażerów dziennie (zazwyczaj miedzy 360-720 osób dziennie) sprawiają, że nie jest to łatwa praca.
     
     - Zwiedzasz miejsca, do których latasz?
     - Nie robimy lotów długodystansowych, w związku z czym nie zostajemy na noc. Osobiście uważam to za plus, bo zawsze lepiej wrócić do swojego łóżka. W ten sposób mogę prowadzić normalne życie.
     
     - Twój najdłuższy lot?
     - Zimą latam tylko dwa razy w tygodniu do krajów skandynawskich, np. lot z Teneryfy do Sztokholmu zajmuje około sześciu godzin, czyli w samolocie spędzam wtedy nawet 13 godzin.
     
     - Jak to się stało, że zamieszkałaś właśnie na Teneryfie?
     - Trochę z przypadku, ale tutaj najbardziej odpowiada mi klimat. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Wyspy Kanaryjskie to wyspy szczęśliwe. Zresztą, jak można być nieszczęśliwym mając tyle słońca, ocean i uśmiechniętych ludzi dookoła.
     
     - Ile wyrzeczeń kosztuje praca stewardessy? Chyba nie jest łatwo pogodzić taką pracę z życiem rodzinnym?

     - Tęsknię za Polską, rodziną i znajomymi. Cieszy mnie bardzo, że często do mnie przylatują. Praca natomiast nie przeszkadza w ogóle w założeniu rodziny.
     
     - Miałaś jakieś nietypowe, nieprzyjemne czy stresujące sytuacje związane z pasażerami podczas lotu?
     - Mnóstwo! Najważniejsze, żeby nie traktować tego osobiście. Ludzie często są zmęczeni, niewyspani, mają problemy, boją się latać czy są pijani. Najczęściej po chwili rozmowy wszystko się wyjaśnia. Takie sytuacje, że pasażer nie może z nami lecieć przez złe zachowanie, zdarzają się niezmiernie rzadko.
     
     - Łatwo zauważa się w samolocie osoby bojące się latać? Dużo jest takich osób?
     - Te osoby najczęściej wchodząc do samolotu informują załogę, że boją się latać. Myślę, że obawę przed lataniem może mieć stosunkowo dużo osób, ale te, które naprawdę boją się latać, wybierają z reguły niestety inny środek transportu.
     Warto zdać sobie sprawę, czego tak naprawdę się boimy. Lęków może być wiele: klaustrofobia, lęk wysokości, który mają nawet niektórzy piloci itd...
     
     - Jak spędzasz urlop? Latasz do chłodniejszych krajów, wybierasz samochód lub autokar czy raczej zostajesz na swojej bajkowej wyspie?

     - Odkąd zamieszkałam na Teneryfie, czyli od ponad czterech lat, czuję się jak na niekończących się wakacjach. Ostatnimi czasy na wakacje wybieram więc duże miasta, bo tego mi na wyspie brakuje. W najbliższym czasie planuję wyjazd na Kubę i na ślub koleżanki z pracy, który odbędzie się w Portugalii.
     
     - Rozumiem, że lubisz podróżować?
     - Uwielbiam, mogłabym tylko to robić.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Wnętrze komercyjne 2
Zabudowa kuchni 4
Zabudowa kuchni 7
Zabudowa kuchni 3