Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Droga na Górę Chrobrego Droga na Górę Chrobrego

Pasja życia

Rafał Rocki był młodym, aktywnym fizycznie 23-latkiem. Sport, imprezy, spotkania z przyjaciółmi - to był jego świat. Rok 1999 okazał się dla niego przełomowy. Skok z poduszki powietrznej na plaży w Krynicy Morskiej i nieudane salto skończyły się uszkodzeniem szyjnej części kręgosłupa, a w konsekwencji paraliżem wszystkich kończyn.

- Zostałem przykuty do wózka inwalidzkiego – mówi Rafał. - W biedzie zostało ze mną tylko paru przyjaciół, jednak dzięki silnej woli wierzyłem, że to nie koniec, a początek życia.
     Dzięki ogromnej pracy, dwuletniej rehabilitacji po pięć godzin dziennie, jego stan zdrowia znacznie się poprawił, odzyskał sprawność rąk.
     - Nawiązałem kontakt ze Stowarzyszeniem „Rugby na wózkach”. Tam spotkałem Mirosława Kapelana, koordynatora Aktywnej Rehabilitacji, dzięki któremu uwierzyłem w siebie, zaproponował mi obóz I stopnia, tzn. wprowadzający, uczący samodzielności i egzystencji na wózku. Na obozie II stopnia stałem się już współprowadzącym naukę technik jazdy na wózku, zostałem instruktorem Aktywnej Rehabilitacji - dodaje Rafał.
     W zeszłym roku przy udziale Rafała w Olsztynie powstała liga rugby na wózkach, które zrzesza 7 zespołów z terenu województwa warmińsko – mazurskiego. Liga powstała bez udziału sponsorów. Także w ubiegłym roku Rafał dostał się do kadry narodowej i uczestniczył w nieoficjalnych mistrzostwach świata rugby na wózkach w Szwecji, gdzie jego drużyna zdobyła złoty medal. Problemem jest jednak sprzęt. Nowy wózek do uprawiania tej dyscypliny sportu kosztuje 13 tys. zł.
     Rafał nie poprzestał na sporcie, postanowił stworzyć sobie miejsce pracy. Chciał kontynuować tradycje rodzinne - jego ojciec prowadził piekarnie. Za pieniądze własne i przyjaciół, wyremontował pomieszczenia dawnej piekarni przy ul. Pomorskiej. W ubiegłym roku dowiedział się o możliwości wzięcia pożyczki na działalność gospodarczą dla niepełnosprawnych ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, pół roku później, w listopadzie otrzymał 20 tys. zł. Pieniądze te posłużyły na rozruch piekarni oraz zakup samochodu do rozwożenia pieczywa.
     - Pomimo ciężkiego rynku działamy już 4 miesiące. Zatrudniam dwóch pracowników, ponadto pomagają mi mama i siostra - opowiada Rafał. - Oczywiście z chęcią zatrudnię jeszcze paru pracowników jak tylko interes się rozwinie. Naszym atutem jest tzw. naturalne pieczywo, tzn. bez jakichkolwiek środków chemicznych, spulchniaczy – wszystko według starych receptur taty.
     Rafał apeluje do niepełnosprawnych:
     - Jestem przykładem, jak wiele można zrobić ze swoim życiem i być szczęśliwym. Nie zamykajcie się w domach, nie użalajcie nad sobą, najważniejsze jest wyjście do ludzi. Mamy przecież w Elblągu min. Elbląską Radę Konsultacyjną Osób Niepełnosprawnych, integracyjny klub sportowy "Atak” czy siłownię p. Szulca gdzie są upusty dla osób niepełnosprawnych. Apeluję także do rodziców, o zachętę do aktywności swoich niepełnosprawnych dzieci.
     Rafał poszukuje chętnych do drużyny rugby na wózkach.
     – Grać mogą osoby z różnym stopniem niepełnosprawności ruchowej, ostatnio trenuje z nami pierwsza kobieta, która podobnie jak ja przeszła czterokończynowy paraliż.
     27 letni dzisiaj Rafał Rocki, dzięki silnej woli nie poddał się - wygrał, ma jeszcze wiele innych planów.
     - Marzy mi się domek na uboczu Elbląga, no, i by mój biznes mógł swobodnie wyżywić mnie i moją rodzinę. Myślę także o znalezieniu swojej połówki pomarańczy...
     
     ***
     
     Wszystkie osoby zainteresowane uprawianiem sportu czy uczestnictwem w obozach Aktywnej Rehabilitacji lub chcące nawiązać kontakt z Rafałem w sprawach zdrowotnych mogą kontaktować się pod nr tel. 0 502 165 191. Numer ten służyć może także ewentualnej pomocy sponsorów, którzy chcieliby pomóc w zakupie sprzętu Stowarzyszeniu Rugby na Wózkach.

Michał Weiss
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Tytuł trochę za mocny. Słowo "pasja" jest zresztą nagminnie nadużywane. I: "wierzyłem, że to nie koniec, a początek życia" - to niezbyt szczęśliwie ujęte. Nie ma takiej możliwości, że ktoś traci sprawność i mówi: Dziękuję, fajnie, teraz zaczynam nowe życie. Najpierw trzeba przejść przez piekło, rozpaść się, przetransformować aby wreszcie na nowo się poskładać, zintegrować i zaakceptować nową sytuację. Rozumiem Michała Weissa, że nie chciał się ścigać z Dantem i podarował sobie opis piekła. Ale zanadto sprawę uprościł. A poza tymi dobnymi uwagami, to rzeczywiście ciekawy artykuł. A przede wszystkim ciekawy bohater. To wspaniale, że Rafał Rocki tak prędko się pozbierał i nie poddaje się okolicznościom. Żyje najnormalniej jak może i jeszcze chce pomagać innym. Myślę, że jest wspaniałym przykładem dla wielu rówieśników, którzy "nie mogą" wykrzesać z siebie odrobiny entuzjazmu i przesypiają swoje życie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2003-02-10)
  • Bylam tam...Widzialam...Wszystko.Szkoda.I bardzo przykro,ale nie poddawac sie to jest sukces.Oby tak dalej!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Maggie(2003-02-11)
  • co za burak podsumowuje autora tekstu a nie opisywany problem.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dres stres(2003-02-12)
  • Widziałem ten tragiczny wypadek , kilku koksiaży tak się panoszyło po plaży ,że strach. Aż tu nagle skakać im się zachciało no i po tym feralnym skoku powietrze z nich zeszło .Byli tacy cwani tacy wielcy a tu nawet sterydy niepomogły . Oj widać jakich miał nasz bochater kumpli jak mówi ,że zostało ich niewielu. Ale dobrze ,że sobie radzi i pomaga innym . Życzę znalezienia tej drugiej strony medalu bo w duecie zawsze łatwiej .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Elf(2003-02-12)
  • dres, zawsze czytasz tylko początek?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    szeba(2003-02-13)
  • trzeba mieć tupet by tak pisać jak ty, ale pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    dres stres(2003-02-20)
  • A czy można mieć "pasję życia" gdy nie mamy kogoś bliskiego, kogoś bliskiego, kogoś kto ma przepełnioną skrzynkę...... Pasji mieć nie można. To już wegetacja. Pozdrawiam Autora. . . . . .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    k.dż.(2004-02-17)
Reklama