Piątek 19-10-2018, imieniny Jana, Pawła
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Baltic Cup Baltic Cup

Pies wpadł we wnyki. Co z tego wynikło?

Elbląg, Pies wpadł we wnyki. Co z tego wynikło? (fot. nadesłana)

 Uwięziony we wnykach pies postawił na nogi mieszkańców Kamionka Wielkiego. - Prosiliśmy o pomoc elbląskie schronisko, ale powiedzieli, że nie przyjadą, bo to nie ich rejon – mówi jeden z mieszkańców. - Nie wiedzieliśmy, że pies jest ranny – tłumaczy kierownictwo elbląskiego schroniska. Na miejsce przyjechali pracownicy schroniska z Pasłęka, ale pies nie dał się im złapać. Poszukiwania trwają.

Wydarzenia, o których piszemy, rozegrały się wczoraj, 11 kwietnia w okolicach Kamionka Wielkiego w gminie Tolkmicko. To – jak się okazuje – może mieć znaczenie dla tej sprawy.
     
     Relacja Czytelnika
     
„Jestem zdruzgotany pracą i zachowaniem z ludzi elbląskiego schroniska, czytałem wiele negatywnych artykułów i komentarzy na jego temat. Starałem się w to nie wierzyć, dopóki nie przekonałem się na własnej skórze, jakie podejście do ratowania zwierząt ma schronisko w Elblągu” - napisał do nas Mariusz Pokora. - „Dziś rano (11 kwietnia – red.) wybrałem się na spacer do Kamionka Wielkiego, puste pola, bagna, krzaki. Z uwagi ze lubię obserwować przyrodę, robię sobie czasem takie wycieczki. Nagle zobaczyłem psa przy drzewie, podszedłem bliżej. Pies stał zaplątany we wnykach, drut oplątał psa wokół głowy, a druga jego część przecinała mu policzki. Widać było, że pies stał tam od kilku dni, głowa była cała zapuchnięta, miał rany wokół głowy i pyska, był tak chudy że ledwo utrzymywał się na nogach” - relacjonuje pan Mariusz. - „Bałem się podejść za blisko żeby go nie przestraszyć i żeby nie wyrządził sobie jeszcze większej krzywdy. Widok był przerażający, w jego przerażonych oczach widziałem ból. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to dzwonić po pomoc, żeby ktoś tu przyjechał i uratował psa. Zadzwoniłem do schroniska w Elblągu, bo tylko oni mi tak naprawdę przyszli do głowy, opowiedziałem ze szczegółami wszystko, pani mnie wysłuchała i mówi ze spokojem że to nie ich teren! W pierwszej chwili myślałem, że źle usłyszałem i zapytałem raz jeszcze, za ile będziecie? Pani powtórzyła raz jeszcze „to nie nasz teren”. Mówię: przecież ja nie zgłaszam biegającego psa po wsi, tylko zwierzę, które cierpi i w każdej chwili może się wydarzyć coś gorszego! A nawet nie mam sprzętu, żeby przeciąć drut, nie mam smyczy, jak mam zostawić tego psa i jechać po pomoc?
     Kobieta przy telefonie mówi raz jeszcze: „to nie nasz teren, proszę dzwonić do schroniska w Pasłęku. Niecenzuralne słowa cisnęły mi się na usta, ale szkoda mi było czasu na dalszą rozmowę z tą panią. Natychmiast poprosiłem o pomoc sąsiadów, odcięliśmy psa, zanieśliśmy na posesje, psiak dostał jeść i wody i czekał w bezpiecznym miejscu na przyjazd schroniska w Pasłęku. Nie rozumiem, dlaczego tacy ludzie pracują w schronisku, czy ktoś w końcu zrobi tam porządek?Spychologia. nie nasz teren, schronisko w Elblągu ma do Kamionka 13,5 km (15 min drogi), a schronisko w Pasłęku - 46 km (35 min drogi). Zawsze darzyłem szacunkiem organizację OTOZ Animals, dziś ten szacunek straciłem.
     
     Zdaniem elbląskiego schroniska
     
- Nie usłyszałam od tego pana informacji, że pies jest ranny. Gdybym to wiedziała, na pewno byśmy pojechali z interwencją, mimo że Kamionek Wielki leży w gminie Tolkmicko, która nie ma z nami podpisanej umowy w sprawie opieki nad bezdomnymi zwierzętami – powiedziała nam Małgorzata Krawczyk, zastępca kierownika Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Elblągu. - Przekazałam temu Panu informację, by powiadomił w tej sprawie gminę Tolkmicko lub schronisko w Pasłęku. Nie jesteśmy w stanie przyjmować bezdomnych zwierząt spoza samorządów, które nie mają z nami podpisanej umowy, bo inaczej nie mielibyśmy środków na opiekę nad tymi podopiecznymi, którzy u nas są. Takie umowy mamy z miastem i gminą Elbląg, gminą Milejewo i Rychliki. Gmina Tolkmicko ma podpisaną umowę ze schroniskiem w Pasłęku. Ale jeszcze raz podkreślam, że gdybyśmy mieli informację, że ten pies jest ranny, to byśmy pojechali na miejsce. Dzwoniliśmy też w tej sprawie do schroniska w Pasłęku.

  W takich wnykach był uwięziony pies (fot. nadesłana) W takich wnykach był uwięziony pies (fot. nadesłana)


     
     Relacja wolontariuszy z Pasłęka
     
W Kamionku Wielkim tego samego dnia pojawili się więc wolontariusze ze schroniska w Pasłęku. - Zanim przyjechaliśmy na miejsce, poprosiliśmy mieszkańców, by spróbowali go odciąć z tych wnyków, co się udało, dostał od nich jeść i pić. Mówiliśmy, by zamknęli go, w jakiejś szopce, bo przestraszone zwierzę może uciec. Mieszkańcy się go bali i trudno się im dziwić, bo przypomina trochę amstaffa, trochę pitbulla – opowiada Barbara Zarudzka, kierownik schroniska Psi Raj w Pasłęku. - Gdy przyjechaliśmy na miejsce, pies leżał przy zagajniku. W pewnym momencie zauważyliśmy w niedalekiej odległości sporą sukę, która najwyraźniej na niego czekała. Chcieliśmy ją złapać, ale uciekła w stronę podmokłych terenów. Ten pies ruszył za nią, mimo naszych starań nie udało się go złapać. Był silnie wystraszony, mógł ugryźć... Dzisiaj ponownie się tam wybieramy, zostawiliśmy jedzenie w miejscu, gdzie ostatnio widzieliśmy tę sukę i psa. Powinny wrócić na to miejsce, psy często tak robią.
     - Ten pies złapał się w stary zardzewiały wnyk, który ktoś założył na drzewie. Byłam świadkiem, jak ten pan dzwonił do elbląskiego schroniska. Mówił im, że pies jest uwięziony i jest ranny – twierdzi jedna z mieszkanek, która była świadkiem zdarzenia.

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • No cóż na wpół zdziczałe psy zagrażają ludziom i zwierzętom domowym. Tylko patrzeć jak stanie się jakaś tragedia. Ciekawe kogo wtedy obrońcy praw zwierząt będą obwiniać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 22
    dtyn(2018-04-12)
  • Schronisko w Elblągu to czysty biznes i znieczulica.dużo ludzi od dawna o tym wie i nikt nic z tym nie robi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    35 3
    Maniuś(2018-04-12)
  • Schronisko elbląskie... jego podejście do niektórych spraw przeraża. Nawet uśmiechu nie doświadczysz gdy przywozisz koce czy karmę. Personel odstrasza chętnych od adopcji. Już dawno powinno się tam zrobić porządek bo kadra zamiast wspierać- szkodzi. To chyba logiczne, że skoro pies wpadł we wnyki to jest ranny. Co raz więcej skarg na schronisko- i nic się tam nie zmienia.. to przykre.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    39 0
    (2018-04-12)
  • niezły piesior i weź człowieku jedź z dzieckiem rowerem a tu takie coś wyskoczy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 12
    buc(2018-04-12)
  • Może wam się to nie spodobać, co teraz napiszę, ale. .. w takich przypadkach najrozsądniej jest skrócić cierpienie tego psa. Tak zawsze robił człowiek i był to wyraz humanitaryzmu. Teraz zabiera się to zwierzę, w ogromnym stresie, robi jakieś zabiegi "medyczne", faszeruje lekami, po czym pies i tak zdycha, a kosztuje to setki jak nie tysiace złotych, które można by przeznaczyć na leczenie dzieci. .. no cóż, takie czasy, że kocha się bardziej zwierzęta, bo "to takie słodkie stworzenia"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 26
    (2018-04-12)
  • Zanim kolejny "inteligent" coś napisze niech przeczyta dokładnie wyjaśnienie schroniska. Pretensje proszę mieć do Gminy Tolkmicko, że podpisała umowę z oddalonym Pasłękiem a nie ze schroniskiem w Elblągu, które jest przysłowiowy "rzut beretem". Komentarzy nawet nie komentuje bo z głupotą się nie dyskutuje nawet na piśmie. Natomiast tzw. czytelnik zanim zacznie kogoś szkalować niech sprawdzi jaki jest stan faktyczny i prawny zanim zrobi z siebie głupka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 26
    nielubięidiotów(2018-04-12)
  • @nielubięidiotów - Ja przeczytałem artykuł, ale Ty chyba niekoniecznie, albo masz problemy ze zrozumieniem. Zgłaszający poinformował pracownicę schroniska, że pies jest ranny i potrzebuje pomocy, a ta głupa klei, że żadnej informacji o ranach psa nie dostała przez telefon, bo w przeciwnym razie, mimo, że to ich teren to by przyjechali. .. .Ktoś tu ewidentnie kłamie, szkoda, że nie ma nagrania z rozmowy. Nauczka na przyszłość dla wszystkich dzwoniących do schroniska z tego typu sprawami nagrywajcie rozmowy telefoniczne z pracownikami OTOZ Animals.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    20 1
    Anonimek1(2018-04-12)
  • Jak kiedyś pogryzie ci taki dziecko, to zmienisz zdanie - "obrońco"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 18
    (2018-04-12)
  • Mam nadzieję,że Ciebie też kiedyś nie będą leczyć,dla mnie lepiej niż na Ciebie kasę przeznaczyć na leczenie psa,kota, królika....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 3
    Ja i już(2018-04-12)
  • To dzieciaka na smycz i pilnować!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 3
    Tobi(2018-04-12)
  • Kim niby jest Pan Mariusz Pokora, którego nikt nie widział na miejscu zdarzenia? Psa znalazły dwie osoby, przyszła trzecia i to one udzielały pomocy i dzwoniły. Żadnego Pana Mariusza tam nie było nie wypisujcie głupot. Gdyby nie te trzy osoby pies by dawno zdechł.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 5
    Anonimowo(2018-04-12)
  • Niestety Schronisko w Elblągu również i mi odmówiło pomocy, gdy ich potrzebowałam. W budynku były uwięzione 3 nietoperze (przypomnę, ze jest to gatunek ściśle chroniony). Sama nie mogłam ich złapać. Gdy zadzwoniłam do schroniska to uslyszalam, że oni się tym nie zajmują i nie posiadają odpowiedniego sprzętu (siatki na kiju nie mają???) więc nie przyjadą. Na ratunek przyjechała Pani z Jelonek- prawdziwa miłośniczka zwierząt.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    17 5
    M.(2018-04-12)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

AMK Kuchnia 5
!!!PROMOCJA!!!
AMK Szkło ozdobne 5
Promocja RATY 0%