Wtorek 18-12-2018, imieniny Bogusława, Gracjana
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Powiedziała dość, bo chce czuć więcej (Elblążanie z pasją, odc. 30)

Elbląg, Powiedziała dość, bo chce czuć więcej (Elblążanie z pasją, odc. 30) Monika Filipowicz gotowa do "strzału" (fot. Remigiusz Krzykowski)

Pracowała w korporacji, gdzie nie liczył się człowiek, liczyły się zyski. Któregoś dnia, nie konsultując decyzji z najbliższymi, posłuchała instynktu i powiedziała: dość! Opłaciło się, bo życie miało dla niej plan B. Pstrykając kolejne kadry chce pokazywać, że twarz bez makijażu może być piękna, że kalectwo nie jest brzydotą, a kobiecy akt nie jest grzechem. - Ważny jest człowiek i prawda o nim – przekonuje Monika Filipowicz, której fotograficzna pasja nabiera tempa.

Postawiła wszystko na jedną, fotograficzną kartę i opłaciło się. Oddaje się pasji, którą każdego dnia rozwija. Najbliższe jej sercu są portrety. Urzeka ją moment, kiedy mówi ludziom, że są piękni, a oni patrzą z niedowierzaniem... A potem przychodzi moment, kiedy wie, że zaczynają wierzyć i czują to.
     
     - Co robiłaś zanim zaczęłaś przygodę z fotografią?
     Monika Filipowicz:
- Przez 17 lat pracowałam w banku. Pamiętam czasy, kiedy to była "normalna" praca. Jednak po zmianach gospodarczych banki stały się korporacjami i już nic nie było normalne.
     
     - Dlatego zdecydowałaś się porzucić dotychczasowy zawód?
     - Życie w wiecznym stresie i codzienne dylematy moralne. Liczyła się tylko sprzedaż, dosłownie, za wszelka cenę. Historie, które mogłabym opowiedzieć z tamtych czasów, byłyby bardzo smutne. Na bankowych szkoleniach prano nam mózgi, kazano wierzyć, że spełniamy marzenia ludzi konsolidując im kolejne kredyty. Szkoda słów... Zawsze wiedziałam, że to zwykłe kłamstwo i że liczy się tylko zysk korporacji. Dusiłam się w tych oparach hipokryzji. Czułam, że można żyć inaczej, ale ciągle brakowało odwagi, by to rzucić.
     
     - Miałaś obawy, by postawić wszystko na jedną kartę?

     - Któregoś dnia zadziało się samo. Niektórzy mówią, że to był akt odwagi - wstać i powiedzieć dość, ale ja, z perspektywy czasu, nazwałbym to raczej desperacją. Było mi wszystko jedno, byleby koszmar się skończył. Podświadomie czułam, że muszę tak zrobić, bez konsultacji z najbliższymi posłuchać instynktu i po prostu ratować się. Czas pokazał, że życie miało dla mnie plan B. Pewnie jest też i C, i D itd. Dlatego namawiam innych, by nie tracili cennego czasu. Sprawdziłam i to działa (śmiech).
     
     - Postawiłaś na fotograficzną kartę. Co lubisz fotografować? Co się urzeka? Inspiruje?

     - Co lubię fotografować? Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale wszystko. Uwielbiam chwile, kiedy mam aparat w ręku, kiedy się dzieje wokół niewidzialne coś. Ze mną, z drugą osobą, nawet z otoczeniem. Tak naprawdę obraz jest na końcu. Umieram ze strachu przed każdą sesją, a kiedy już zacznę, "przepoczwarzam się" i liczy się tylko czas zatrzymany w kadrze. Trudno jest o tym mówić, ale łatwo się to czuje (śmiech).
     Jednak najbliższe sercu są portrety, twarze, oczy. Urzeka mnie moment, kiedy mówię ludziom, że są piękni, a oni patrzą na mnie z niedowierzaniem. Potem przychodzi moment, kiedy wiem, że zaczynają mi wierzyć i czują to. Bezcenne uczucie, i nawet, jeśli znów dopadną ich wątpliwości to wiem, że warto. To właśnie jest chyba moja misja. Dawać ludziom chwile szczęścia i pozytywnych emocji, a nie wciskać im kolejną pożyczkę.Tak czasem myślę, że mam wobec nich dług do spłacenia, na który zapracowałam w korporacji.
     
     - Jesteś członkiem Elbląskiego Klubu Fotograficznego. Co daje ci klub i ludzie, których w nim poznałaś?

     - No, właśnie EKF to ludzie. Oni są najważniejsi. Świetni, zarażeni pasją, jak ja. Wspólne plenery to świetny sposób na spędzanie czasu. Uwielbiam to.
     
     - Jaki masz cel fotograficzny, co byś chciała uwiecznić, uchwycić?
     - Jestem jeszcze na początku tej drogi, ale wiem, że teraz nabiorę tempa. Mam już odwagę, by stawiać sobie cele. Nie odkrywam kosmosu. To wszystko już było, ale chcę tego doświadczyć, chcę robić "dziwne" fotografie. Takie, na które teraz jeszcze nie mam odwagi i które nie zawsze są łatwe w odbiorze. Trudno to wytłumaczyć. Chcę pokazywać, że "brzydkie" może być "piękne". Twarz bez makijażu może być piękna. Starość może być piękna. Kalectwo nie jest brzydotą, a kobiecy akt nie jest grzechem. Ważny jest człowiek i prawda o nim. Marzę o tym, by przełamywać dystans ludzi do samych siebie, by wyrzucić z głów stereotypy i  "czuć więcej". By fotografie nie były oglądane tylko poprzez zmysł wzroku.

  To nie grzech... (fot. Monika Filipowicz) To nie grzech... (fot. Monika Filipowicz)


     
     - Co cię satysfakcjonuje: piękny kadr czy opinie ludzi, których zachwyca?
     - Zawsze kadr. Liczy się pierwsza myśl, pierwsze odczucie - moje własne. Potem już nic i nikt nie jest w stanie wpłynąć na zmianę mojego odbioru. Ja chyba oglądam fotografie sercem. Rozum może wysłucha jeszcze logicznych argumentów, ale serce wie swoje i już.
     
     - Może to kobiecy punkt widzenia, kobiece spojrzenie na świat.
     - Oj, nie wiem, przydałby się facet do konfrontacji (śmiech). Nie chcę się nikomu narazić odpowiedzią więc tak trochę dyplomatycznie: pewnie kobiecy punkt widzenia różni się od męskiego. Pewnie są na to dowody naukowe, ale patrząc na fotografie nigdy nie myślę czy autorem jest kobieta, czy mężczyzna więc dla mnie nie ma to znaczenia.Gdzieś tam po cichu przyznam pewnie, że my kobiety czujemy troszkę "więcej" z nadzieją, że jednak to widać w naszych pracach. Ale to tak bardzo po cichu (śmiech).

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • to prawda - prawdziwej Polski już nie ma - są tylko korporacje, banki, biedronki, markety, itp. .. nastawione tylko na zyski. A tak jak powiedział minister Sikorski w prywatnych rozmowach z Rostkowskim nagrywanych przez kelnerów - Polska istnieje tylko teoretyczni.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 3
    (2015-03-08)
  • Szacunek dla takich ludzi. Dobrze też, że powoli ludzie otwierają oczy widząc rzeczywistość wokół. Jak rzekł wieszcz " lubięwizualizować sobie krach systemu korporacji";) Pozdrówka!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 2
    PolskiAnarchista(2015-03-08)
  • nikomu nie życze pracy w banku. po 8 latach tylko stres, non stop szantaże że jak nie wyrobi się planu to out. plany absurdalne nikt ich nie robi a i tak rosną. każa estymować i konkraktować na piśmie że zrobisz tyle i tle kredytu co nie zależy do końca od Ciebie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 1
    mariolarb(2015-03-08)
  • gratuluję decyzji! najgorsze są korporacje w których większościowy udział ma skarb państwa JEŁOPY traktują te firmy jak prywatny folwark nie liczy się pracownik i jego kompetencje czy ciężka praca tylko zwykłe KOLESIOSTWO wysokie stołki są zarezerwowane dla swoich główna siedziba tej patologii mieści się w Gdańsku
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 3
    (2015-03-08)
  • Gratulacje za odwage, super ze w koncu uwierzyłas w siebie. Nie zapomnij o malarstwie,bo tez jestes w tym dobra.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 1
    M.. A(2015-03-08)
  • Co do pani Filipowicz to gratuluję decyzji. Co do EKF to niekoniecznie choć zmiany in plus odkąd Piotr Kajmer przestał wieść prym, wiodąca role w klubie. Stracił wielu sympatyków fotografii niepotrafiąc właściwie pokierować zainteresowania uczestników ówczesnych spotkań. No ale to historia. Pani Filipowicz a i Klubowi życzę sukcesów i mam nadzieję, ze pojawi się tak ktoś kreatywny kto pociągnie resztę i wyzwoli ich od dominującej miernoty pejzażowo portretowej
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 2
    jakot(2015-03-08)
  • Kobieta z wielką pasją! Móc zobaczyć siebie jej okiem to było dla mnie niesamowite przeżycie, a chwile spędzone przed obiektywem pamięta się długo! Dobra decyzja!!! Trzymam kciuki za wytrwanie w niej!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3 0
    d......(2015-03-08)
  • Popieram w całości "szum" o pasję a zdjęcia są jak na początek drogi - wspaniałe i nieprzeciętne, gratuluje p. Agacie i p. Monice - bo jeśli choc jedna osoba zastanowi się nad zmianą w życiu - to artykuł spełnił swoją rolę. Pozdrawiam
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    5 0
    (2015-03-08)
  • Monika, zazdroszczę odwagi! Ja jej tyle nie mam ????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2 0
    (2015-03-09)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne EVA MINGE
Okulary korekcyjne JUST CAVALLI
Okulary korekcyjne JUST CAVALLI
Bezpłatne badanie wzroku