Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Prawo na własny użytek

Zbigniew Aftyka, były komendant Straży Pożarnej w Elblągu, czuje się oszukany i skrzywdzony. Chce wykazać, że jego przełożeni, zwalniając go ze stanowiska, uczynili to nieelegancko i niezgodnie z prawem.

Brygadiera Zbigniewa Aftykę odwołano ze stanowiska w listopadzie 2001 roku. Postawiono mu wówczas zarzuty, z których został wkrótce oczyszczony. Teraz domaga się sprawiedliwości.
     - Ludzie, którzy podejmowali decyzje, nie do końca sprawdzili, czy stawiane mi zarzuty są prawdziwe. Nie chciano poczekać na prokuratorskie rozstrzygnięcie i od razu mnie zwolniono z pracy - mówi Aftyka.
     Były komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej brygadier Zbigniew Aftyka został odwołany ze stanowiska przez Komendanta Wojewódzkiego Straży Pożarnej. Komendant wojewódzki napisał, że Zbigniew Aftyka - zacytujmy- "utracił zaufanie, jakie posiadał u przełożonych oraz u podległych sobie strażaków". Ponadto padły zarzuty niegospodarności, nierzetelności i niesprawności organizacyjnej, a do tego, że jest konfliktowy i mało zaangażowany. Konkretów jednak nie było.
     Zbigniew Aftyka napisał zażalenie do Komendanta Głównego Straży Pożarnej. Ten jednak podtrzymał decyzję o odwołaniu. Na dodatek dopiero z pisma Komendanta Głównego Straży Aftyka dowiedział się o konkretnych zarzutach: że prywatnie wykorzystywał samochód służbowy oraz że sfałszował dokumenty adepta do pracy w straży. Również dopiero wtedy dowiedział się, że sprawa trafiła do prokuratury. Tylko raz był przesłuchiwany przez policję, ale nie jako podejrzany, lecz jako świadek. Minęło dziewięć miesięcy. W sierpniu ub. roku prokuratura postępowanie umorzyła i komendant został oczyszczony z zarzutów.
     - Przeprowadzone postępowanie nie wykazało, by komendant dopuścił się oszustwa - powiedziała prokurator Jolanta Rudzińska, rzeczniczka prasowa elbląskiej prokuratury.
     Na tę decyzję Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej w Olsztynie złożyła zażalenie. Sąd Rejonowy jednak je odrzucił.
     Smaku całej sprawie dodaje fakt, iż sami prokuratorzy uznali, że doniesienie złożone na Aftykę to był tylko pretekst, by zwolnić go ze stanowiska.
     - Z materiałów wynika, że posłużono się tym, by odwołać komendanta Aftykę. Można przypuszczać, że złożenie zawiadomienia o rzekomym przestępstwie to były rozgrywki personalne - ocenia prokurator Rudzińska.
     Sam Aftyka jednak o umorzeniu postępowania dowiedział się dopiero w październiku ubiegłego roku. Złożył wtedy w Komendzie Głównej Straży Pożarnej wniosek o przywrócenie do pracy. Odmówiono mu, bo wniosek wysłał zbyt późno. Według kodeksu postępowania administracyjnego miał na to tylko miesiąc. Nikt go jednak nie poinformował o umorzeniu postępowania: ani prokuratura, ani Komendant Wojewódzki Straży Pożarnej. Żadna z tych instytucji nie miała, jak się okazuje, takiego obowiązku. W przypadku prokuratury był bowiem tylko... świadkiem. Brygadier Zbigniew Aftyka odwołał się więc do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Prawie dwa miesiące czeka już na odpowiedź.
     Aftyka raczej nie ma szans na powtórne zajęcie fotela szefa elbląskiej straży pożarnej. Jego pracodawca, czyli obecny Komendant Krzysztof Grygo już rok temu znalazł dla niego stanowisko pracy i wypłaca mu pensję. Sam Aftyka natomiast od roku jest na zwolnieniu lekarskim.
     - Pan Aftyka pobiera pensję tak, jakby pracował i w wysokości takiej, jaką miał jako komendant - powiedział Krzysztof Grygo. - Oczywiście jest zatrudniony na stanowisku, które wówczas było wolne. Tymczasem gdyby chcieć dać mu bardziej "wyszukane" stanowisko, należałoby kogoś odwołać. Stanowisko inspektora w wydziale operacyjnym było najwyższym, jakie mogłem mu zaproponować.
     Zbigniew Aftyka mówi:
     - Chcę pokazać, że nasi przełożeni, którzy powinni być przykładem stosowania przepisów prawa, sami wykorzystują je do innych celów. Okazuje się, że przepisami można manipulować i stosować do własnych potrzeb.
     Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej Grzegorz Kniefel, w rozmowie z Radiem Olsztyn stwierdził, że spraw personalnych publicznie nie będzie rozpatrywał, natomiast jego rzeczniczka wysłała oświadczenie w którym czytamy m.in.: "w sprawie podrobienia dokumentu prokuratura nie wykryła sprawcy, co nie zmienia faktu, że dokument został podrobiony".

J
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Sprawa odwołania ZbigniewA, to wzorcowy przykład na: "ja cie k.... załatwie!". Kariera "po trupach", preparowanie "dowodów", nadużywanie władzy i prawa. Pełno tego wszędzie!!! Większość z nas czyta o takich przypadkach rzadko (matactwa wzajemnie uzależnionych) i zawsze z pewną dozą niedowierzania (dla normalnych coś takiego jest niewyobrażalne). Kochani, nagłaśnianie wszystkich takich spraw i WYJAŚNIANIE ICH DO KOŃCA, to jedyna droga do odzwierzęcenia naszej codzienności.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2003-02-20)
  • Gdzieś w tym muśi byc prawda i sprawiedliwość tylko kto mowi prawde ?????????????? Bardzo ciekaw jestem?????????????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Okidok(2003-02-20)
  • Moim skromnym zdaniem to wszystko... polityka. Zdaje sobie sprawe, ze to pojecie jest bardzo niepopularne. Slusznie, ale czy nie wygodniej dla wszystkich, aby koniecznosc zmian na wysokoich stolkach byla zapisana w ustawie zasadniczej. To napewno zaoszczedzi tym osobom ktore maja to szczescie piastowac takie stanowiska niepotrzebnych stresow. Przeciez dla zwyklego obywatela niewazne jest czy stanowisko obsadza A czy C. Dla obywateli wazne jest tylko bezpieczenstwo. I tak trzymac! Ciecie ze stolka jest zawsze bolesne! Ale "nowa miotla ..." Pozdrawiam Tomasz Roney.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    TR(2003-02-20)
  • WYDAJĘ MI SIĘ , ŻE PAN AFTYKA POWINIEN USIĄŚĆ NA D........ BO JAK WIADOMO SPRAWA ZOSTAŁA UMOrzONA ZE WZGLĘDU NA "" MAŁĄ SZKODLIWOŚĆ CZYNU !!!!!!!!!!"" panie rewal ? I jednak dla zorientowanych coś w tym było . TEEAZ ZOSTAŁ PIERWSZYM " NURKIEM OSP "CIEKAWE PO CO ? . CZYŻBY BYŁ TAK ZDROWY PO ZWOLNIENIU , ŻE MOŻE ZAJMOWAĆ STANOWISKA Z PIERWSZĄ KATEGORIĄ ZDROWIA !! PODEJŻEWAM , ŻE TO NIE BYŁY JEDNAK TO ROZGRYWKI PERSONALNE! I NIE WSZYSTKO ZDAJE SIĘ BYŁO W PROKURATURZE PORUSZONE , STĄD TA DECYZJA SĄDEU.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    TROCHĘ ZORIENTOWANY(2003-02-20)
  • "Z materiałów wynika, że posłużono się tym, by odwołać komendanta Aftykę. Można przypuszczać, że złożenie zawiadomienia o rzekomym przestępstwie to były rozgrywki personalne - ocenia prokurator Rudzińska." TROCHĘ ZORIENTOWANY - piszesz, że "podejżewasz" coś innego. Szkoda, że nie dajesz żadnych argumentów, które mogły by przekonać do Twoich podejrzeń. Może ktoś ZORIENTOWANY?...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2003-02-20)
  • A znacie powiedzenie......daj człowieka a kij się zawsze na niego znajdzie...??. To są rozgrywki personalne. Jak ktoś zaczyna gadać swoim głosem a nie pod dyktando przełożonego to zawsze będzie do "odstrzału". Wiem coś o tym bo sam byłem podwładnym p. Komendanta Wojewódzkiego. Już niejeden bój toczyły załogi strażaków z p.KW... ale jak widać ma się on dobrze i może sobie dobierać ludzi według własnego widzimisię.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Olsztyniak-były strażak(2003-02-20)
  • I slusznie P.Aftyka. Przepisy sa po to aby je przestrzegac, ale tylko przez ludzi na stanowiskach. Jak juz Pan nie jest na stanowisku to mozna dowoli naduzywac zwolnien lekarskich. Ciekaw jestem jak szybko by Pan ozdrowial gdyby to byl warunek przywrocenia Panu "stolka".Co to za kraj, co to za obyczaje, ze prawie nikt kto zostal "granatem oderwany od zlobu" nie potrafi odejsc z resztka honoru, tylko ucieka na zwolnienia lekarskie. Honor w tym przypadku to: jesli mnie nie chca to nie bede sie pchal .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zdegustowany(2003-02-20)
  • A może Prokuratura zapewniłaby niekaralność dla osób które wręczyły łapówki w zamian za przyjęcie do służby? I wtedy okazało by się czy p. A. jest naprawdę niewinny. Notabene: gdy obecny komendant spowodował kolizję w prasie było bardzo głośno , chociaż pokrył z własnej kieszeni naprawę. Poprzedni komendant p. Aftyka uszkodził tych aut 3 i było cicho i naprawiane były na koszt komendy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Człowiek blisko straży(2003-02-21)
  • Szkoda, że naprawdę zorientowani we wszystkich aspektach tej sprawy nie chcą wypowiadać się. Potwierdza to opinię o aferalności i matactwie w całej tej sprawie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2003-02-21)
  • Oj podobajA mi się słowa " Człowieka blislo Straży" pewnie dużo ludzi chciało by odzyskać po ok. 7.000 złotych ale jak?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Lm(2003-02-21)
  • Panie Zdegustowany !!! - prosze przyjżeć się pracującym strażakom, którzy nadużywają zwolnień lekarskich w celach rekraacyjnych np. wyjazdy na narty w góry lub zjazdy z Górki Chrobrego ze skręconą nogą. a swoją drogą jak to jest możliwe????
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Miłośnik nart(2003-02-21)
  • Zmiana na stołku komendanta wyszła na zdrowie dla strażaków. Panuje ład, porządek, poprawiły się stosunki międzyludzkie i o dziwo są finanse na wypłaty świadczeń dla strażaków.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    omce(2003-02-21)
Reklama