Sobota 15-12-2018, imieniny Waleriana, Celiny
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Rycerz w centrum miasta (Elblążanie z pasją, odc. 29)

 
Elbląg, Rycerz w centrum miasta (Elblążanie z pasją, odc. 29) XIII-wieczny tarczownik w centrum Elbląga wzbudził zainteresowanie przechodniów (fot. Anna Dembińska)
Rek

Roku Pańskiego 2015, w Elblągu. W samo południe ulice miasta przemierza XIII-wieczny rycerz. Barwny wappenrock okrywa jego przeszywanicę, w ręku miecz i tarcza z herbem Polentz. Rycerz szlachetnie urodzony, ale średnio zamożny. - Gdybym był bogatszy to przyjechałbym konno – mówi z uśmiechem Marcin Wiloch.

Marcin od dziecka marzył o tym, by założyć zbroję i zostać rycerzem. Wyobraźnię małego chłopca rozbudzały bajki, które czytała mu babcia, a także opowieści zasłyszane oraz filmy, które oglądał w telewizji. Płakał, gdy Don Kichot umarł bezpotomnie. Marcin ma to szczęście, że ma syna, Franka, którego będzie chciał zainteresować historią, tradycją rycerstwa, ale uszanuje każdy jego wybór.
     
     - Rycerzu Marcinie...
     Marcin Wiloch: - Według średniowiecza jestem człowiekiem arma, czyli mogę posiadać broń, mogę się nią posługiwać, ale brakuje mi jeszcze trochę, by wskoczyć na następny pułap, czyli dostąpić miana "rycerza". Ale zasiliłem szeregi Bractwa Rycerzy Ziemi Sztumskiej.
     
     - Ale wyglądasz jak rycerz.
     - Odtwarzam rycerza XIII - wiecznego, tarczownika. To taki piechociarz, ale dobrze wyposażony. Rycerz szlachetnie urodzony, ale średnio zamożny, bo gdybym był bogatszy przyjechałbym konno (śmiech).
     
     - Może najpierw kilka słów o broni.

     - Mam miecz półtoraręczny. To współczesna wersja miecza służącego do okładania, a nie do walki więc jest lżejszy od średniowiecznego oryginału. Tym mógłbym ewentualnie połamać komuś rękę, ale nie zabić. W Polsce istnieje kapituła rycerstwa, na czele której stoi Tadeusz Pagiński, wielokrotny mistrz szermierki sportowej. To on opracował styl walki dla współczesnych rycerzy, bo traktaty średniowieczne, które mówią o szermierce, są niebezpieczne. Szermierka, którą my wykonujemy jest teatralna, ciosy są wyuczone, sygnalizowane.
     Dalej tarcza: migdałowa, drewniana, oklejona płótnem i pomalowana farbą olejną. Na niej widnieje herb rodu Polentz. To ród dawno wymarły, który żył na Pomorzu, ale i uczestniczył w krucjatach przeciwko Prusom. Polentzowie byli gośćmi zakonu rycerzy Najświętszej Marii Panny, czyli tzw. krzyżaków.
     
     - To twój wybór?
     - Tak. Większość odtwórców wybiera herby swoich przodków, jeśli mogą dowieść pochodzenia. Ja jestem w trakcie badania czy moja rodzina posiadała szlachectwo więc na razie noszę ten herb. Na tarczach były też wypisywane zawołania rycerskie. Ja na swojej, od wewnątrz, mam umieszczony napis po łacinie, który oznacza "Nie poddaję się".
     
     - A strój?
     - Na nogach - nogawice kolcze z elementami zbrojnymi, a pod spodem nogawice bojowe. I gacie, których rycerze nie pokazywali ze wstydu. W XIII wieku nie znali jeszcze portek (śmiech). Dalej, czerwony kubrak, czyli tzw. przeszywanica. Materiały były zszywane i wypychane wełną lub sianem, tym, co mogło służyć amortyzacji uderzeń.
     Jest i barwny strój tzw. wappenrock, by kolczuga, gdy się nagrzeje, nie parzyła. To też mógł być element znacznikowy. Podczas zamieszania na bitwie można było odróżnić kolegę od wroga.
     
     - Są jakieś sklepy z odzieżą dla rycerzy?
     - Jeśli chodzi o obszywanie się, jest możliwość kupowania przybliżonych materiałów do tych historycznych, jak len czy wełna. Wykonanie pracy zlecam krawcowej lub po prostu sam szyję według wykrojów. To jest tańsze od kupowania gotowych strojów.
     
     - Jakie materiały wybierali dawni rycerze?
     - Najdroższy był kolor – czarny, fioletowy, czerwony też był drogi. Najtańszy był biały len lub szara wełna. Jeśli rycerz chciał zaszpanować, sprowadzał jedwabie, ale to służyło do tego, by pokazać się na dworze królewskim. Na co dzień nosił prosty strój wełniany, czyli tunika, nogawice, buty skórzane, ale barwione, by się wyróżniać z tłumu. No i precjoza.
     
     - I do tego zbroja. Latem rycerzom musiało być gorąco.

     - Nawet bardzo gorąco. No, ale przecież nie jeździli stale w całym uzbrojeniu (śmiech). Przed pojedynkiem 2-3 giermków ubierało rycerza. Jak wynika z naszych eksperymentów, zajmowało to około pół godziny. Gdy był stan gotowości bojowej rycerzy już musiał stale być kompletnie ubrany.
     
     - Gdzie dziś można spotkać rycerzy?

     - Są imprezy historyczne, w Elblągu np. Święto Chleba. Są oczywiście i turniej rycerskie czy Oblężenie Malborka. Ja tam jednak nie jeżdżę, bo występuje rozbieżność tematyczno-historyczna. Reprezentuję XIII wiek, a oni XV w. Wówczas moje uzbrojenie może i leżało gdzieś na zamku, jako anturaż po przodkach, ale nie było już używane do bitwy.
     
     - Może warto się "przebranżowić"?

     - Myślałem o tym, ale to są potężne koszta, jeśli chodzi o zakup zbroi. To wartość dobrego samochodu, ale tak też było przed wiekami. Za zbroję można było kupić trzy wioski razem z ludźmi. Po bitwie pod Grunwaldem żaden trup nie ostał się w zbroi, bo okoliczni mieszkańcy wszystko zrabowali. To, co odkryli archeolodzy to są resztki, których nie dało się sprzedać.
     Dalej - rycerz nie tylko ma zbroję. Musi posiadać zaplecze i sprzęt obozowy, który też nie jest tani. Na imprezę historyczną nie wpuszczą mnie ze współczesnym namiotem, a XV wiek kosztuje.
     
     - Skąd czerpiesz wiedzę o średniowiecznych rycerzach?

     - Pasjonaci jedni drugich uczą. Czytamy traktaty walk, źródła historyczne, ale najwięcej opracowań archeologicznych i naukowych. Chcemy poznać, jak się walczyło i żyło, by jak najbardziej realnie oddać to widzowi, który chce zobaczyć "żywą" lekcję historii.
     
     - Używacie dawnego języka?

     - Jeśli są pokazy, a w pobliżu turyści to tak. W obozie, wśród swoich, mówimy współcześnie, staramy się jednak nie przeklinać, nie pić z plastikowych naczyń. Nie wolno też w obozie palić papierosów, bo w XIII czy XV w. nie znano tytoniu.
     
     - Historia jest odskocznią od codziennego życia?

     - To odskocznia i drugie życie. Taki Matrix (śmiech).
     
     - A chciałbyś żyć w XIII wieku?

  Marcin Wiloch - wierny rycerstwu (fot. AD) Marcin Wiloch - wierny rycerstwu (fot. AD)

- Musiałbym się zastanowić, w której warstwie społecznej (śmiech). W wyższej, oczywiście, choć oprócz przywilejów były i obowiązki wobec króla, Boga, Ojczyzny. Rycerz nie tylko zajmował się walką. Był kodeks, którego musiał przestrzegać, co nie było łatwe. Rycerz musiał być ułożony na dworze, z szacunkiem odnosić się do wyżej postawionych, czyli seniorów. No i do dam. Musiał umieć zagrać w grę, opowiedzieć dowcip i na polowaniu wykazać się. Rycerz, który nawet miał swoją żonę, stawał w obronie damy dworu lub starszej osoby.
     
     - Dziś przestrzeganie kodeksu rycerskiego byłoby trudne.

     - Kiedyś też zdarzali się i tacy, którzy go nie przestrzegali. Byli wszak i zwykli najemnicy, i siepacze, czy rozbójnicy, którzy zabijali dla rabunku. Staram się być honorowym, choć nie jest to łatwe we współczesnym, skomplikowanym świecie. Kiedyś można było wyruszyć na wyprawę i wrócić po 20 latach, gdy wszyscy o winach zapomną (śmiech).
     
     - Jak na twoją pasję reagują bliscy, znajomi?
     - Rodzice się przyzwyczaili, znajomi też. Mam też i podobnych sobie znajomych, pasjonatów, jak pan Wojtek Ławrynowicz czy Piotr Imiołczyk. Inni mówią "a pokaż miecz, tarczę, hełm", bo są ciekawi. Zdarzają się jednak i osoby, które pukają się w czoło i mówią "zakuty łeb". Odpowiadam, że mam zakuty łeb, ale otwarty umysł.

rozmawiała Agata Janik
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Żarówki LED