Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 19-02-2018, imieniny Konrada, Arnolda
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Skąd pochodzi dzisiejsze święto

 
Elbląg, Skąd pochodzi dzisiejsze święto fot. arch. portEl
Rek

Często się zdarza, że bierzemy udział w wydarzeniach i świętach religijnych, nie wiedząc, z jakiej tradycji się wywodzą, jakie wartości ze sobą niosą i po co zostały ustanowione. Aby rozjaśnić nieco osobom biorącym udział w sposób pośredni lub bezpośredni w uroczystościach Bożego Ciała symboliczny wymiar święta, spójrzmy na historię.

Obchody Bożego Ciała wyrosły na podłożu adoracyjnego kierunku pobożności eucharystycznej, rozwijającej się na zachodzie Europy od przełomu XI i XII wieku jako wyraz dowartościowania eucharystii po zakwestionowaniu przez Berengara z Tours rzeczywistej obecności Chrystusa we mszy św. oraz uwzględnieniu objawień bł. Julianny z Cornillon, dotyczących ustanowieniu specjalnego dnia ku czci Najświętszego Sakramentu.
     
     Sprzeciw wobec herezji
     
Autorem tez podważających wszystkie prawdy wiary, które były według niego sprzeczne z rozumem, był urodzony w 998 r. w Tours Berengar. Ten znany francuski filozof, teolog i scholastyk kształcił się pod okiem mistrza Fulberta z Chartres właśnie w Tours i Chartres. Od 1029 r. już samodzielnie Berengar pracował jako nauczyciel gramatyki i retoryki w szkole św. Marcina w Tours, a od 1040 r. był jej przełożonym i kanclerzem. Zgodnie ze swoim zamiłowaniem i ścisłym rozumem, był Berengar w teorii poznania zwolennikiem sensualizmu i z czasem – jako jeden z pierwszych – nominalizmu. Jako wybitny dialektyk zasłynął w 1049 r. racjonalistycznym traktatem „De sacra coena” przeciw arcybiskupowi Canterbury Lanfrankowi. W swoich teoriach głosił sprzeczną z dogmatami wiary, symboliczno-spirytualistyczną koncepcję eucharystii, twierdząc, iż w trakcie konsekracji zachodzi przemiana nie rzeczy, a znaczenia – chleb i wino zmieniają się w ciało i krew Chrystusa duchowo, stając się ich figurami – co sprawia, że według niego eucharystia jest sakramentem ciała i krwi Chrystusa, a nie ciałem i krwią w sensie realnym.
     Za swoje poglądy został Berengar z Tours potępiony m.in. przez synody w Rzymie i Vercelli (1050), Paryżu (1051), Angers (1062) i Poitiers (1074). Z jego teorią dyskutowali działający w Chartres Hugon oraz Lafrank z Pawii. Dwukrotnie był też zmuszany do odwoływania głoszonych przez siebie poglądów, co oficjalnie uczynił, choć w rzeczywistości nie porzucił ich do końca życia. Zmarł 6 stycznia 1088 r. w Saint Cosmas koło Tours.
     Jego idee żyły nadal, osiągając kulminację na początku XII wieku, co przyczyniło się do powstania niejako przeciwnego nurtu wśród wiernych pragnących zadośćuczynić Bogu za świętokradzkie teorie zwolenników Berengara, zwanych berengarianami. W ten sposób cześć wobec najświętszego sakramentu jako zadośćuczynienie zbiegła się z objawieniami św. Julianny z Cornillon i z cudem eucharystycznym, który wydarzył się w 1263 r. w Bolsenie.
     
     Św. Julianna z Cornillon i cud eucharystyczny
     
Julianna przyszła na świat w 1193 r. w Retinnes. Była przeoryszą klasztoru augustianek w Mont Cornillon. Pod wpływem jej objawień, najpierw w 1246 r. miejscowy biskup ustanowił tę uroczystość – dla oddania czci ciału i krwi Jezusa Chrystusa – w diecezji Liège, by w 1252 r. została ona rozszerzona na wszystkie ziemie cesarstwa niemieckiego. Przy czym pobożność eucharystyczna i związane z Bożym Ciałem procesje oraz inscenizacje scen biblijnych (towarzyszące procesji jeszcze w XIX w.) nabrały na intensywności od 1263 r., kiedy to w miejscowości Bolsena (Włochy, region Lacjum), hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. Korporał, na który spadły wówczas krople krwi, przechowywany jest do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto.
     
     Ku czasom współczesnym
     
Po objawieniach św. Julianny i wydarzeniach w Bolsenie, w 1264 r. papież Urban IV bullą „Transiturus” ustanowił święto Bożego Ciała dla całego Kościoła. Jako argumenty przemawiające za wprowadzeniem święta papież wymienił zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia nie może być uroczyście obchodzona.
     Na święto Bożego ciała papież wyznaczył czwartek po oktawie Trójcy Świętej, dlatego jest to – podobnie jak data Wielkanocy – tzw. święto ruchome.
     Od początku, czyli od Średniowiecza, obchody uroczystości Bożego ciała uświetniane były różnymi inscenizacjami, które miały miejsce przy ołtarzach procesji. W samych procesjach udział brały wozy z umieszczonymi „żywymi obrazami”, którym towarzyszyły wypowiedzi narratora objaśniającego ich znaczenie. Współcześnie takie obchody tego święta spotkać jeszcze można na prowincji w Portugalii, Hiszpanii czy krajach Ameryki Południowej.
     W Polsce jako pierwszy obchody Bożego Ciała wprowadził w 1320 r. w diecezji krakowskiej bp Nanker. W 1420 r. na synodzie gnieźnieńskim uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w państwie. W późnym średniowieczu i w renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był kościół Bożego Ciała w Poznaniu.
     Od końca XV w. w wielu diecezjach niemieckich i polskich wprowadzono uroczyste błogosławieństwo Najświętszego Sakramentu w trakcie sprawowanej mszy św. W naszym kraju procesję Bożego Ciała łączono z procesją błagalną o odwrócenie nieszczęść, a zwyczaj ten przyjął się powszechnie w XV w. i wszedł do liturgicznej księgi „Rytuału piotrkowskiego” z 1631 r.
     Po Soborze Watykańskim II Konferencja Episkopatu Polski zmodyfikowała 17 II 1967 r. obrzędy procesji Bożego Ciała, wprowadzając w całej Polsce nowe modlitwy przy każdym z czterech ołtarzy oraz czytania ewangelii, które tematycznie związane są z Eucharystią.

Marta Kowalczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • A gdzie nazwa żródła, skąd zaczerpnięto informację ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    korektor(2011-06-23)
  • I niechaj bełkot ów przenajświętszym będzie sam w sobie, w Chrystusie, Bogu Ojcu i Duchu Świętym zarazem, na chwałę Maryi Zawsze Mimo Wszystko Dziewicy, albowiem do Prawdy onże bełkot nas wyzwoli, Pan z Wami, a Panie z nami. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Ciekawe, jak długo jeszcze naród będzie tak zacofany?!?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    anty(2011-06-23)
  • Dlaczego lud zacofany ??? Japonia najbardziej rozwinięty kraj na ziemi ma też w swoim kalendarzu sporo różnych świąt. O kulturę regionalna trzeba dbać bo to coś co nas odróżnia od innych
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    qaczka.(2011-06-23)
  • do anty: nie rozumiem, co masz na myśli, twierdząc "zacofany naród"? zacofani są ci, którzy nie potrafią uznać i uszanować przekonań, w tym religijnych, innych ludzi. O jakim więc zacofaniu mowa?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kas-ja(2011-06-23)
  • O co Wam chodzi? Taka jest historia, której częścią jesteśmy. Dobrze ją znać i dobrze, że są ludzie, którzy o niej pamiętają. Wiara nie jest kwestią matematyczną. Wiedza nie jest niczym wstydliwym. Pozdrowienia dla pani Doktor. Studentka z Gronowa :-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • C. I. E. M. N. O. G. R. Ó. D ! dlaczego ludzie nadal uczestniczą w takich szopkach kiedyś robiono to z niewiedzy i strachu obecnie robi się to dla pozorów bo ilu jest tak naprawdę głęboko wierzących ludzi? dosłownie jednostki ! krótko przed śmiercią nawracają się po to a nóż widelec jak ten bóg istnieje to co będzie po śmierci ? dla spokoju ciała i ducha lepiej zamiast wiary uprawiać jogę a za zaoszczędzone pieniądze których nie wydrze kler zabierać rodzinę do restauracji
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Gdyby dobry katolicki Bóg nakazywał ciężko pracować każdego siódmego dnia (niedziele były by nadal wolne) – dla dobra swojego kościoła, z wynagrodzeniem dopiero po śmierci, to mielibyśmy 99% ateistów lub innowierców.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Najłatwiej dogadać mi się z polskimi katolikami łagodnymi. Bo ci mają wszystko w dupie poza tym, że się trzeba pokazać. Potem z prawdziwymi katolikami, bo ci mają swoje argumenty, z którymi się nie zgadzam, ale to czego nie mogę im zarzucić to hipokryzji. Ostatnia grupa jest zaś kompletnie oderwana od rzeczywistości i niereformowalna. Biorąc pod uwagę elektorat PiS itp. można śmiało powiedzieć, że to przynajmniej 30% społeczeństwa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Poganie was pogonią!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-24)
Reklama