Środa 17-10-2018, imieniny Ignacego, Wiktora
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Otwarcie wiaduktu z prezydentem Otwarcie wiaduktu z prezydentem

Sobótkowe wierzenia

Bardziej dziś znana jako świętojańska, obrzędowość nocy przypadającej z 23 na 24 czerwca przyciąga swoją archaicznością, wierzeniami i magicznymi praktykami, które zazwyczaj miały charakter matrymonialny i prokreacyjny. Niczym nieskrępowane harce po łąkach, zabawy w strumykach i pojedynki sprawnościowe przy rozpalanych nocą ogniskach rozgrzewają wyobraźnię i dziś.

Choć od zapalonych nocą ogni obrzędowych w dawnych czasach noc tę nazywano palinocką i sobótką, a od imienia bożka pogańskiego Kupały oraz nocnych kąpieli również nocą Kupały, dziś bardziej znana jest nazwa noc świętojańska, która wywodzi się od imienia chrześcijańskiego patrona jutrzejszego dnia - Jana Chrzciciela.
     
     Plemiona ukochały słońce
     
Sobótkowe świętowanie ma swój początek w świętach powitania lata związanych z kultem słońca, sił przyrody oraz z towarzyszącymi im oczyszczającymi rytuałami ognia i wody. Duże znaczenie miały też obrzędy poświęcone fizycznej miłości i płodności, które w przeszłości, przed przyjęciem chrześcijaństwa, w czas przesilenia letniego były praktykowane w całej Europie.
     Wspólnemu biesiadowaniu towarzyszyło przekonanie, że w tę najkrótszą w roku noc dzieją się cuda: ziemia otwiera się i pokazuje ukryte w niej skarby, woda nabiera czarodziejskich właściwości – podobnie jak ogień, żar i dym z ogniska oraz rośliny. Wiara w zakwitający o północy kwiat paproci, który ma cudowną moc, przyczyniła się do wspólnych „poszukiwań” po leśnych polanach, które po 9 miesiącach zaowocowały rzeczywiście – cudem narodzin nowego członka wspólnoty… Nie było w tym nic gorszącego, gdyż noc kupały zwyczajowo była porą zalotów, wyznań miłosnych, kojarzenia młodych par oraz swobodnych zachowań seksualnych młodzieży, na które w tę jedną w roku noc zezwalały obyczaje i tradycje, będące pozostałością orgii obrzędowych odbywających się na polanach leśnych i polach, aby przekazać ziemi ludzkie siły zapładniające i rozrodcze.
     
     Zmienić wyroki losu
     
Nasi praprzodkowie wierzyli, że w noc kupały wzmaga się aktywność złych mocy, demonów i czarownic, przeciw którym stosowano różne środki ochronne. Były nimi przede wszystkim czynności związane z użyciem ziela bylicy, ognia i wody. Stąd też wziął się powszechny w całej Polsce zwyczaj kąpieli i zanurzania się w wodzie w noc świętojańską oraz obrzęd oczyszczania studni na św. Jana, aby „ochrzczona” przez niego woda przez cały rok była smaczna, czysta i zdrowa.
     Z kolei ogień obłaskawiał w tę magiczną noc żywioły – deszcz, burzę i wichry – o czym świadczy przysłowie ludowe: „Gdzie sobótki rozpalają, tam grady nie przeszkadzają”. Mógł on także odstraszać czarownice - zwłaszcza, jeśli paliły się w nim zioła uznane za czarodziejskie, takie jak rosnąca także na Ziemi Elbląskiej bylica. Wierzono też, że jeśli ziele trzeszczy w ogniu i sypią się iskry, to krzyczy paląca się w nim czarownica i trzeszczą złe czary, tak jak w pieśni sobótkowej znanej w okolicach Nowogrodu, nad Narwią, a także w Wielkopolsce:
„Myśmy przyszły tu z daleka, popaliły ognie święte. Nie zabiorą nam już mleka Czarownice te przeklęte... Niechaj ruta w ogniu trzeszczy, Czarownica w ogniu wrzeszczy! Niech bylicy gałąź pęka, Czarownica w ogniu stęka!”.
     Do świętojańskiego ognia przychodziły także przepasane bylicą kobiety zamężne. Bylica miała je ochronić od chorób, bólów krzyża i kości, zwłaszcza podczas zbliżającej się ciężkiej pracy przy żniwach, zapewniać płodność i lekkie porody. Aby zapewnić sobie te wszystkie dary, kobiety wrzucały w „święte” płomienie pęczki właśnie tego ziela.
     To, niestety, sprowadziło na nie kłopoty, gdyż już od XV w. kręgi taneczne kobiet wokół ogni świętojańskich księża nazywali sabatami czarownic, zwalczając je pod groźbą wiecznego potępienia. W XVI w. potępił je również prof. Akademii Krakowskiej, pisarz, ks. Marcin z Urzędowa: „U nas w wiliją św. Jana niewiasty ognie paliły, tańcowano, śpiewano diabłu cześć i modły czyniąc i tego pogańskiego zwyczaju do tych czasów nie chcą opuszczać, czyniąc z bylicy ofiarowanie, wieszając je po domach, opasując się nią, czynią sobótki (...), aby była świętość prawie diabelska (...)”.
     Pomimo tak ostrych reakcji, na Pomorzu, Warmii i Mazurach w noc świętojańską ognie rozpalano nadal na drogach wiodących na pastwisko, aby czarownice nie mogły „zabrać” mleka przepędzanym przez te trakty krowom, i aby rozpalać na pomyślność i przeciw czarom wygaszone wcześniej ognie w domowych kuchniach. Także skaczące przez ogień pary nadal trzymały drewnianą figurkę bożka Kupały, starając się jej nie wypuścić z rąk, wierząc szczerze, że to powstrzyma ewentualny kres ich miłości. Nie zrezygnowano również z lubczyku, który zakochane dziewczyny parzyły i dodawały chłopcom do wódki, aby odwzajemnili ich miłość. Ci z kolei dawali wybranym dziewczynom do zjedzenia kawałek chleba, który przez cały dzień nosili pod koszulą, co współcześnie budzić może po prostu obrzydzenie…
     
     Przeciw czarownicom
     
Według podań ludowych, w sobótkę czarownice mogą także ukradkiem wyprowadzić konia ze stajni, poplątać mu i zmierzwić grzywę i ogon, a nawet zajeździć go na śmierć podczas swoich nocnych galopad i zabaw. W celu uchronienia się przed działaniami czarownic do ognisk świętojańskich wrzucano stare miotły, aby zniszczyły i wymiotły zły czar. W tym samym celu miotły złożone na krzyż kładziono przed każdym chlewem albo opierano je o drzwi stajen i obór. Bydło i trzodę starannie zamykano w oborach i nie wypuszczano na pastwisko. Ponadto na progach obór, stajen i wiodących do nich ścieżkach rozsypywano ciernie, kolce róży, kładziono ostre przedmioty, a w ściereczki do cedzenia mleka i worki płócienne do serów wbijano igły i szpilki, aby sprawić dotkliwy ból czarownicom i wywołać u nich gwałtowne kolki. Na dróżce do stajni kładziono części końskiej uprzęży, aby czar odbiegł tak szybko, jak szybko galopuje koń.
     W wigilię św. Jana nad głowami koni i krów kreślono również znak krzyża zapaloną gromnicą. Dla ochrony przed czarownicami w noc świętojańską biły też dzwony w kościołach, przy ogniskach strzelano z rusznic, a chłopcy biegali wokół, hałasując drewnianymi grzechotkami. W ogniu palono bylicę, łopian, dziewięciornik, krzyżowe ziele, a świeże zioła, zwłaszcza bylicę i liście łopianu, rzucano na dachy obór.
     Na Kaszubach w dzień św. Jana lub w wigilię rytualnie zabijano ptaka, uosobienie czarownicy, i obrzęd ten zwano ścinaniem kani. Jeśli podejrzewano, że pomimo tych wszystkich środków mleko zostało zaczarowane, lano je na rozpaloną do czerwoności podkowę, która wcześniej leżała na progu obory, a po zabiegu z powrotem kładziono ją na progu, mleko cedzono przez wianek z rosiczki lub wianek poświęcony w oktawę Bożego Ciała, okręcano krowom sutki, rogi i ogon lipowym łykiem, a podczas udoju pierwszy strumień mleka przepuszczano przez poświęcony przedmiot, którym najczęściej był wianek z ziół lub ślubna obrączka.
     
     Wianki na wodzie
     
Powszechnie znany jest zwyczaj puszczania o północy na wodę wianków, stanowiących symbol dziewictwa, uwitych z kwiatów i ziół przez panny na wydaniu. Wianki świętojańskie przytwierdzano do deseczek, oświetlano przylepionymi na nich świeczkami. Obserwując, jak płyną, dziewczęta wróżyły sobie, co je czeka w miłości i małżeństwie. Często puszczano na wodę po dwa wianki i z uwagą je obserwowano: jeśli płynęły równo, spokojnie i zbliżyły się do siebie, uważano, że jest to oznaka odwzajemnionego uczucia i szybkiego zamążpójścia. Znakiem odwzajemnionej miłości i poważnych zamiarów było wyławianie wianka przez skaczących do wody chłopców lub rybaków.
     Natomiast złym znakiem było wirowanie wianka, zaplątanie w szuwarach, zwłaszcza blisko brzegu, zgaśniecie świeczki, utonięcie. Wróżyło to dziewczynie nieodwzajemnioną miłość, długie lata oczekiwania na męża, różne niepowodzenia życiowe, staropanieństwo, chorobę, a nawet przedwczesną śmierć.
     Uwity wianek dziewczęta wkładały niekiedy też pod poduszkę w nadziei, że w noc świętojańską przyśni się im narzeczony. W niektórych regionach wianek świętojański zawieszony na drzwiach domu oznaczał, że jest w nim panna na wydaniu, która czeka na konkurenta; w innych dziewczęta wróżyły sobie, rzucając wianek trzykrotnie przez ramię na rosnące w pobliżu drzewo – gdy zaczepił się o gałąź za pierwszym rzutem, wróżył ślub w ciągu roku, za drugim – za dwa lata; rzuty chybione oznaczały staropanieństwo.
     Czasem dziewczyny rzucały za siebie po dwa wianki, jeśli upadły blisko siebie, zapowiadały szybkie skojarzenie młodej pary.
     Poza tym w celach wróżebnych wianki świętojańskie uplecione z dziesięciorga ziół wkładano na głowę choremu, by następnie przeciągać go pod krzakiem bzu. Jeśli podczas zabiegu wianek nie zsunął się z głowy, uważano, że choroba jest uleczalna i ustąpi szybko pod wpływem ziół, nabierających niezwykłej mocy w noc świętojańską.
     
     Budowanie tradycji świętojańskiej
     
Kościół przez wieki zwalczał zarówno swobodne obyczaje, rozwiązłość młodzieży, jak i nieobyczajne pieśni erotyczne związane z obchodami nocy z 23 na 24 czerwca. W ich miejsce księża starali się nakłonić wiernych do praktyk religijnych ku czci św. Jana Chrzciciela oraz złączyć niektóre zwyczaje ludowe z tradycją chrześcijańską.
     W tradycji polskiej związki te widać przede wszystkim w nazwach uformowanych od imienia Jana Chrzciciela, takich jak noc świętojańska, ognie świętojańskie, deszcze świętojańskie itp. oraz w zwyczaju święcenia ziół, gałęzi zielonych i liści, jak i w dość dowolnym, swobodnym kojarzeniu wody, odgrywającej bardzo ważną rolę w obchodach świętojańskich, z wodą, w której zanurzali się wierni, a którą chrzcił św. Jan.
     
     I choć dziś wydaje nam się to wszystko śmieszne i niedorzeczne, jednego na pewno odmówić naszym przodkom nie można – a mianowicie pomysłowości. Przy zastosowaniu niekiedy wręcz dziecinnych procedur umieli się świetnie bawić, czego na tę noc świętojańską wszyscy sobie życzmy.
     
     Na podstawie: B. Ogrodowska, „Mały Słownik Verbinum. Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce”, Warszawa 2001.

Marta Kowalczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • " I choć dziś wydaje nam się to wszystko śmieszne i niedorzeczne". .. .a wspolczesne chodzenie z procesja, wielbienie figurek i obrazkow, tudziez modlitewne zaklecia, sa, rozumiem, powazne?; ) a tak przy okazji, sobóta, kupała miala miejsce w nocy z 21 na 22 czerwca. wraz ze schylkiem wierzen poganskich kosciol katolicki zawlaszczyl sobie to swieto, przenoszac je na Jana wlasnie (niby ze on chrzcil, a jakis klecha zle zinterpretowal slowo "kupała" jako kapiele; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • 10/10,albo jeszcze więcej!Pasożyty robią wszystko, żeby zatrzeć wiarę starszych wciskając kity dopasowane do ich potrzeb na soborach. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Fakt, i te ich tajemnice, hehehe-"tajemnice" wiary, to jedyny sposób obrony religii przed racjonalizmem -jak to - ciało jezusa przemieniło się w chleb a jego krew w wino? Ale jakim cudem? - Milcz. To tajemnica wiary!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    jama(2011-06-23)
  • Po co się obrażacie wzajemnie? Kto chce puszcza wianki, kto chce idzie do kościoła takiego lub innego. Dla jednych Bóg jest Bogiem, dla drugich Bogiem są pieniądze, a dla jeszcze innych Bogiem jest niewiedza. .. ot i wszystko. J.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Na National Geographic Channel emitowana była ciekawa seria dokumentów pt. "Tajemnice Biblii". Opisywano tam wiele takich zapożyczeń z innych religii, typu spożywanie chleba i wina od wyznawców Mitry, kult bogini Izydy łudząco podobny do kultu Maryjnego; Szymon Mag - jeden z wielu przywódców religijnych działający w czasach Chrystusa, wskrzesza zmarłych i bierze za żonę kobietę upadłą. Choinka, wielkanocne jajka, chrzest, święcenie wodą to także nie są wynalazki chrześcijaństwa.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    zafir(2011-06-23)
  • Nie radziłbym się kąpać w jeziorze przed Nocą Kupały. Wodniki topią wtedy nieuważnych częściej niż zwykle.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Fakt, przodkowie byli poganami, i religia ta wyrosła wraz z nimi, co oznacza, że jest jedyną prawdziwą. Tylko religie wyrosłe na danej ziemi wraz z ludźmi są prawdziwe, dlatego z całego świata etniczne wyznania są podobne. Importowane barachło, w postaci chrzescijaństwa, buddyzmu czy islamu to wymysł, wyrosły na oryginalnych religiach i zagrabiający ich elementy.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
  • Plemiona też oddawały cześć Bogu - tylko tak, jak go rozumieli i postrzegali. Światowid wszystko widział i wszystko wiedział - czyż nie?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-06-23)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy z Grawerem
Pieczątki Trodat
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy