Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Solidarność i demokracja

Rozmowa z Marianem Krzaklewskim, przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

Joanna Ułanowska-Horn: Elbląska Solidarność zarzuciła panu podczas ostatniego zjazdu Solidarności w Poznaniu, że zbyt upolitycznił pan związek...
     Marian Krzaklewski: Funkcja przewodniczącego nie jest władzą w naszym związku. Kilka lat temu organizując Akcję Wyborczą Solidarność realizowałem uchwałę ówczesnego Zjazdu Krajowego. W uchwale było zapisane, że związek będzie uczestnikiem tej struktury politycznej. To był wówczas wielki sukces. Po raz pierwszy udało nam się zjednoczyć obóz solidarnościowy po wielu latach podziału. Na pewno pokłosiem tej decyzji jest dużo konkretnych spraw, ale także dużo goryczy. Po 4-letnim okresie zaangażowania w politykę, związek nie będzie włączał się w bezpośredni nurt polityczny.
     
     J.U.: Ale przecież już w maju 2001 roku związek zdecydował o odejściu od polityki.
     M.K.: Tak, a ja jeszcze wcześniej zrezygnowałem z funkcji przewodniczącego AWS. Stało się to, co jest główną wadą obozu centroprawicowego w Polsce. Akcja Wyborcza Solidarność została podzielona nie przez związek, ale przez polityków, których związek zaprosił kiedyś do wspólnej koalicji. W sposób dosyć brutalny zamiast jednego ugrupowania, które startowało w 1997 roku, w 2001 roku w wyborach wystartowały praktycznie cztery ugrupowania, będące częściami poprzedniej Akcji Wyborczej Solidarność. Podział, wzajemne zwalczanie się, no i na pewno bardzo trudny okres szczególnie dla pracowników. Nikt wtedy nie przewidział, że najbardziej bolesne będą nie skutki reform, ale wzrost bezrobocia. To się okazało największym dramatem tego okresu dla wszystkich ekip politycznych, oczywiście szczególnie dla ekipy rządzącej, a największym wyzwaniem dla związku.
     
     J.U.: A Solidarności dostało się właściwie za wszelkie niepowodzenia prawicy...
     M.K.: Solidarności, powiem przekornie, dostaje się praktycznie za wszystko: za to, że wywalczyła wolność, czy za to, że jest demokracja w Polsce. Solidarność uznaje się za praprzyczynę wolności i tego kształtu Polski, jaki w tej chwili mamy. Dlatego dobrze jest, że po różnych próbach łączenia swojej aktywności z polityką, związek przechodzi w funkcję instytucji typowo usługowej dla członków związku.
     
     J.U.: Jak postąpi Solidarność przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi?
     M.K.: Komisja Krajowa związku zostawiła decyzję zarządom regionów Solidarności. Na pewno związek nie może bezpośrednio być w jakichkolwiek komitetach wyborczych, we władzach tych komitetów ani w żadnych partiach. Związek natomiast może być spoiwem akcji zjednoczenia prawicy, może być mediatorem. Właśnie tak, jak to było w Elblągu, przy okazji powstania Porozumienia Środowisk Centroprawicowych.
     
     J.U.: Jak pan widzi swoją dalszą rolę w związku? Pod pana adresem padło wiele słów krytycznych...
     M.K.: Moja rola w związku zależy nie ode mnie, ale od delegatów...A słowa krytyczne? To jest normalne. Jesteśmy jedyną organizacją w Polsce, która przeprowadza obrady, walkę słowną. W naszym związku zawsze były głosy za, były głosy krytyczne. Nie uznawaliśmy tego jako burzenie związku, tylko za naturalny demokratyczny kształt Solidarności.

przyg. Joanna Ułanowska-Horn (Radio Olsztyn)
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Wiosną przyszłego roku ma dojść w całym kraju do rozruchów, na których czele stanie Marian Krzaklewski. W "Solidarności" tworzone są tajne struktury, których celem jest doprowadzenie do wybuchu, a następnie pokierowanie nim - ostrzegł w sobotę Andrzej Lepper. Uważam, że tym powinien pilnie zająć się sąd.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    SKONCZYĆ Z OBŁUDĄ(2001-11-19)
  • Kiedy słodkousty Maniek poczuje się odpowiedzialny za tragedie milionów bezrobotnych, kiedy jego rozliczeniem kanmpanii wyborczej zajmie się prokurator ,jak założtć ziązek ochrony Polski przed Solidarnościa i co jeszcze wymyślą chorzy na władze związkowcy by kompletnie zniszczyć ten kraj. Czy za nieudany udział w polityczny życiu związku ktoś tą bandę nieudaczników zdelegalizuje. Może Marianku czs sztandar wyprowadzić (boczną furtką zeby nie opluli)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    debil(2001-11-20)
Reklama