Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Sztukmistrz z Elbląga (Młodzi zdolni, odc. 33)

Rek

Dla 16-letniego Krzysztofa Skrobotuna karciane sztuczki nie są czarną magią. W sekundę w tajemniczy sposób zamienia chusteczkę w długą, papierową wstęgę. Zobacz film, na którym młody elblążanin pokazuje swoje zdolności.

Anna Kaniewska: - Zapewne, gdy występujesz przed publicznością, wiele osób pyta Cię, jak długo zajmujesz się iluzją?
     Krzysztof Skrobotun: - Ponad 6 lat. Gdy miałem 10 lat, obejrzałem w telewizji program, w którym Dynamo, znany iluzjonista, pokazywał swoje sztuczki. Dosłownie byłem nim oczarowany (śmiech) i postanowiłem, że też tak chcę. Przez pierwsze dwa lata byłem samoukiem. Korzystałem z porad internetowych. Dużo ćwiczyłem przed lustrem. Teraz często wyjeżdżam na warsztaty, ostatnio byłem na Warsaw Magic Session. Koleguję się z innymi iluzjonistami, więc mam stały kontakt z tym środowiskiem.
     
     - Jakie sztuczki opanowałeś na dobry początek?
     - Zacząłem od kart. Najpierw nauczyłem się je profesjonalnie tasować. Potem stopniowo wprowadzałem nowe sztuczki, m.in. trick z trzema linami i łączeniem ich w długą, papierową wstęgę. Najchętniej zajmowałabym się tylko kartami, jednak wiem, że ludzie szybko się nudzą i nie mogę przez 30 minut zabawiać widza za pomocą jednego rekwizytu.
     
     - Występujesz na ulicy i w restauracjach. Czy robisz to non profit czy udaje Ci się na tym zarobić?

     - Robię to, bo chcę sprawić komuś przyjemność. Czasem dostanę jakieś pieniądze, jednak nie jest to moim priorytetem. Zazwyczaj odmawiam, chyba, że ktoś naprawdę nalega (śmiech).
     
     - Z jakimi reakcjami się spotykasz? Ludzie są nastawieni entuzjastycznie czy raczej sceptycznie?
     - Mam pewne doświadczenie w dobieraniu grupy docelowej, więc podchodzę do osób w przedziale 15- 40 lat. Oczywiście, zdarzają się wyjątki. Nie chcę pokazywać moich sztuczek osobom niezainteresowanym, zajętym, śpieszącym się. Lubię, gdy drugi człowiek przygląda się moim pokazom i jest podekscytowany niczym małe dziecko. Lubię wprowadzać do życia innych magiczny element.

  Krzysztof Skrobotun czaruje kartami ładne dziewczyny (fot. AD) Krzysztof Skrobotun czaruje kartami ładne dziewczyny (fot. AD)


     
     - Wiążesz z tym swoją przyszłość? Myślisz, że mógłbyś być zawodowym iluzjonistą?
     - Tak, chcę założyć firmę i zajmować się animacją kart. Mógłbym występować na imprezach okolicznościowych.
     
     - Jak na Twoją pasję reagują rówieśnicy?
     - Bardzo im się podoba. Często testuję nowe sztuczki na moich znajomych. Jeśli im się spodoba, dodaję trick do mojego repertuaru.
     
     - Jakich sztuczek chciałbyś się teraz nauczyć?

     - Chciałabym opanować lewitację przedmiotów. Myślę, że to może zająć mi ponad rok.
     
     - Już wiemy, że zajmujesz się magią. Czy przyziemne sprawy też Cię interesują? (śmiech).
     - Pewnie. Interesuję się cardistry, czyli efektownym tasowaniem kart oraz rozwojem osobistym.
     
     - Udało Ci się już zaczarować jakąś dziewczynę?
     - Oczywiście (śmiech). Gdy w wakacje stałem na starówce, często wykonywałem trick, do którego potrzebna jest podpisana karta. Zawsze prosiłem, aby ładne dziewczyny zamiast imienia, zapisywały mi swój numer telefonu. Pewnego dnia, gdy wróciłem do domu, miałem ponad 30 nowych kontaktów (śmiech).

Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Hosting WWW START
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata
Podpis elektroniczny zestaw na 1 rok Mini
Podpis elektroniczny zestaw na 2 lata (bez czytnika)