Poniedziałek 21-01-2019, imieniny Agnieszki, Jarosława. Dzień Babci
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Tanecznym krokiem przez życie

Elbląg, Tanecznym krokiem przez życie (fot. archiwum prywatne)

Dziewięć lat temu zapisali się na kurs tańca, w tym roku po raz pierwszy wzięli udział w mistrzostwach świata seniorów we Włoszech. Elblążanie Anna i Jarosław Kraińscy byli jedną z 240 par, rywalizujących o medale. Przygotowania do takiego turnieju, to ciężka praca. - Nie da się tego zrobić w ciągu miesiąca czy pół roku, to cały cykl szkoleniowy – zapewniają państwo Kraińscy. - Oczywiście przed samym turniejem jest znaczenie więcej treningów, standardowo 5-6 dni w tygodniu średnio po 2 godziny spędzamy na sali treningowej. Chce się czy nie chce, trzeba iść. Koniec treningu po całym dniu pracy to często godzina 22-23.

- Na liście startowej mistrzostw było 280 par, ostatecznie tańczyło około 240 par – opowiada Jarosław Kraiński, który razem z żoną Anną prowadzi na co dzień jedną z elbląskich agencji nieruchomości. - Po pierwszej rundzie do dalszego etapu przechodziło 160 par. Niestety, nie znaleźliśmy się wśród nich. Wystartowaliśmy więc w barażach, w których dobierano jeszcze 40 par. Udało nam się zatańczyć na tyle dobrze, że sędziowie nas zauważyli. Byliśmy przekonani, że to i tak niezły wynik. W końcu to mistrzostwa świata. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że przeszliśmy do rundy trzeciej i znaleźliśmy się wśród 102 najlepszych par na świecie. Nasze umiejętności nie wystarczyły na tyle, by rywalizować z parami zawodowymi, więc ostatecznie uplasowaliśmy się na 98 pozycji. Dla nas to był ogrom szczęścia. Mistrzem świata została włoska para Stefano Bernardini - Stefania Martellini. Ich staż taneczny jest ogromny, mają za sobą kilkanaście lat tańca i ponad 200 turniejów na świecie. My ich mamy za sobą tylko trzy – dodaje pan Jarosław.
     Jak się okazuje, przygotowania do takiego turnieju, to ciężka praca. - Nie da się tego zrobić w ciągu miesiąca czy pół roku, to cały cykl szkoleniowy – zapewniają państwo Kraińscy. - Oczywiście przed samym turniejem jest znaczenie więcej treningów, standardowo 5-6 dni w tygodniu średnio po 2 godziny na sali treningowej. Chce się czy nie chce, trzeba iść. Koniec treningu po całym dniu pracy to często godzina 22-23.
     Jak zaczęła się ich przygoda z tańcem? - Dzięki temu, że w Elblągu zawsze mogliśmy oglądać najlepsze pary w Polsce, 9 lat temu zdecydowaliśmy się pójść do Promyka i zapisać się na kurs tańca dla dorosłych. I tak się to wszystko zaczęło – opowiada Jarosław Kraiński.
     Marzenia przerodziły się w pasję, która daje państwu Kraińskim wiele radości. – Od zawsze chciałem zatańczyć walca wiedeńskiego w Wiedniu – mówi pan Jarosław. - W tym roku marzenia się spełniły i w czerwcu pierwszy raz w życiu tańczyliśmy w przepięknej balowej sali, w liczącym ponad 500 pokoi i sal wiedeńskim ratuszu.
     
nd
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna II
RTV + SZAFA
Kuchnia klasyczna
Kuchnia, a aneks kuchenny