Wtorek 25-09-2018, imieniny Władysława, Aurelii
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Taniec nasz powszedni

 
Elbląg, Taniec nasz powszedni Na dziedzińcu Galerii El można było nie tylko posłuchać muzyki ludowej, ale i zatańczyć (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Warsztaty taneczne, dla dzieci i dorosłych, oparte na muzyce tradycyjnej i dawnych zabawach. Do tego etnoilustracje stworzone przez mieszkańców miasta i nie tylko. A na finał potańcówka z wodzirejem, która odbyła się na dziedzińcu Galerii El. Atrakcją sobotniego (1 września) wieczoru, który był zwieńczeniem projektu "Historia Muzyką Pisana", były nie tylko tańce ludowe, ale i muzyka grana na żywo. Zobacz więcej zdjęć. 

Projekt, który był realizowany przez CSE Światowid, odbywał się od maja aż do teraz.
     - Zajmując się działaniami kulturalnymi szukam inspiracji, sprawdzam, co się dzieje w Polsce i za granicą. Zauważyłam, że ludzie bawią się i wspólnie śpiewają, właśnie w stylu ludowym. Chciałam pokazać elblążanom, że u nas też tak można – mówiła Urszula Zajko - Olejniczak z CSE Światowid, pomysłodawczyni oraz koordynatorka projektu.
     Podczas potańcówki wystąpiły kapele współczesnego pokolenia, specjalizujące się w muzyce tradycyjnej i ludowej: Czarne Motyle z Warszawy, Kapela Niwińskich z Mińska Mazowieckiego oraz Kapela Mażurki z Kajn.
     Tę ostatnią współtworzy Maciej Żurek, skrzypek oraz socjolog, badacz oraz praktyk polskiej muzyki tradycyjnej, lider stowarzyszenia Tratwa z Olsztyna.
     - Uczyłem się grania u Jana Gacy z Przystałowic Małych. To słynny skrzypek z mikroregionu Kajoków, tak mówią na miejsce położone pomiędzy Radomiem a Opocznem, na północ od Przysuchy. W 1999 r., razem z moim kolegą, zaczęliśmy szukać żywej muzyki w Polsce z takim przekonaniem, że ona niekoniecznie jeszcze istnieje. Były zespoły pieśni i tańca, folklorystyczne, folkowe, a myśmy szukali takich praktyków, którzy na wsi grali do tańca – opowiadał o swoich początkach. - Mój nauczyciel zmarł w 2013 r., ale ten proces nie został przerwany. Oprócz tego, że uczymy się grania, to przywracamy tej muzyce jej społeczną funkcję. Ona była niegdyś grana do tańca, "pod nogę", służyła wspólnym śpiewom, spotkaniom. W latach 80. to gdzieś umarło, powstała bardzo dziwna dziura. Jakby ludzie na wsi, w pogoni za nowoczesnym, o tym swoim starym graniu zapomnieli i trochę go nie chcieli, bo "niemodne i starodawne". Wspólnie z miejscowymi zaczęliśmy do tego wracać, do tradycji spotykania się na zabawach w remizie. To się udało. Polecam Wiejskie Kluby Tańca, jest takie samorodne zjawisko w centralnej w Polsce, organizowane przez koła gospodyń wiejskich i aktywnych sołtysów. Można przyjechać i wziąć udział.
     Jak wyjaśnia Maciej Żurek ludzie żyjący na terenie Warmii i Mazur mają znacznie trudniej niż ci, którzy mieszkają np. w okolicach Radomia, Lublina czy na Kurpiach.

  Fot. Michał Skroboszewski Fot. Michał Skroboszewski

- Są to miejsca, w których zachowała się pamięć kulturowa. Tam wspólnie pamięta się stare zabawy, wystarczy przestać się wstydzić, przywołać je w pamięci i wszyscy wiedzą, co zrobić z mazurkami i oberkami. My takiej wspólnej pamięci kulturowej nie mamy, procesy historyczne nie doprowadziły do tygla kultur, raczej spowodowały zamknięcie – wyjaśniał Maciej Żurek. - Mamy trudniej, ale, jak widać, udaje się. Myślę, że jest w nas głęboko zakorzeniona potrzeba uczestniczenia w sytuacji "żywej". Chodzi już nie tylko o to, żeby oglądać koncert, ale aby brać w tym udział w sposób czynny, wspólnie śpiewać czy wziąć udział w tańcach.
     Tych można się było nauczyć podczas potańcówki, ponadto każdy, kto chciał, mógł zabrać ze sobą na pamiątkę śpiewnik. Ozdobiły go prace, które powstały podczas warsztatów tworzenia etnoilustracji.
     - Przyszli na nie elblążanie, ale nie tylko, w różnym wieku, od kilkulatków po osoby w wieku "60 plus" – wspominała Urszula Olejniczak. - Do poniedziałku można również oglądać wystawę etnoilustracji, umieszczoną na moście Wysokim.      


     Patronem medialnym wydarzenia była Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

mw
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Artemia
Cats Best 10L
Fretka
Agama brodata