Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 23-11-2017, imieniny Klemensa, Adeli
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Jesienne spacery. Jesienne spacery.

Tfu, tfu... licho nie śpi

 
Elbląg, Tfu, tfu... licho nie śpi Czarny kot podobno przynosi pecha (fot. arch.)
Rek

Dziś piątek, 13., data przez wielu uznawana za pechową. Tego dnia strzeż się czarnego kota, nie wstawaj lewą nogą, nie przechodź pod drabiną. Na wszelki wypadek, by nie kusić losu – radzą przesądni. By zapewnić sobie szczęście, gdy widzisz kominiarza chwyć za guzik, a na znalezioną na ulicy monetę najlepiej "chuchnij". To tylko bajki?

Feralność daty – 13. piątek - bierze początek od faktu, że w ten dzień (13 października 1307) aresztowano Templariuszy, kłamliwie oskarżonych przez króla Francji Filipa IV m.in. o herezję, sodomię i bałwochwalstwo (w rzeczywistości był on u nich ogromnie zadłużony i chciał się pozbyć wierzycieli) [Wikipedia]. Ale przesądy mają swoje źródło w daleko wcześniejszej historii.
     - Kulturę ludową, podobnie, jak te pierwotne, charakteryzował pewnego rodzaju światopogląd magiczny – mówi Alicja Janiak, etnograf z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. - Ludzie, żyjący z upraw i hodowli, uzależnieni byli od pogody i czynników zewnętrznych, które miały olbrzymi wpływ na ich plony, a tym samym całe życie. Dawniej, ludzie posiadali zarówno pewnego rodzaju strach, jak i szacunek do przyrody, na pewno byli jej bliżsi, niż my, dzisiaj żyjący – przekonuje. - Ludzie widzieli silne połączenie pomiędzy światem realnym i tym nieznanym, duchowym, „poza- światem”. Różnego rodzaju odczynianie, nakazy, zakazy, praktyki magiczne miały na celu ochronę, pomoc, wsparcie; a ich skutki widoczne były zarówno w sferze życia codziennego, jak i miłości, czy zdrowiu. Człowiek działał rytualnie i cyklicznie (stąd każdego roku te same święta), zabezpieczał się na wszelkie sposoby, a ślady niektórych „magicznych rytuałów”, choć w mocno zmienionej formie widoczne są do dziś – kończy etnografka.
     Dziś, nawet ci, którzy do przesądów podchodzą z przymrużeniem oka, na widok kominiarza chwytają za guzik, drżą, gdy czarny kot przebiegnie drogę, martwią się wieloletnim pasmem nieszczęść, gdy stłuką lustro.
     Jest też grupa zawodowa, która za nic w świecie nie złamie zasad, które mogą przynieść pecha. Mają katalog przesądów – na każdą okazję. To aktorzy.
     - W teatrze nie można gwizdać, nie wolno wnosić na scenę pawich piór, nie może też pojawić się na niej trumna – o przesądach "za kulisami" mówi aktor Leszek Andrzej Czerwiński. - Na scenę nie wchodzi się w prywatnych butach i w prywatnej czapce, żeby nie wnosić prywatnego życia do sztuki. Nie wolno zszywać na aktorze kostiumu, chyba, ze w ustach trzyma on nitkę, bo można "zaszyć" komuś tekst w pamięci. Rozsypanie pudru z kolei wróży zmianę teatru. Aktorzy nie kłaniają się na próbach generalnych, żeby nie zapeszyć powodzenia sztuki, bo praca nad nią nie jest jeszcze ukończona – kontynuuje. - A żeby dobrze się grało premierę aktorzy przed wejściem na scenę kopią się w tyłek.
     A Wy? Jakie przesądy znacie?

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama