Niedziela 16-12-2018, imieniny Albiny, Zdzisława
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Topimy Marzannę, czyli witaj Wiosno!

Elbląg, Topimy Marzannę, czyli witaj Wiosno! (fot. PS)

Do skutecznego przepędzenia zimy według tradycji niezbędna jest kukła obrzędowa mająca postać kobiety, która uważana jest za personifikację zimy, chorób, śmierci i różnorakiego zła nękającego ludzi w okresie zimowym. Rytualne zniszczenie Marzanny dokonuje się przez jej palenie i topienie.

W dawnych czasach kukła Marzanny palona była w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną w zależności od regionu Polski - Laetare, Białą, Czarną lub Śmiertną. Kukłę, czyli odpowiednio uformowany pęk słomy, obleczony w białe płótno lub jak na Śląsku, w strój druhny weselnej (białą koszule, jedwabną kwiecistą spódnicę, fartuszek, gorset, w wianku na głowie i wstążkami w warkoczach) noszony był uroczyście przez młode dziewczyny w procesyjnym orszaku od domu do domu. W każdym obejściu pochylano kukłę w ukłonie przed gospodarzem i śpiewano pieśni, z powtarzającym się refrenem:
     Marzaneczka rosła, aże nam urosła, jak sosna, jak sosnę Niesiemy Marzankę z obory, z obory, Nie bójcie się ludzie tej mory. Marzaneczka rosła... Kędy cię Marzanko nieść mamy, Kiedy my drużeczki nie znamy. Marzaneczka rosła... Wynieście mnie dzieweczki. Tu na te pagóreczki, Potem wrzućcie do wody, 0, do głębokiej wody. (Biegeleisen, 1929, s. 496)
     Po obejściu wszystkich zagród wychodzono z Marzanną poza granice wsi, wynosząc z niej w sposób symboliczny choroby, zimę i śmierć. Następnie zdzierano z kukły ubranie, czasami rozrywano ją na części, niekiedy palono i płonącą wrzucano do wody. Pływającej w wodzie kukły nie wolno było dotykać, ponieważ według przesądów od tego mogła uschnąć ręka. Jak podaje B. Ogrodowska,należało jak najszybciej opuścić miejsce egzekucji i nie oglądając się za siebie, powrócić do wsi. Potknięcie się lub upadek w drodze powrotnej wróżył chorobę a nawet śmierć w najbliższym roku.
     Według Jana Długosza obrzęd topienia Marzanny miał związek z przyjęciem chrześcijaństwa na ziemiach polskich i nakazanym przez Mieszka I niszczeniem wizerunków bożków pogańskich. Niełatwo jednak było miejscowej ludności rozstać się z rodzimymi zwyczajami, o czym świadczy opisany przez biskupa Andrzeja Łaskarza w XV wieku obrzęd topienia Marzanny, który mocą uchwały synodu poznańskiego z 1420 r. nakazywał podległym mu duszpasterzom: „Nie dozwalajcie, aby w Niedzielę, która zwie się Biała, Laetare, odbywał się zabobonny zwyczaj wynoszenia jakowejś postaci, którą śmiercią nazywają i w kałuży topią”.
     Podobnie liczne źródła i materiały etnograficzne dowodzą, że obrzęd topienia i palenia Marzanny ma początek w starych, przedchrześcijańskich i znanych w całej Europie rytuałach przywoływania wiosny i pobudzania życia w przyrodzie po zimie. Niemal identyczne obrzędy symbolicznego niszczenia zimy i powitania wiosny występowały na Łużycach, w Czechach i na Słowacji, na Ukrainie, we Francji i w Niemczech. Obrzęd ten, bezskutecznie zwalczany przez Kościół, zachował się do naszych czasów, choć od XIX w. stał się przede wszystkim zabawą dzieci i młodzieży urządzaną na powitanie wiosny - 21 marca.
     Rytuał niszczenia Marzanny niekiedy łączył się z obrzędem zielonego gaika, symbolizującego latorośl wiecznie zieloną. W rzeczywistości była to gałąź świerkowa lub sosnowa, przybrana wstążkami, kolorowymi wycinankami z papieru i pomalowanymi wydmuszkami jaj. Taki zielony gaik po zniszczeniu symbolu zimy był triumfalnie wprowadzany do wsi, gdzie królowała już wiosna.
mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Jaka piękna katolicka tradycja :D
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-03-21)
  • TO JEST ZDJĘCIE Z EKOLOGICZNEGO POWITANIA WIOSNY pt. "PRZYGODA Z WIERZBĄ ŻUŁAWSKĄ", które odbyło sie wczoraj na placu Jagiellończyka. Fajna i doskonale przygotowana impreza!!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-03-21)
  • A jakas bibilografia, przypisy? Czy Biegeleisen napisał tylko jedna książke? Skoro jest to juz tekst naukowy, to niech bedzie taki do końca; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pascuda(2009-03-22)
  • Książkę Biegeleisena pt. "Śmierć w obrzędach, zwczajach i wierzeniach ludu polskiego" jest niesamowita, przeczytać ją można na stronie Biblioteki Śląskiej, pod adresem: www. sbc. org. pl/dlibra/docmetadata?id=7763&from=&dirids=1 Znalazca
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-03-22)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

T-shirt biały z Twoim nadrukiem DTG PROMOCJA
Naszywka HERB ELBLĄGA
POLO z HAFTEM
Ręcznik z haftem