Wtorek 13-11-2018, imieniny Benedykta, Stanisława, Arkadego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Dary lasu8 Dary lasu8

Trochę tych wariatów jest... (Zawody znane i nieznane, cz.25)

 
Elbląg, Trochę tych wariatów jest...  (Zawody znane i nieznane, cz.25) Ryszard (po prawej) i Marcin Skotniccy (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Ojca zainspirowały warsztaty. To tam właśnie poznał ten rodzaj muzyki i instrument, na którym nauczył się grać. Syn nie miał wyjścia – także stał się uczniem ojca. O tym, jak fascynująca jest gra na flecie, opowiadają nauczyciele muzyki dawnej z Młodzieżowego Domu Kultury, Ryszard i Marcin Skotniccy.

- Dominika Kiejdo: - Nauczyciel muzyki dawnej to raczej niezbyt popularny zawód w dzisiejszych czasach... Jak to się stało, że wybrali Panowie właśnie taką, dość niszową profesję?
     - Ryszard Skotnicki:
- Wszystko zaczęło się po studiach, a kończyłem wychowanie muzyczne na Akademii Gdańskiej. Pracowałem już wtedy jako nauczyciel muzyki w szkole podstawowej w Dzierzgoniu. Wtedy to wybrałem się na warsztaty muzyki dawnej do Szczecina. Były to czasy głębokiego PRL-u i tam w tym Szczecinie pojawił się zespół z samego Zachodu, dokładnie z Paryża. Przyjechała tam młodzież wraz ze swoim nauczycielem. Gdy posłuchałem muzyki w ich wykonaniu, od razu wiedziałam, że w to wejdę. Grali tak pięknie i naturalnie, widziałem w ich oczach zachwyt tą muzyką, to było dla mnie tak inspirujące, że już w następnym tygodniu zacząłem uczyć grać na flecie swoich uczniów. To był ten impuls. Na rynku były wtedy dostępne takie małe fleciki z NRD i dzieci sobie właśnie na nich grały.
     - Marcin Skotnicki: - Pamiętam, że gdy byłem w trzeciej klasie podstawówki, tata przyniósł do domu taki NRD-owski flet w futeraliku i wtedy właśnie zacząłem naukę na tym instrumencie.
     
     - Czyli zaraził się Pan pasją od swojego taty? Grał Pan też w jego zespole.
     - MS: - Tak, tata założył Zespół Muzyki Dawnej. Grałem tam od małego, to był bardzo fajny okres. Zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi, jeździliśmy na festiwale po całej Polsce i za granicę. Dzięki zespołowi zjeździliśmy kawałek Europy.
     
     - I przywieźliście sporo nagród. Najwięcej z Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołu Muzyki Dawnej w Kaliszu, w którym uczestniczycie co roku.
     - RS:
To najbardziej znany konkurs muzyki dawnej w Polsce. Trwa cały tydzień, zjeżdżają na niego wszystkie zespoły z całego kraju. W ciągu wielu lat nie tylko mój, ale także Marcina zespół zdobył tam wiele nagród, łącznie z najważniejszą, czyli Grand Prix.
     
     - Uczą Panowie grania na fletach, czy także na innych instrumentach?
     - RS:
Głównie na fletach, ale jest cała rodzina fletów. Od malutkich poprzez średnie i bardzo duże. Każdy członek zespołu gra na innym, każdy inną melodię, a wszystko jest tak skonstruowane, że daje to niesamowity efekt.
     
     - A jakie grają utwory, tylko te dawne?
     - RS:
Tak. Moda na powstawanie takich zespołów miała miejsce w renesansie, a także w baroku, kiedy flety były także popularne, choć już zmodernizowane i trochę inne w brzmieniu. Utwory grane przez zespół są wielogłosowe. Gramy dawne utwory przetransponowane na nasz zapis.
     
     - Musi być coś magicznego w tym instrumencie, skoro syn poszedł w Pana ślady?
     - RS:
Nie miał wyboru, bo ćwiczył na nim od małego.
     - MS: - Ale w końcu na studiach wybrałem klarnet. Jak byłem mały strasznie zafascynowałem się grą na flecie. Uczęszczałem na różne kursy i chłonąłem wszystko jak gąbka. Po powrocie byłem tym wszystkim tak zafascynowany, że chciałem grać więcej i więcej. Studiowałem klarnet, ale chodziłem także na kursy z fletu, by tę dziadzinę zgłębić. Na Akademiach Muzycznych w Polsce nie była to jeszcze popularna dziedzina. Po skończonych studiach żona, która również jest muzykiem, zaproponowała, żebyśmy pojechali do Holandii, gdzie są bardzo dobre szkoły nauki gry na flecie i w Hadze spędziliśmy trzy lata. Tamtejsi nauczyciele reprezentowali inny poziom nauczania muzyki dawnej, inne też było ich podejście do muzyki i do ludzi.
     
     - Czy dzieci w tych czasach interesują się takim rodzajem muzyki? Dużo dzieci przychodzi na zajęcia?
     - MS:
- Kiedyś na pewno było więcej zainteresowania naszymi zajęciami, bo nie było tak bogatej oferty zajęć dodatkowych jak dziś. Teraz jest ich całe mnóstwo i dzieci mają w czym wybierać, ale nie narzekam. W MDK mam 18 uczniów. Część z nich należy do zespołu.
     
     - Nie tylko grają i popularyzują Panowie muzykę dawną lecz także występują w dawnych strojach na różnych miejskich imprezach.
     - MS:
Tak, ubieramy je na koncerty i na różne imprezy, by stworzyć też efekt wizualny.
     
     - Czy muzyki dawnej trudniej się nauczyć niż tej współczesnej?
     - MS:
Wydawać by się mogło, że jest to muzyka na jedną modłę, jednak jest w niej cała masa różnorodności. W renesansie było wiele instrumentów, tworzono całe ich rodziny, od małego poprzez średnie, do potężnych rozmiarów fletów. Największy ma ponad trzy metry.
     
     - Dużo jest osób w Polsce, które zajmują się muzyką dawną?
     - MS:
Do Kalisza na festiwal przyjeżdża od 25 do 30 zespołów rocznie, nie jest to więc duże środowisko. To nie jest tak, jak w przypadku muzyki rozrywkowej, że na koncert przychodzi kilka tysięcy osób, ale jest trochę tych "wariatów". 
rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia klasyczna
Kuchnia nowoczesna
RTV + SZAFA