Poniedziałek 22-10-2018, imieniny Filipa, Salomei
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Tylko Kaliningrad

Działania inicjatywy obywatelskiej "Za Königsberg", która pragnie powrócić do przedwojennej nazwy grodu nad Pregołą, wywołały sporo zamieszania wśród zwykłych mieszkańców, jak i ogólne niezadowolenie niektórych polityków regionu.

Z ogromnym niesmakiem, a nawet oburzeniem skrytykował ten pomyśl Władimir Jegorow - gubernator obwodu kaliningradzkiego. Dla niego cała niefortunna inicjatywa badania opinii mieszkańców, jak i próba nacisku na deputowanych jest "brednią". Pomysłodawcy wymazania z nazwy miasta nazwiska Kalinina, na którym ciążą poważne zarzuty potwornych czystek w Związku Radzieckim, zostali przyrównani przez gubernatora do prowokatorów, mających się słuchać podszeptów zachodnioniemieckich rewizjonistów. Gubernator Jegorow jest przerażony i jednocześnie zdziwiony "z jaką łatwością ludzie decydują się na zdradę pamięci poległych za tą ziemię, którzy odrodzili ją z ruin". Dla gubernatora chęć powrotu do starej nazwy jest także zdradą tych, którzy "dzisiaj tutaj żyją i pracują na pomyślność współziomków".
     Omawiając sprawę bardzo popularny program ogólnorosyjskiej telewizji ORT przy okazji powrotu do starej nazwy miasta przypomniał całej Rosji o narastających , zdaniem autorów programu, separatyzmie kaliningradczyków.
     Powiedziano też, że jeszcze kilka tygodni temu Dmitrij Rogozin (od kilku dni specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji do spraw problemów Kaliningradu) proponował wprowadzenie odpowiedzialności karnej za wszelkiego rodzaju dyskusje poruszające problem oderwania od Mateczki Rosji różnych jej kawałków, nawet jeśli są one spadkiem, a właściwie wojenną zdobyczą nie istniejącego już Związku Radzieckiego.
     Oczywiście, o Bałtyckiej Republice jej zwolennicy mogą sobie tylko pomarzyć. Powiedział to otwarcie Igor Iwanow - szef rosyjskiego MSZ. Jego zdaniem
     "kierownictwo Rosji nie pozostawi mieszkańców obwodu kaliningradzkiego na pastwę losu". Zdecydowanie podkreślił, że region ten pozostaje i będzie pozostawał nieodłączną częścią Rosji. "Jeśli ktoś na zachodzie bredzi o idei oderwania Kaliningradu od FR, to tego nie uda się osiągnąć".
     Kategorycznie przeciwstawił się przekształceniu obwodu kaliningradzkiego w niezależną republikę nadbałtycką także Gienadij Sielezniow - przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej.
     Gubernator obwodu kaliningradzkiego powiedział jednoznacznie, iż dla miasta możliwa jest tylko jedna nazwa - Kaliningrad - "Prawdziwi patrioci swojej ojczyzny, ci, którym drogi i bliski sercu jest ten bursztynowy kraj, będą mieszkać i pracować w Kaliningradzie, a ci, którym nie podoba się ta nazwa, która weszła w rosyjską i światową historię, mogą wyjeżdżać w inne miejsca" - zakomunikował gubernator Władimir Jegorow, przed objęciem gubernatorskiego urzędu - admirał, głównodowodzący rosyjską Flotą Bałtycką.
     Inicjatorzy akcji, zmierzającej do przywrócenia starej nazwy, wystąpili z kolei z ostrym protestem przeciwko posądzaniu ich o dążenia separatystyczne, czy rewizjonizm. Obywatelska inicjatywa "Za Königsberg" pragnie jedynie, żeby mieszkańcom dano wszelkie prawa decydowania o wyborze nazwy dla swojego miasta, co już kilka lat wcześniej uzyskali mieszkańcy innych rosyjskich miast. Oni proponują jedynie "przywrócić nazwę historyczną i jednocześnie pozbyć się imienia współsprawcy stalinowskich represji".
     "Nie mamy innej ojczyzny, ani innej przeszłości. Dla nas nie ma wyboru pomiędzy historią sprzed i po wojnie - całość jest losem naszego jednego miasta. A owiane przez wieki jego nazwa jest dla nas prawdziwą historyczną wartością i przedmiotem naszej dumy" - napisali w swoim oświadczeniu działacze ruchu "Za Königsberg".
     Dyskusja dopiero się zaczęła. Nie wiadomo, czy uda się doprowadzić do zmiany nazwy miasta. Gdyby jednak powrócono do starej nazwy, trudno przewidzieć reakcję mieszkańców innych miast, które otrzymały po zdobyciu przez Armię Czerwoną typowo radzieckie nazwy, jak Bałtijsk, Czerniachowsk, Oziersk, Sowietsk...

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapety do siłowni/fitness club
Fototapety z kwiatami
Obraz na płótnie Tygrys 110x50 cm
Fototapety z mapami