Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Tylko Kaliningrad

Działania inicjatywy obywatelskiej "Za Königsberg", która pragnie powrócić do przedwojennej nazwy grodu nad Pregołą, wywołały sporo zamieszania wśród zwykłych mieszkańców, jak i ogólne niezadowolenie niektórych polityków regionu.

Z ogromnym niesmakiem, a nawet oburzeniem skrytykował ten pomyśl Władimir Jegorow - gubernator obwodu kaliningradzkiego. Dla niego cała niefortunna inicjatywa badania opinii mieszkańców, jak i próba nacisku na deputowanych jest "brednią". Pomysłodawcy wymazania z nazwy miasta nazwiska Kalinina, na którym ciążą poważne zarzuty potwornych czystek w Związku Radzieckim, zostali przyrównani przez gubernatora do prowokatorów, mających się słuchać podszeptów zachodnioniemieckich rewizjonistów. Gubernator Jegorow jest przerażony i jednocześnie zdziwiony "z jaką łatwością ludzie decydują się na zdradę pamięci poległych za tą ziemię, którzy odrodzili ją z ruin". Dla gubernatora chęć powrotu do starej nazwy jest także zdradą tych, którzy "dzisiaj tutaj żyją i pracują na pomyślność współziomków".
     Omawiając sprawę bardzo popularny program ogólnorosyjskiej telewizji ORT przy okazji powrotu do starej nazwy miasta przypomniał całej Rosji o narastających , zdaniem autorów programu, separatyzmie kaliningradczyków.
     Powiedziano też, że jeszcze kilka tygodni temu Dmitrij Rogozin (od kilku dni specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji do spraw problemów Kaliningradu) proponował wprowadzenie odpowiedzialności karnej za wszelkiego rodzaju dyskusje poruszające problem oderwania od Mateczki Rosji różnych jej kawałków, nawet jeśli są one spadkiem, a właściwie wojenną zdobyczą nie istniejącego już Związku Radzieckiego.
     Oczywiście, o Bałtyckiej Republice jej zwolennicy mogą sobie tylko pomarzyć. Powiedział to otwarcie Igor Iwanow - szef rosyjskiego MSZ. Jego zdaniem
     "kierownictwo Rosji nie pozostawi mieszkańców obwodu kaliningradzkiego na pastwę losu". Zdecydowanie podkreślił, że region ten pozostaje i będzie pozostawał nieodłączną częścią Rosji. "Jeśli ktoś na zachodzie bredzi o idei oderwania Kaliningradu od FR, to tego nie uda się osiągnąć".
     Kategorycznie przeciwstawił się przekształceniu obwodu kaliningradzkiego w niezależną republikę nadbałtycką także Gienadij Sielezniow - przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej.
     Gubernator obwodu kaliningradzkiego powiedział jednoznacznie, iż dla miasta możliwa jest tylko jedna nazwa - Kaliningrad - "Prawdziwi patrioci swojej ojczyzny, ci, którym drogi i bliski sercu jest ten bursztynowy kraj, będą mieszkać i pracować w Kaliningradzie, a ci, którym nie podoba się ta nazwa, która weszła w rosyjską i światową historię, mogą wyjeżdżać w inne miejsca" - zakomunikował gubernator Władimir Jegorow, przed objęciem gubernatorskiego urzędu - admirał, głównodowodzący rosyjską Flotą Bałtycką.
     Inicjatorzy akcji, zmierzającej do przywrócenia starej nazwy, wystąpili z kolei z ostrym protestem przeciwko posądzaniu ich o dążenia separatystyczne, czy rewizjonizm. Obywatelska inicjatywa "Za Königsberg" pragnie jedynie, żeby mieszkańcom dano wszelkie prawa decydowania o wyborze nazwy dla swojego miasta, co już kilka lat wcześniej uzyskali mieszkańcy innych rosyjskich miast. Oni proponują jedynie "przywrócić nazwę historyczną i jednocześnie pozbyć się imienia współsprawcy stalinowskich represji".
     "Nie mamy innej ojczyzny, ani innej przeszłości. Dla nas nie ma wyboru pomiędzy historią sprzed i po wojnie - całość jest losem naszego jednego miasta. A owiane przez wieki jego nazwa jest dla nas prawdziwą historyczną wartością i przedmiotem naszej dumy" - napisali w swoim oświadczeniu działacze ruchu "Za Königsberg".
     Dyskusja dopiero się zaczęła. Nie wiadomo, czy uda się doprowadzić do zmiany nazwy miasta. Gdyby jednak powrócono do starej nazwy, trudno przewidzieć reakcję mieszkańców innych miast, które otrzymały po zdobyciu przez Armię Czerwoną typowo radzieckie nazwy, jak Bałtijsk, Czerniachowsk, Oziersk, Sowietsk...

MUR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama