Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 20-08-2017, imieniny Bernarda, Sobiesława
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Lato w mieście Lato w mieście

Teraz ja - Ulotka: przyjaciel czy wróg?

Przeglądając archiwa rubryki „Teraz ja”, natknąłem się na artykuł o ulotkach. Po przeczytaniu go zmieniło się moje nastawienie do tej formy reklamy.

Zjawiskiem oczywistym w dzisiejszych czasach jest ulotka, a na ulicach jesteśmy co chwilę atakowani przez roznosicieli ulotek. Jednak czy to zjawisko jest naprawdę takie złe, jak nam się wydaje?
     Prawdą jest, że często uważamy ulotki za bezsensowne wycinanie drzew (sam często tak uważam). Jednak zastanówmy się nad jedną rzeczą. Niektórzy z nas uważają, że ulotki nie wpłyną na nasze decyzje. Otóż według mnie ta sprawa jest sporna. Za przykład z codziennego życia wzięty posłuży mi coś tak banalnego, jak posiłek. Oczywiście, wiadome jest, że większość ma już „stałe miejscówki”. Ale często bywa tak, że o dobrej restauracji dowiadujemy się właśnie z ulotek, które „zaśmiecają” nam skrzynki pocztowe.
     Kolejnym przykładem mogą być kredyty. Banków, co prawda, w Elblągu jest bardzo dużo, wiele z nich reklamuje się w telewizji lub w radiu. Są jednak też takie, których jedyną reklamą są ulotki i właśnie to dzięki nim możemy dojść do banku, w którym znajdziemy najkorzystniejszą ofertę.
     Tak więc, widzicie, moi drodzy - ulotka stała się nieodłącznym elementem naszego życia. Wielu z nas na nie narzeka, jednak niektórzy dzięki nim mogą znaleźć to, czego szukają.

Adam Popowski
Liczba publikacji: 5
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
  0 4

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • jak Autor na podstawie ulotek trafia do banku i decyduje o kredytach to powodzenia życzę
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2008-12-09)
  • W koncu ktos zaczal powoli to szanowac sam jestem roznoslicielem ulotek i niejednokrotnie spotkalem sie z wyzwiskami w moja strone ludzie nie potrafia zrozumiec ze to rowniez praca dla mlodocianych moze cos sie zmieni po tym artykule??? zobaczymy:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kolporter(2008-12-10)
  • Chciałbym zwrócić się do pierwszego komentującego. Otóż najwidoczniej źle zinterpretowałeś intencję tekstu. Chodziło mi o to, że dzięki ulotkom można dowiedzieć się o tym, że poszczególne banki w ogóle istnieją. Niektóre nie reklamują się w radiu, czy telewizji, więc ich jedynym sposobem na zareklamowanie się, są ulotki. Do drugiego komentującego: Ja też sam roznosiłem ulotki w wakacje i wiem jaka to jest ciężka praca. Szczególnie, że niektórzy ludzie nie rozumieją, że to jest szansa dla dużej ilości młodzieży, na rozwijanie interesowań, czy inwestowanie w naukę.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    AdamP.(2008-12-10)
  • Ulotki to po prostu zwykły analogowy spam. A spam będzie istniał tak długo, jak długo będą istnieć ludzie podobni do autora artykułu. Ludzie, którzy szukają jakichś instytucji, powinni skorzystać z Internetu. .. .np. z katalogu firm na portElu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    Krystus(2008-12-10)
Reklama