Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 16-01-2018, imieniny Włodzimierza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Umiem dobrze gospodarować czasem (Elblążanie z pasją, odc. 11)

 
Elbląg, Umiem dobrze gospodarować czasem (Elblążanie z pasją, odc. 11) Podczas wrześniowych mistrzostw świata w szachach w Durbanie w RPA - z prawej (fot. nadesłana)
Rek

Ma zaledwie dziesięć lat i wiele sportowych sukcesów na swoim koncie. W tym roku podczas mistrzostw Polski we Wrocławiu zdobyła dwa złote medale w szachach szybkich i błyskawicznych, czwarte miejsce podczas mistrzostw Polski w Jastrzębiej Górze, pokonała wiele rywalek podczas mistrzostw świata w RPA, zajmując ostatecznie 23. miejsce. Szachom poświęca trzy godziny dziennie, ale ma też czas na spotkania z przyjaciółmi i rozrywkę. O swojej największej pasji – szachach rozmawiamy z Lidią Czarnecką.

Dominika Kiejdo: - We wrześniu prawie dwa tygodnie spędziłaś w Durbanie w RPA, gdzie wywalczyłaś 23. miejsce w swojej kategorii wiekowej podczas mistrzostw świata w szachach. Wiem, że był to dla ciebie czas bardzo ciężkiej pracy. Jakie wrażenia przywiozłaś?
     Lidia Czarnecka: - Przywiozłam bardzo fajne wrażenia. Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu. Fakt, że na 68. zawodników zajęłam 23. miejsce, to dla mnie bardzo ważna rzecz. Przegrałam z trzema Chinkami, trzy razy zremisowałam i pięć razy wygrałam.
     
     - A kto został ostatecznym zwycięzcą w twojej kategorii?

     - Dziewczynka z Indii.
     
     - Czas w RPA spędziłaś bardzo intensywnie. Musiałaś być skoncentrowana na grze. A może udało Ci się jednak coś zobaczyć?

     - Raz byłam w oceanarium, chyba największym na świecie. Nie mogłam za dużo wychodzić. Mieszkaliśmy w bardzo niebezpiecznej dzielnicy czarnych. Wszędzie widziałam ochroniarzy w czarnych strojach z naładowanymi rewolwerami.
     
     - Twoja mama powiedziała mi, że przyjechałaś z RPA trochę wystraszona i zmęczona. Na pewno to nie lada wysiłek dla dziesięcioletniej dziewczynki, która przez prawie dwa tygodnie dzień w dzień przez kilka godzin musiała być skupiona na grze. Dla tak energicznej osoby, jak ty było to z pewnością spore wyzwanie. A jak wspominasz długi lot do RPA? Lubisz latać?

     - Bardzo. To nie był mój pierwszy lot. Za to pierwszy dla mojego trenera, pana Mariusza Ściwiarskiego.
     
     - I jak przeżył lot?

     - Najpierw było zdziwienie. Potem było fajowsko. Nie bał się. A mnie uszy bolały.
     
     - Jak często trenujesz?

     - Raz w tygodniu trenuję z moim trenerem. Poza tym ćwiczę sama dwie-trzy godziny dziennie. Wolne mam tylko w niedzielę.
     
     - Masz czas na inne zajęcia? Na kolegów i koleżanki?

     - Oczywiście. Uwielbiam lodowisko, lubię biegać, skakać, jeździć na rowerze, na deskorolce dwukołowej i wiele innych rzeczy.
     
     - Kiedy znajdujesz na to czas?

     - Zawsze jest na to czas. Trzeba po prostu dobrze nim gospodarować. I to samo wychodzi.
     
     - Jakie są twoje ulubione przedmioty szkolne?
     - Matematyka, język polski, informatyka, plastyka, technika, muzyka.
     
     - Szachy pomagają ci w uczeniu?

     - Pewnie. Szczególnie w matematyce, w liczeniu. Nie mam z tym wcale problemów. Dzięki szachom łatwiej jest mi się skoncentrować. Pomagają mi też w języku polskim. Niektóre dzieci na przykład muszą kilka razy przeczytać tekst, by go zrozumieć i zapamiętać niektóre informacje, a mi wystarczy, jak przeczytam go tylko raz. Nie jestem najlepsza w klasie, ale daję radę i jestem wzorową uczennicą.
     
     - Nie musisz więc pewnie poświęcać wiele czasu na naukę…

     - Uczę się głównie z lekcji. Dzięki szachom nie muszę dużo uczyć się w domu.
     
     - A jak zaczęła się twoja przygoda z szachami?

     - W przedszkolu. Były tam dodatkowe zajęcia z szachów. Niewiele dzieci się nimi interesowało, tylko wolało się bawić. Tylko ja tak naprawdę najwięcej wkładałam w to siły i energii. I chciałam się dalej rozwijać. Najpierw grałam z tatą i płakałam, bo tata mnie zawsze ogrywał. A potem to tata miał ochotę płakać, bo ciągle go ogrywałam.
     
     - Jakie są twoje kolejne szachowe plany?

     - W przyszłym roku planuję pojechać na kolejne mistrzostwa Polski.
     
     - Jakiś czas temu złożyłaś wizytę prezydentowi Elbląga…

     - Było to jeszcze przed mistrzostwami świata. Podczas uroczystej gali sportowców, na której zostałam nagrodzona, pan prezydent zaprosił mnie do siebie. Podszedł wtedy do mnie i powiedział, by „pani Lidia Czarnecka odwiedziła łaskawie pana prezydenta”. A ja mu wtedy powiedziałam: „A może Pan przyjdzie do mnie do domu?” I wszyscy wybuchli śmiechem.
     
     - Podobno miałaś pojechać na mistrzostwa Europy do Gruzji?

     - Te mistrzostwa właśnie teraz trwają. Bardzo chciałam na nich być, ale nie udało się zdobyć odpowiedniej kwoty pieniędzy.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama