Piątek 14-12-2018, imieniny Jana, Alfreda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

W rejsie „Pogorią” dla Niepodległej

 
Elbląg, W rejsie „Pogorią” dla Niepodległej fot. Robert Nowakowski
Rek

Po raz szósty uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Ogólnokształcących wzięli udział w rejsie żaglowcem „Pogoria” po Morzu Śródziemnym. Mało kto wraca z rejsu takim, jakim tu przybył. Nie była to zwykła wyprawa, młodzież często musiała mierzyć się z własnymi słabościami, pokonywać lęki i dostosowywać się do zaistniałej sytuacji.

Rankiem 2 listopada wyruszyliśmy w 24-godzinną podróż do Włoch. W drodze do Genui udało nam się zatrzymać w Reggio nell’Emilia, mieście, w którym Józef Wybicki napisał słowa „Pieśni Legionów Polskich we Włoszech”, czyli „Mazurka Dąbrowskiego”. Mijaliśmy również Mantuę, gdzie jak się przyjmuje, w „Dekadzie Legionowej” po raz pierwszy opublikowano słowa pieśni, będącej obecnie hymnem narodowym.
     Po przybyciu do Genui, zaokrętowaniu i zapoznaniu z rozkładem pomieszczeń na statku, przeszliśmy szkolenie żeglarskie. Niektórzy dostali zawrotu głowy od ilości i nazw lin znajdujących się na pokładzie: fały, kontrafały, szoty, sejzingi, dirki, gejtawy, gordingi, brasy… „Kto to wszystko zapamięta?” – myśleli świeżo upieczeni zdobywcy morskich przestworzy. Niejednemu wyrwało się: „Ja chcę do domu!”.
     Początek naszej podróży przypominał gwałtowne próby odzyskania przez Polskę niepodległości. Tuż po wypłynięciu z Genui załoga niczym powstańcy ruszyła z ogromnym zapałem do lin i żagli. Niestety, tym razem choroba morska zwyciężyła... Kolejne wachty zdawały raporty 28, 35 węzłów… Wiatr z południa nie przyniósł jak zwykle gościnnej i ciepłej bryzy.
     Po całonocnym rejsie, we wtorek  przybyliśmy do przyjaznych brzegów Korsyki. W portowym miasteczku Calvi nadal można natrafić na ślady Krzysztofa Kolumba, ale także sprzymierzeńca powstania Legionów Polskich we Włoszech - Napoleona Bonaparte.
     Kolejna doba na morzu – zmieniające się co cztery godziny wachty. Oprócz wachty nawigacyjnej uczestniczyliśmy w wachtach: kambuzowej, bosmańskiej i portowej. Sześć godzin snu na morzu to luksus.
     W środę po południu dopłynęliśmy do Nicei – malowniczego miasta we Francji, położonego na Lazurowym Wybrzeżu. Następnego dnia część załogi udała się do Monte Carlo, pozostali postanowili zgłębić zakamarki Nicei. Krocząc promenadą Anglików, mieliśmy świadomość tego, że zaledwie dwa lata wcześniej w wyniku zamachu zginęło tam 87 osób. Ktoś słusznie zauważył: „Pokój nie jest nam dany na zawsze”.
     Kolejny nocny rejs. Tym razem do miejsca docelowego – Imperii. To niezwykłe włoskie miasto powstało w 1923 roku z połączenia dwóch mniejszych miejscowości: Oneglii i Porto Maurizio. Oneglia ma typowo portową zabudowę, natomiast w Porto Maurizio można się zauroczyć wąskimi, niezwykle efektownymi uliczkami oraz bogatą architekturą.
     Piątek. 9 listopada. Godzina 11.11. W Polsce we wszystkich szkołach o tej porze śpiewano hymn narodowy. Dzięki przekazowi internetowemu, połączyliśmy się ze szkołą i również uczestniczyliśmy w tej podniosłej uroczystości. Dla nas była to chwila szczególna i niezapomniana – po podniesieniu bandery, w obecności kapitana, Bronisława Tarnackiego, oficerów, ubrani w jednakowe kamizelki, z biało-czerwonymi chorągiewkami w dłoniach, odśpiewaliśmy hymn najlepiej jak mogliśmy. Uroczysty charakter tego wydarzenia podkreśliła obecność samego marszałka Piłsudskiego. Takie chwile pozostają w sercach na zawsze.
     Sobota. Wielkie porządki i przygotowanie statku dla następnej załogi. Nim się obejrzeliśmy, rejs dobiegł do końca.
     Mało kto wraca z rejsu takim, jakim tu przybył. Nie była to zwykła wyprawa, często musieliśmy mierzyć się z własnymi słabościami, pokonywać lęki i dostosowywać się do zaistniałej sytuacji. Jesteśmy z różnych klas, od trzecich gimnazjum po maturzystów, były tam osoby dużo od nas starsze, jednak na „Pogorii” zawiązały się „międzypokoleniowe” przyjaźnie.
     Pragniemy podziękować kapitanowi Bronisławowi Tarnackiemu za mądrość, doświadczenie i to, że od lat dowodzi rejsami I Liceum Ogólnokształcącego. Niezwykła to postać będąca spoiwem łączącym I LO i „Pogorię”. Ojciec kapitana, Bolesław Tarnacki, był jednym z pierwszych dyrektorów naszej szkoły, natomiast pan kapitan jest absolwentem I LO, a także projektantem omasztowania na „Pogorii”.
     Można by jeszcze wiele opowiadać, jednak trzeba to po prostu przeżyć. Mamy nadzieję, że UKS „Horyzont” w przyszłym roku zorganizuje kolejny rejs „Pogorią”. Niezwykła atmosfera, niecodzienne przeżycia i doświadczenia, praca, dyscyplina kształtują charakter i dają prawdziwą lekcję życia.
Anna Luiza Górecka, rzecznik ZSO
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Kalendarz Książkowy z Grawerem
Żarówki LED
Pieczątki Firmowe
Kalendarz Książkowy A5 Firmowy