Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej. Otwarcie nowego odcinka trasy tramwajowej.

Wierzę w resocjalizację więźniów (Zawody znane i nieznane, odc. 31)

 
Elbląg, Wierzę w resocjalizację więźniów (Zawody znane i nieznane, odc. 31) fot. Anna Dembińska
Rek

Można o niej powiedzieć jedno: właściwa osoba na właściwym miejscu. Choć zawód, który uprawia do najlżejszych nie należy, nie odczuwa negatywnych stron swojej pracy. Zawsze tryska energią, słucha, radzi i wierzy, że człowiek może się zmienić na lepsze. Rozmawiamy z psychologiem więziennym i terapeutą uzależnień, porucznik Katarzyną Iwanowską.

Dominika Kiejdo: - Zawód psychologa więziennego do lekkich nie należy. Jak to się stało, że wybrała Pani pracę w Areszcie Śledczym?
     Katarzyna Iwanowska: - Zanim zostałam psychologiem, skończyłam resocjalizację. Pamiętam, jak na drugim roku studiów w przerwie między zajęciami wykładowca zapytał mnie: „Kasia, gdzie Ty chcesz pracować?” Opowiedziałam mu wtedy: „Panie profesorze, w zakładzie karnym”. A on mi na to: „Taka drobna osoba do zakładu?” I tak sobie pomyślałam, że pokażę mojemu profesorowi, że jednak mogę pracować w zakładzie karnym. Na studiach spotkałam wielu pasjonatów, którzy pokazali mi, jak ta praca jest ciekawa. Jednym z nich był profesor Ciosek, który sprawił, że zaczęłam pogłębiać wiedzę na ten temat, z pasją mówił o pracy w zakładzie karnym. Zaczęłam sama się tym interesować, doczytywać, analizować i stwierdziłam, że jest to miejsce, w którym chciałbym pracować. Potem w więzieniu trafiłam na wielu życzliwych ludzi, którzy uczyli mnie pracy z osadzonymi. I tak jestem tutaj już osiem lat.
     
     - Co należy do zadań psychologa w więzieniu?
     - W więzieniu praca psychologa jest bardzo różnorodna. Po pierwsze zadaniem psychologa jest diagnostyka, na podstawie której określa się, w jakim typie zakładu karnego będzie mogła odbywać wyrok osoba skazana oraz jakich oddziaływań specjalistycznych będzie wymagała w trakcie odbywania kary. Na przykład skazany może wymagać terapii odwykowej w oddziale terapeutycznym dla osób uzależnionych od narkotyków lub alkoholu, bądź terapii w oddziale dla osób z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi. Oprócz tego psycholog rozwiązuje bieżące problemy czy konflikty. Prowadzę także zajęcia grupowe dla osób uzależnionych, a także przyjmuję więźniów indywidualnie, podczas tych rozmów próbujemy rozwiązać ich życiowe problemy.
     
     - Pracuje Pani głównie z osobami uzależnionymi. Jak wygląda proces wychodzenia więźniów z nałogu?
     - Są to głównie zajęcia grupowe, które są podzielone na etapy. Zaczyna się od autodiagnozy uzależnienia. Celem na tym etapie jest to, by osoba uzależniona otrzymała podstawowe informacje dotyczące uzależnienia oraz dokonała własnej autodiagnozy. Kolejnym etapem jest utożsamienie się osadzonego ze swoim uzależnieniem i analizowanie przez niego strat związanych z uzależnieniem w różnych obszarach życia. Następnie pracujemy nad rozbrajaniem mechanizmów uzależnienia. Pacjenci razem z prowadzącym analizują, jakie zmiany w ich myśleniu wywołało uzależnienie i jak to myślenie może dalej powodować chęć sięgnięcia po narkotyki. Kolejnym krokiem jest zapobieganie nawrotom uzależnienia, czyli danie wskazówek, jak zapobiegać temu, by nie sięgać po narkotyki czy inne substancje psychoaktywne. Dalsza praca z osadzonym jest typowo warsztatowa. Więźniowie ćwiczą asertywne zachowania abstynencyjne, w jaki sposób odmawiać, jak radzić sobie z sytuacjami trudnymi, jak radzić sobie ze złością. W więzieniu bowiem bardzo często występuje problemem agresji skierowanej w stosunku do siebie lub do innych. Pracujemy też nad akceptacją siebie jako osób uzależnionych oraz nad poczuciem własnej wartości. Ponadto osadzeni pracują indywidualnie z terapeutami przy rozwiązywaniu osobistych problemów oraz mają możliwość uczestniczenia w grupach samopomocowych AN lub w grupach wsparcia dla osób po terapii.
     
     - Przyjmuje Pani więźniów indywidualnie. Z jakimi problemami przychodzą?
     - Są to przeróżne problemy. Dotyczą zarówno tego, co dzieje się tutaj w więzieniu jak i tego życia na zewnątrz. Więźniowie mają często poczucie bezsilności, ubolewają nad tym, że nie mają wpływu na własne życie. Ale są też problemy, które mają na wolności. Bo to życie też tam się toczy, rodzą się dzieci, z którymi oni nie mogą być, opuszczają ich partnerki, czasami umiera ktoś z bliskich.
     
     - Mogą uczestniczyć w pogrzebach?
     - Mogą. Są jednak odpowiednie procedury, które muszą zostać spełnione.
     
     - Wierzy Pani w resocjalizację więźniów?

     - Oczywiście. Gdybym w to nie wierzyła, nie mogłabym tutaj pracować, bo jak się robi coś, w co się nie wierzy, skazane jest to z góry na porażkę. Więzienie jest trudną placówką do resocjalizacji, ale jest ona możliwa. Od tego są właśnie programy readaptacyjne i ciężka praca, również po opuszczeniu zakładu karnego.
     
     - Czy przebywanie w więzieniu przez wiele lat może odbić się na psychice?

     - Myślę, że tak. Przebywanie w zakładzie karnym jest sytuacją trudną. Człowiek jest odcięty od świata, przebywa cały czas w tym samym środowisku. Z pewnością wypływa to negatywnie na człowieka i właśnie naszą rolą jest, mówię tu o personelu - psychologu, terapeutach, wychowawcach, zminimalizowanie tych negatywnych skutków pobytu w zakładzie karnym, chociażby przez rozmowę, analizowanie problemów, pokazanie, jak można sobie radzić z sytuacjami stresowymi.
     
     - Według jakich kryteriów umieszcza się więźniów w jednej celi?

     - Bierze się pod uwagę takie czynniki, jak wielokrotność pobytu w zakładzie karnym, stopień demoralizacji, czynniki osobowościowe, czy są to osoby palące czy niepalące. Często osobę, która dobrze funkcjonuje w procesie resocjalizacyjnym, osadzamy jako kształtowacza z osobą, która nie radzi sobie lub nie dostosowuje się do warunków izolacji więziennej.
     
     - Rozmawia Pani także z mordercami?
     
- Tak.
     
     - Czy jest to trudne dla Pani?
     
- Takie rozmowy są trudne, ale nie tylko dla mnie. Dla więźnia też jest to trudna rozmowa. Mówię tu o osobie, która chce przepracować ten problem, u której pojawia się poczucie winy. Podczas rozmowy pojawia się wstyd, stąd więźniowi też jest bardzo trudno o tym mówić. Bardzo wielu z nich ma potrzebę przeanalizowania tego, co się stało.
     
     - Żałują tego, co zrobili?
     -
Zdarza się, że żałują, ale nie wszyscy. Są osoby, które chcą zmienić swoje życie i zrobić wszystko, by drugi raz tutaj nie trafić. Ale są też tacy, którzy nie są jeszcze gotowi na zmianę albo po prostu jej nie chcą.
     
     - Czy więzień jest jakoś specjalnie przygotowywany do wyjścia na zewnątrz po odbyciu kary?
     
- Staramy się uczyć ich, by to oni byli odpowiedzialni za swoje życie, żeby brali je we własne ręce.
     
     - Co jest dla Pani w swojej pracy najtrudniejsze?
     
- Najtrudniejsze jest chyba to, że ta praca jest nieoczekiwana, że przychodząc tutaj każdego dnia nie wiadomo, co się zdarzy. Mają miejsce konflikty, czasami dochodzi do bójki, a nawet autoagresji. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania.
     
     - Co lubi Pani w swojej pracy?
     
- To, że pracuję z osadzonymi. Lubię różnorodność tej pracy, ale także to, gdy widzę, że więźniowie zaczynają się zmieniać i podejmują działania w kierunku tych zmian.
     
     - A co zrobić, by w zamknięciu nie zwariować?
     
- Oprócz udziału w programach resocjalizacyjnych, grupowych osadzeni mają zajęcia własne. Wychodzą na świetlicę centralną lub świetlice oddziałowe, gdzie mogą uczestniczyć w zajęciach rekreacyjnych np. w grze w ping-ponga, w piłkarzyki, albo pooglądać wspólnie mecz w telewizji. Ze względu na niewielkie rozmiary naszej jednostki i ograniczenia architektoniczne możliwości są niestety ograniczone i nie dysponujemy boiskiem. Organizujemy jednak dla nich zajęcia kulturalno-oświatowe, plastyczne i sportowe. Są zajęcia tematyczne, podczas których osadzeni mogą rozwijać swoje pasje. Są organizowane akcje, w ramach których mogą wyjść na wolność na przykład sprzątanie świata. Osoby, które do nas trafiają, wykazują często deficyty w podstawowych czynnościach życiowych. W trakcie różnych zajęć mogą się nauczyć na przykład tego, jak korzystać z pralki, przyrządzać posiłki itp. Uczestniczą też w wielu kursach zawodowych. Włączamy ich w różne akcje charytatywne takie jak WOŚP czy praca w hospicjum lub Domu Opieki Społecznej, co uczy ich wrażliwości na drugiego człowieka.
     
     - Jak wygląda zwykły dzień takiego więźnia?
     
- Rano jest pobudka, potem apel, po apelu więźniowie pobierają śniadanie. W naszym oddziale terapeutycznym od godz. 9 do 12 odbywają się zajęcia terapeutyczne. O godz. 12 osadzeni mają obiad a po obiedzie w godz. 13-15.30 przyjmujemy ich indywidualnie, potem jest czas wolny, wieczorem jedzą kolację, a po niej jest apel wieczorny. Jeśli ktoś chce wziąć udział w zajęciach świetlicowych, wychowawcy tworzą listy chętnych. Na tej samej liście nie mogą być oczywiście osoby skonfliktowane. Grupę dobiera się odpowiednio. Czasami organizujemy koncerty, spotkania z ciekawymi ludźmi. Więźniowie włączają się także w różne projekty artystyczne na przykład z Galerią EL, wychodzimy też do teatru czy do muzeum. Celem takich wyjść jest pokazanie osadzonym innego systemu wartości, sposobu spędzania czasu. Takie wyjście jest też swego rodzaju nagrodą, bo bierze w nich udział wyselekcjonowana grupa osób. Stąd jest to dla nich motywacja do dobrego zachowywania się.
     
     - Elbląski Areszt Śledczy to męska placówka. Czy więźniowie znają swoje granice w kontaktach z Panią, czy może zdarzały się sytuacje, że próbowali je przeskoczyć?
     
- Niektórzy mają trudności ze swoimi granicami, ale może to wynikać z tego, że nie mieli takich granic na wolności. Dlatego też rolą psychologa czy wychowawcy jest pokazanie im tych granic.
     
     - Nie miała Pani żadnych nieprzyjemnych sytuacji?
     
- Jak osiem lat tutaj pracuję, takich sytuacji nie było.
     
     - Jakimi cechami powinna wyróżniać się osoba, która pracuje z osadzonymi?
     -
Musi być to osoba wymagająca, która potrafi wyznaczać granice w pracy z osadzonymi, wyznaczyć pewne zasady pracy, musi być stanowcza, ale z drugiej strony musi być to osoba empatyczna, otwarta ludzi, cechująca się ciekawością ludzi. Musi być to osoba, która wierzy w ludzi i możliwość ich resocjalizacji.
     
     - Praca psychologa więziennego to praca w trudnych warunkach. Czy rzeczywiście Pani fach jest tak wyczerpujący?
     
- Ja się nie wyczerpuję psychicznie, bo lubię to, co robię. Często skazani piszą do nas o tym, że sobie jakoś poukładali życie. To daje mi ogromną satysfakcję.

rozmawiała Dominika Kiejdo
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama