Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Wierzę w sprawiedliwość

Elbląg, Wierzę w sprawiedliwość Janusz Krupski, zastępca prezesa IPN (fot. Damian Matwiejczyk).

O elbląskim Grudniu ’70 rozmawiamy z Januszem Krupskim, zastępcą prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Gdański oddział IPN-u prowadzi śledztwo w sprawie represji, jakie w związku z wydarzeniami Grudnia '70 spotkały mieszkańców Elbląga. Kiedy zakończy się to postępowanie?
     Janusz Krupski: Dotąd prokurator przesłuchał około pięćdziesięcioro świadków. Jakie są ustalenia procesowe, tego nie wiem. Mogę natomiast zapewnić, że śledztwo jest prowadzone z największą starannością. Myślę, że osoby, które dopuściły się zbrodni objętych tym postępowaniem, zostaną wykryte i ukarane.
     
     Niektórzy oczekują, że teraz, po zmianie władzy, ta i inne sprawy potoczą się szybciej.
     Instytut, jestem o tym przekonany, był i pozostanie instytucją niezależną od różnych sił politycznych. Uważam też, że raczej nie jest to problem woli politycznej, ile możliwości dojścia do prawdy po upływie kilkudziesięciu lat w państwie, które stosuje zasady państwa prawa. Prokurator przesłuchuje świadków z największą starannością, ale nie używa do tego przemocy czy tortur i w dalszym postępowaniu może wykorzystać tylko to, co uzyska drogą prawną.
     
     A co ze sprawami sądowymi dotyczącymi Grudnia '70, które wciąż nie mogą znaleźć finału?
     Sprawy sądowe nie są zależne od naszego Instytutu.
     
     Oczywiście, ale jak Pan sądzi, dlaczego ciągną się tak długo?
     Ludzie oczekują wyroków, natomiast w przypadku również tego rodzaju postępowań państwo prawa musi działać w granicach, jakie narzucają przepisy. Jeśli, jak może niektórzy uważają, gdzieś w tle pojawiają się wpływy polityczne, to jest to już kwestia sumienia ludzi, którzy takie śledztwa lub procesy prowadzą. Ja mogę tylko wyrazić przekonanie, że w samym Instytucie Pamięci Narodowej nigdy nie było nacisków na to, by opóźniać śledztwa, nie dochodzić prawdy lub też odstąpić od ukarania sprawców. W naszej dotychczasowej praktyce, a przeprowadziliśmy już kilka tysięcy śledztw, raczej spotykaliśmy się z tym, że kierowane przez IPN sprawy były często umarzane w sądach oraz że oskarżane przez prokuratorów Instytutu osoby były przez sądy uniewinniane.
     
     Czy wierzy Pan, że odpowiedzialni za tragiczne wydarzenia Grudnia 1970 roku zostaną ukarani?
     Wierzę, że sprawiedliwości powinno stać się zadość. Sprawiedliwość, jak to się mówi, bywa nierychliwa, ale kiedyś się dokona, mam taką nadzieję.
     
     

Rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama