Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek

Wigilijne tradycje

 
Elbląg, Wigilijne tradycje (fot. AD archiwum portElu)
Rek

Każda rodzina ma swoje tradycje kulinarne. Dla jednych nie do pomyślenia jest wigilia bez zupy grzybowej, dla innych bez barszczu. Są też elementy wspólne: opłatek, kolędy, choinka przyozdobiona bombkami i pasterka, na którą udajemy się całą rodziną. Wszystko tego dnia ma swoje znaczenie.

Jeszcze na początku XX wieku rozpoczynaną wraz z pierwszą gwiazdą na niebie wieczerzę wigilijną nazywano po staropolsku „godami” lub „bożym obiadem”, co miało nawiązywać do obyczaju godzenia zwaśnionych rodzin i sąsiadów. W wykonaniu kroku ku pojednaniu pomocny zawsze był i jest nadal opłatek, który wraz z życzeniami stał się nieodzownym elementem rodzinnych spotkań na terenie całej Polski.
     
     Magia opłatka
     
Opłatek w obecnej formie został wprowadzony do obrzędów religijnych ok. X wieku w miejsce płaskich chlebów ofiarnych, które były po prostu łamane przez członków wspólnoty. Jest białym, półprzezroczystym płatkiem, upieczonym z mąki pszennej i czystej wody w specjalnej, żelaznej matrycy umożliwiającej odbicie na opłatku scen biblijnych.
     W naszej polskiej tradycji domowej pojawił się na przełomie XVIII i XIX wieku początkowo na dworach szlacheckich, a z czasem w pozostałych stanach z wyjątkiem Warmii, Mazur i Pomorza, gdzie duża część ludności należała do wspólnoty protestanckiej posiadającej swoje praktyki i zwyczaje objawiające się m.in. spożywaniem podczas wigilii mięsa kaczek i gęsi.
     W rodzinach katolickich po podzieleniu się opłatkiem, który tym się różni od używanych w obrzędach religijnych hostii (komunikantów), że nie jest konsekrowany (podczas przeistoczenia w czasie mszy św.), następuje wspólna kolacja. Przy czym, co warte podkreślenia, w całej Polsce panuje powszechne przekonanie, że opłatek w domu przynosi błogosławieństwo Boże, spokój i pomyślność. Stąd w dawniejszych czasach kawałek opłatka z wigilijnego stołu przechowywano przez cały kolejny rok, aż do następnych świąt. Znany jest też zwyczaj wysyłania w listach i paczkach opłatka bliskim, z którymi w święta się nie spotkamy. Jest to dowód naszej pamięci i życzliwości. Ponadto w wielu gospodarstwach rolnych do dziś opłatek z wigilijnego stołu oraz potrawy podaje się bydłu i koniom, by uchronić je od choroby.
     
     Symbolika kolacji
     
Podczas wieczerzy wigilijnej uczestnicy spożywają trzy, siedem lub dwanaście potraw, które symbolicznie odnoszą się liczebnie do Trójcy Świętej i Świętej Rodziny, siedmiu sakramentów oraz dwunastu apostołów. Oprócz barszczu z uszkami i ryb w różnej postaci, w zależności od regionu i tradycji danej rodziny spożywamy różne dania z makiem, grochem i z grzybami, co podobnie jak wolne miejsce dla przypadkowego gościa odwołuje się do dawnych obrzędów styp pogrzebowych. Pozostałością tych zwyczajów jest również praktykowane nadal w wielu rodzinach chadzanie na groby bliskich przed wieczerzą wigilijną.
     Jak pisze Hanna Szymanderska w „Polskiej Wigilii” (wyd. Muza, 2005): „Od najdawniejszych czasów dobry barszcz był ulubioną polewką w Polsce i zasłużył na miano polskiej zupy narodowej. Najstarszy zachowany przepis pochodzi z XVI wieku. (…) Sporządzano go pierwotnie z rośliny zwanej barszczem, rosnącej jako chwast na łąkach, a jadano chętnie, ponieważ zaostrzał apetyt i łagodził pragnienie po przepiciu. Kwas buraczany używany do barszczu pito często na surowo, ponieważ orzeźwiał i pokrzepiał zarówno ludzi chorych, z wysoką gorączką, jak też przepitych. Podawano barszcz na najwykwintniejszych stołach i ucztach; postny kraszony był olejem i zatarły z czosnkiem”.
     Ponadto na Pomorzu „lud przy wieczerzy wigilijnej spożywa najczęściej kluski z makiem, zamożniejsi jadają rybę, gdzie bywa więcej dań, tam jest zupa z piwa, bułeczki, kapusta z grzybami suszonymi, śledź, ryba, pierogi, czasem ser. (…)
     Na Warmii i Mazurach, jak wynika z badań etnografów, do II wojny światowej nie przestrzegano postu, a potrawy wigilijne nie różniły się od potraw dnia świątecznego. Najczęściej na wigilię podawano pieczoną gęś, gęsią kiełbasę, mięso oraz ciasto i słodycze.”. Podobnie wyglądało świąteczne menu na obszarze całych Prus, choć z powodu dużej migracji ludności po ostatniej wojnie na nasze żuławskie ziemie wraz z nowymi mieszkańcami ze wschodu i centralnej Polski przybyły też nowe tradycje kulinarne. Typowe klinki krajane, czyli kluski ziemniaczane okraszone boczkiem i cebulą podawane z duszoną kiszoną kapustą oraz fuśka, czyli kulki z masy ziemniaczanej okraszone boczkiem, były doskonałym dodatkiem do wędzonych ryb i pieczonej kaczki. Dzięki przenikaniu się różnych tradycji kulinarnych powstało wiele nowych potraw, a na stołach elblążan goszczą dania łączące smaki wielu kultur. Ich konsumowaniu towarzyszy zapach przybranej ozdobami choinki – wiecznie zielonego drzewka symbolicznie nawiązującego do „odrośli z drzewa Jessego” (Iz 11, 1), czyli Chrystusa, oraz dźwięki kolęd nawiązujących do przekazu biblijnego.
     
     Przesądy i wierzenia
     
Z okresem Bożego Narodzenia i z samą wigilią wiąże się wiele zwyczajów świeckich. Wśród nich znalazło się też miejsce dla zachowań matrymonialnych, gdyż młodzi wróżyli sobie przyszłość z wyciąganego po kolacji spod obrusa sianka. Zielone źdźbła przepowiadały rychły ślub, zwiędłe i wyblakłe – długie oczekiwanie na żonę lub męża, a łamiące się i poczerniałe – staropanieństwo i kawalerstwo.
     W czasach współczesnych pozostałością z obrzędów matrymonialnych przeszczepionych na grunt polski coraz popularniejsze jest umieszczanie nad wejściem do domów i pod sufitem gałązek jemioły, które pozwalają na wzajemne obdzielanie się pocałunkami przypadkowo znajdujących się pod nimi osób.
     Do dzisiaj w wielu domach przestrzega się tradycji, aby w Wigilię nie kłócić się i okazywać sobie wzajemnie życzliwość, aby nie kusić losu na cały przyszły rok. Niektórzy „na szczęście” pozostawiają w portfelu łuski z wigilijnego karpia. Inni zapewniają, że około północy zwierzęta zaczynają na krótką chwilę mówić ludzkim głosem.
     Po wspólnej kolacji rodzina w zależności od zwyczajów przygotowuje się do pasterki, obdarowuje się prezentami, znajduje podarki Mikołaja pod choinką bądź oczekuje przybycia samego świętego w czerwonym odzieniu. W wielu domach tradycyjnie, w gronie rodziny śpiewa się kolędy i pastorałki.
     Po powrocie z pasterki w tradycji staropolskiej zdarzało się jeszcze zasiadać do stołu – szczególnie, że post już nie obowiązywał. Do konsumpcji wystawiano wówczas mięsiwa przyrządzone na różny sposób oraz smakowite ciasta.
     Wieczór wigilijny powinien zakończyć się spokojnie i szczęśliwie, zwiastując staropolskim „Niechaj się darzy!” dobry nadchodzący nowy rok. Oby rok 2014 właśnie taki był dla wszystkich elblążan!
     
mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

RTV + SZAFA
Kuchnia nowoczesna II
Kuchnia klasyczna
Kuchnia, a aneks kuchenny