Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 18-08-2017, imieniny Heleny, Ilony
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

TO MÓJ BALKON, CO ŁADNY? TO MÓJ BALKON, CO ŁADNY?

Właściwy człowiek na właściwym miejscu

 
Elbląg, Właściwy człowiek na właściwym miejscu Podróżnik i lekarz - Władysław Amielańczyk (fot. nadesłana)
Rek

Odwiedził ponad osiemdziesiąt krajów, zdobył Kilimandżaro, napisał książkę, jednak jego największą pasją jest leczenie ludzi. Przez wiele lat związany z Elblągiem. Wczoraj (24 marca) podczas kolejnego spotkania z cyklu „Wieczór wspomnień” organizowanego przez Elbląskie Towarzystwo Kulturalne podzielił się wspomnieniami ze swojego barwnego życia.

Mówi o sobie: właściwy człowiek na właściwym miejscu. Nie od razu wiedział, że zostanie lekarzem. W końcu zdecydował się na medycynę w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Tak został oficerem lekarzem. Nie było łatwo. Z trzystu studentów, szkołę ukończyło zaledwie sześćdziesiąt osób: - Wychowawcy skutecznie utrudniali studentom ukończenie szkoły – mówi płk dr nauk medycznych Władysław Amielańczyk. - Robili wszystko, by nam ją obrzydzić. Nie darzyli studentów sympatią – wspomina.
     Bardzo dobrze pamięta nauczycielki z wiejskiej szkoły w powiecie sokólskim, gdzie spędził część swojego dzieciństwa: - Uczyły jeszcze moich rodziców – mów dziś neurolog i psychiatra. - Były to nauczycielki wielopokoleniowe. A uczyły nas wszystkiego: oprócz przedmiotów podstawowych, szacunku do przyrody, do rodziców. Ich nauki zostały we mnie do dzisiaj.
     Od jednej z nich zaraził się pasją do podróżowania: - „Jeśli będziecie się dobrze uczyć, na pewno kiedyś odwiedzicie te piękne miejsca” – mówiła nam nauczycielka geografii, pani Zaborowska – wspomina lekarz.
     Tak też stało się w przypadku neurologa. Jednak podróżowanie musiało na niego jeszcze wiele lat poczekać. Zwiedzać zaczął dopiero w 1996 roku. Jak sam wspomina, wojsko nie pozwało w dawnych czasach na wojażowanie. Najpierw odwiedził Włochy. Bardzo duże wrażenie zrobiła na nim wizyta na Monte Cassino. Potem krok po kroku zwiedzał cały świat. Był na Wyspie Wielkanocnej, w Argentynie i Brazylii, Egipcie, Australii, Tybecie, Chinach, RPA. Spotkał się z chińskim lekarzem leczącym ziołami, przeżył niebezpieczny rafting na Zambezi, kiedy to niepostrzeżenie wypadł z pontonu i skąpał się w niebezpiecznych wodach rzeki. W końcu przyszedł czas na Kilimandżaro: - Gdy skończyłem 70 lat, zacząłem zastanawiać się, co człowiek powinien w życiu osiągnąć – mówi lekarz. - Spłodziłem dwóch synów, zasadziłem wiele drzew i krzewów, wybudowałem domek - tak go nazywałem. Ale w tym powiedzeniu mówi się przecież, że trzeba „wybudować dom”. Postanowiłem, że tym „domem” będzie wspinaczka na Kilimandżaro. Pomyślałem sobie: „stary, schorowany człowiek, który wdrapuje się na Kilimandżaro, to byłoby coś”. Postanowiłem, że wejdę i wszedłem.
     Zanim dr Władysław Amielańczyk doszedł do momentu, w którym jest dzisiaj, przebył ciężką lekcję życia na wyższej uczelni oraz przemierzył długą drogę lekarskiego posługiwania. Niedawno wydał książkę pt. „Chorzy i lekarze w moim życiu”: - Książka dotyczy lat 1981-82. Napisałem ją do szuflady – wyznaje. - Wyjąłem ją z niej dopiero po trzydziestu latach. Z prostych powodów, w tamtych czasach książka ta nie mogłaby zostać wydana. Wydałem ją niedawno tak, jak ją wtedy napisałem. Chciałem przez to porównać tamtejsze myślenie lekarskie ze współczesnym.
     A wiele się przez te lata zmieniło. Nowe metody, oprzyrządowanie, rozwój techniki poczyniło rewolucję w świecie medycyny: - Tomografia komputerowa, rezonans czynią dziś diagnozę prostszą – mówi lekarz. - Kiedyś było to tylko czucie, wiara i intuicja lekarska. Postawienie diagnozy było wielką odpowiedzialnością. Nie było zupełnej pewności, czy chory zapadł właśnie na tę daną chorobę.
     W 1962 roku los rzuca młodego lekarza do Elbląga. Tu zostaje pierwszym ordynatorem Oddziału Neurologicznego ówczesnego Szpitala Wojskowego: - Byłem bardzo szczęśliwy, gdy trafiłem do Elbląga – wspomina. - Ale jak to mawiał za Molierem mój kolega: „Wśród uczonych głupców pracuje się gorzej niż wśród nieuków”. Miałem okazję tego doświadczyć. To była moja młodość. Miałem bardzo odpowiedzialną stresującą pracę. Gdy trafiła do nas jakaś ważna osobistość, bo był to przecież szpital wojskowy, miałem przykaz, by siedzieć w szpitalu aż do skutku, aż chory wyjdzie ze szpitala albo umrze.
     Podczas swych czasów elbląskich młody lekarz spotkał się z ojcem Klimuszko, poznając tym samym niekonwencjonalne metody leczenia. Przez długi czas interesował się akupunkturą i stosował ją na swoich pacjentach.
     Dziś Władysław Amielańczyk od wielu już lat mieszka na Lubelszczyźnie. Nadal pracuje w zawodzie, podróżuje i planuje kolejną książkę. Życie umilają mu domowe zwierzęta, piękno otaczającej przyrody i kolejne wyzwania, jakich przed nim zapewne jeszcze wiele.

dk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Jestem w szoku Elbląskie Towarzystwo Kulturalne- czytaj reaktywacja? Zaczęło działać czyli wybory już blisko a Mańkut ma zakusy na posło-senatora?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    15 9
    urnochód(2014-03-25)
  • ETK - awangarda PRL-u !!!!!. Niesamowite jak słabą pamięć mają mieszkańcy Elbląga. Po ogłoszeniu Stanu Wojennego natychmiast zamknięto Towarzystwo ' ' Jaszczur " / a dokonała tego działaczka ETK / i powoli przejmowano majątek Jaszczura. Taki rozbiór w białych rękawiczkach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    16 8
    tuła(2014-03-25)
  • Co Wy tu za komentarze wstawiacie? Co to ma wspolnego z barwnym zyciorysem tego Pana? Gdyby kazde z Was chociaz w czesci tak angazowalo sie w zyciu, jak on, to zrozumienie tekstu (i przede wszystkim komentowanie na temat) bylo by moze prostrze? Fajne zycie Panie Wladyslawie!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    13 6
    milosc(2014-03-26)
  • Brak miłości:-). .. choroba naszych czasów:-(
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    7 3
    (2014-03-26)
  • Komentarze bardzo zasadne. Trzeba wiedzieć - z kim się współpracuje - Panie ' ' Miłość"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 8
    za(2014-03-26)
  • Czytam komentarze pod kazdym artykulem, zionie z nich malostkowosc, nienawisc, zazdrosc, szyderstwo. .. .teraz juz wiem dlaczego nie chce tu wracac. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10 3
    Mieszkaniec_Hagi_wHolandii(2014-03-27)
  • Przykro mi, że moja osoba została skojarzona z awangardą PRL - u. Przeszedłem w tym czasie kamienistą drogę, bo będąc w wojsku odważyłem się odmówić przynależności do PZPR - ponosząc tego przykre konsekwencje. Jak to wyglądało opisuję w książce " Chorzy i lekarze w moim życiu" , którą warto przeczytać przed zabraniem głosu. ETK organizując ze mną spotkanie nie kierowało się względami politycznymi, bo znany był mój ówczesny i obecny krytycyzm wobec PRL - u. Mną kierowała chęć spotkania się po ponad 30 latach z miastem i mieszkańcami wśród których spędziłem dwadzieścia najważniejszych lat mojego życia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 0
    autor(2014-03-29)
  • znowu walka o, ,ogień, ,. .. .jedni wypieraja się własnej przeszłości licząc na lepszą przyszłość! Tylko z kim, z banderowacami z ONU-UPA?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2014-03-29)
Reklama