Poniedziałek 23-07-2018, imieniny Brygidy, Apolinarego
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Teraz ja - Z dobroczynnością na śmietnik!

Elbląg, Teraz ja - Z dobroczynnością na śmietnik!

Dlaczego zwykłe oddanie książek do antykwariatu jest…tak trudne?

Przed napisaniem tego artykułu zastanawiałem się, czy nie umieścić go w rubryce „50 lat temu”. To właśnie tam często znajdują się teksty, które poruszają absurdy życia codziennego. Absurdy, które nie powinny mieć miejsca w dzisiejszych czasach.
     Zostałem poinformowany o wydarzeniu, które miało miejsce kilka miesięcy temu. Pani Joanna jest elblążanką mającą dzieci w wieku szkolnym. Zgadza się ona z moimi przemyśleniami na temat drogich podręczników do nauki - Podręczniki, o zgrozo! . W czerwcu ubiegłego roku moja rozmówczyni udała się do jednego z elbląskich antykwariatów. Był to piątek, pani Joanna przyszła, by oddać książki. Niestety, sprzedawczyni powiedziała, że przyjmowane są one tylko od poniedziałku do czwartku.. Wobec tego klientka zaproponowała, że przyjdzie w innym dniu, ale poprosiła, by torba z ciężkimi książkami została. Pracownica antykwariatu oznajmiła, że nie może jej przyjąć.
     - Powiedziałam, że zostawię ją za darmo - mówi pani Joanna. – Oczywiście, dowiedziałam się, że nie ma takiej możliwości. Zdenerwowana pomyślałam, że może w takim razie wyrzucę książki na śmietnik. Sprzedawczyni stwierdziła: „no, chyba, musi pani tak zrobić”.
     Kilka dni później pani Joanna przyszła ponownie do księgarni. Tym razem we wtorek. Przygotowała torbę i udała się w prawidłowy dzień, więc miała nadzieję, że teraz będzie mogła dokonać sprzedaży. Niestety, tym razem transakcja ponownie nie mogła dojść do skutku. Okazało się, że skup książek będzie możliwy tylko w lipcu i sierpniu. Zrezygnowana i zmęczona ponownie zaproponowała oddanie torby za darmo!
     - Poradzono mi, że jedyne, co mogę zrobić, to oddać ją ubogim, wyrzucając na śmietnik – mówi była (!) klientka antykwariatu.
     Czy takie działania mają ułatwiać uczniom dostęp do tańszych podręczników?! Może jest to tylko biznes, który ma się opłacać? Sprzedawczyni miała przecież prawo do odmówienia przyjęcia książek. Dlaczego antykwariat jest otwarty tylko w poszczególne dni o określonych godzinach? Nam, klientom, łatwiej byłoby, gdyby godziny „urzędowania” były dopasowane do ogólnie przyjętych godzin pracy księgarni.
     Przed nami czerwiec, więc warto zastanowić się nad kupnem i sprzedażą książek. To jeszcze cztery miesiące, aby dobrze przemyśleć organizację skupu podręczników. Przyglądając się z boku tej sytuacji, uświadomiłem sobie, że takie rzeczy utrudniają nasze życie. Wiadomo, że pani Joanna miała dobre intencje! A jak z intencjami jej kontrahenta? Dlaczego tak ciężko o dobrą współpracę klienta ze sprzedawcą?!

Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 70
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
5.4 8 6

..., a moim zdaniem
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • "jest to tylko biznes, który ma się opłacać? " Nie oszukujmy się; oczywiście, że antykwariat to nie miejsce, gdzie zainteresowani uczniowie znajdą książki, które posłużą im przez następny rok, to TYLKO BIZNES; ) Jestem rodzicem, czasem próbuję pozbyć się niepotrzebnych już mojemu dziecku podręczników- ja coś zyskam, ktoś zapłaci mniej, niż za nowe:) Ale odddanie za bezcen starych, zeszłorocznych, wciąż jeszcze komu innemu potrzebnych podręczników, jest wielką sztuką- żaden antykwariat w E ich nie chce; P Może za mała konkurencja?; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pit(2009-02-02)
  • robiłam porządki w swoim księgozbiorze i miałam ten sam problem-w końcu trafiłam na odpowiedni dzień-część książek zostało w antykwariacie-co do zapłaty. .. zastanawia mnie jedna rzecz. .. .co to za 50% podatek do Urzędu Skarbowego potrącany od tych książek? bo ja jakoś nie spotkałam się z taką stawką podatku
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    se(2009-02-02)
  • Ciezko bylo napewno tej pani powiedziec zeby te ksiazki zostaly bez zadnekj zaplaty poniewaz nie byla to dla niej konfortowa sytacja ale tez nie mozna tak postepowac jak postapili sugerujac wyrzucenie ksiazek na smietik moim zdaniem bylo to bardzo nie powazne posuniecie ze strony pan pracujacyw w antykwariacie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-02)
  • florek A nie lepiej byłoby stworzyć w sklepach punkty, gdzie po prostu zwyczajnie można byłoby zostawić niepotrzebne ksiązki ?Tak jest w innych miastach min. w Warszawie. Ztamtąd przywiozłem kilka ciekawych pozycji w tym podręczniki dla dzieciaków znajomych. No tak-powiecie, Warszawa -a czy Elbląg ma być ciągle uważany, że to nie miasto a wiocha?Malo tego, przecież jest wiele innych możliwości, np. zorganizowanie zbiurki niepotrzebnych polskich książek dla dzieci z Białorusi i szerszej Polonii mieszkającej za naszą wschodnią granicą > Ale po co to organizować, bo przecież taka zbiurka kosztyje-powie ktoś (co wcale nie jest prawdą )>Polacy na wschodzie z radością przyjęliby te książki, ale u nas w Elblągu każdy myśli z pozycji własnej kieszeni, czy to się oplaca. szkoda gadać, Elbląg -wiocha jak się patrzy a ludzie bez wyobrazni. No cóż, takie mamy społeczeństwo, każdy dba o siebie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    florek(2009-02-02)
  • Biznes? Pani Joanna chciala ostatecznie zostawic niepotrzebne jej juz ksazki za bezcen co bardzo by im sie oplacalo niz je odkupic a mimo wszystko nie chcieli ich przyjąc. .. Był zły dzien? To dlaczego gdy juz byl dobry pani Asia dobiero sie dowiedziala ze juz dawno minal termin oddawania ksiazek? Mi się wydaje ze im poprostu nie chce sie pracowac. .. Wspulczuje i mysle ze ta pani juz nigdy wiecej tam nie pojdzie, nic nie kupi i nie odda. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-05)
  • Niestety smutne to ale prawdziwe, też miałem taki kłopot. Z takie sytuacji wyszedłem oddając książki do MOPS-u, oraz do domu dziecka.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    w(2009-03-03)
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Wyprawka Szkolna
Pieczątki Firmowe
Powrót Do Szkoły
Plecaki i tornistry