Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 19-08-2017, imieniny Jana, Bolesława
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Lato w mieście Lato w mieście

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz

 
Elbląg, Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz fot. AD
Rek

Sentencję tę najczęściej słyszymy w środę popielcową, w homiliach na dzień zaduszny oraz podczas pogrzebu, kiedy ciało składane jest do grobu. Ma przypominać, że przemijamy. I przypomina, bo listopadowe święta to według tradycji czas przenikania się dwóch światów. Dla rodziny i bliskich momentem granicznym zawsze była i jest śmierć oraz obrzędy pogrzebowe.

Dzień Wszystkich Świętych oraz Zaduszki zakotwiczają naszą rzeczywistość w przeszłości, przypominając jednocześnie o tym, co w przyszłości dla każdego z nas nieuchronne – śmierci. Dla chrześcijan to czas na wzajem¬ną, duchową łączność między świętymi w niebie, cierpiącymi w czyśćcu i wierzącymi na ziemi. Więź ta przejawia się w kulcie świętych, modlitwie za zmarłych oraz w modlitwie o wstawiennictwo tych, którzy już przeżywają stan nieba lub czyśćca. Nadzieja na ponowne „spotkanie” pobrzmiewa już podczas obrzędów pogrzebowych w dopowiadanych do tytułowej sentencji słowach „…ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym”. Nadzieję tę wyrażali też nasi praprzodkowie, choć ich ceremonie pogrzebowe wyglądały zupełnie inaczej…
     
     Pogrzeby dawnych Słowian
     
Słowianie, jak wszystkie ludy pierwotne, oddawali cześć siłom przyrody. Przede wszystkim Słońcu, którego uosobieniem był Swarożyc. Ważne miejsce zajmowało też Kurcze (pisane niekiedy Curche), czyli bóstwo urodzaju przebywające w ostatnim snopie ściętego zboża (jedyne wymienione z imienia w Traktacie Dzierzgońskim z 1249 r.) oraz bóstwa Doli (szczęścia) i Niedoli (nieszczęścia), którym oddawano cześć przede wszystkim w tzw. świętych gajach. Z czasem kult Doli i Niedoli przemieszał się z kultem przodków. Jak wynika z danych archeologicznych każda rodzina oprócz głównych bóstw i pomniejszych duchów natury (leśnych, polnych, domowych) czciła też duchy swych przodków. Wierzono, że przebywają one w ciemnych i zimnych zaświatach, zazdroszcząc żyjącym. By je przebłagać i odwieść od pojawiania się wśród żyjących składano im ofiary zarówno w domu, jak i podczas obchodzonych na wiosnę i na jesieni świąt zmarłych, kiedy to odwiedzano żalniki niosąc na groby jedzenie. Co ciekawe, tradycje te w szczątkowej formie jako „dziady” lub „pominki” przetrwały na ziemiach polskich do XX wieku, a i obecnie są praktykowane wśród Cyganów.
     W odniesieniu do pochówku, u Słowian występowały przeważnie groby szkieletowe, rzadziej ciałopalne, zaopatrzone w przydane zmarłemu przedmiotami życia codziennego. U Słowian wschodnich wodzowie chowani byli zazwyczaj w kurhanach, stanowiących rodzaj mogiły, w kształcie kopca o kształcie stożkowatym lub zbliżonym do półkolistego, z elementami drewnianymi, drewniano-kamiennymi lub kamiennymi, w którym znajdowała się komora grobowa zarówno z pochówkiem szkieletowym jak i ciałopalnym (kremacja). Pomieszczenia grobowe, nieraz bardzo rozbudowane, miały zwykle konstrukcję kamienną bądź drewnianą, czasem były kute w litej skale.
     
     Czy wrócimy do kremacji?
     
W ostatnich latach coraz częściej rodziny decydują się na spopielenie zwłok, czyli kremację. Wokół obrzędu tego narosło wiele mitów, a po ostatnim zabraniu stanowiska na ten temat Episkopatu Polski, także i kontrowersji. Poza tym wiele starszych osób, które pamiętają czas wojny, ma z kremacją złe skojarzenia. Ale po kolei…
     Kremacja była powszechną forma pochówku w większości systemów wierzeń pierwotnych w Europie. Pochówek ciałopalny był m.in. dominującym w okresie od 300 l. p.n.e. do 100 l. p.n.e.. Wśród pochówków ciałopalnych, w których zastosowano kremację można wyróżnić groby popielnicowe z pochowanymi spopielonymi szczątkami ludzkimi w urnie (glinianym naczyniu – popielnicy) i groby jamowe z bezpośrednio wsypanymi spopielonymi szczątkami do jamy grobowej. W okresie przedchrześcijańskim zmarły odziewany był w najlepsze szaty, ozdabiany biżuterią, nierzadko wyposażany w różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku (czasem w łamaną lub giętą broń), podlegał spaleniu na stosie. Mężczyzn chowano wraz z uzbrojeniem i narzędziami kowalskimi, a kobiety z zapinkami i klamrami.
     U swoich początków chrześcijaństwo nie pochwalało kremacji zwłok, gdyż ciało zmarłego uważane było za uświęcone przez przyjmowane za życia sakramenty i stanowiło jedność z zamieszkującą je za życia duszą. Ponadto poza wyjątkami (np. epidemii i wojny, kiedy zwłoki palono, by uniknąć rozprzestrzeniania się morowego powietrza) kremacja była odrzucana jako praktyka pogańska. I, co najważniejsze - Jezus Chrystus został pochowany, a nie skremowany. Niemniej, w instrukcji De cadaverum crematione Stolica Apostolska pozwoliła wiernym na kremację zwłok w wyjątkowych, uzasadnionych ważnymi okolicznościami wypadkach i pod warunkiem, że nie jest ona traktowana jako manifestacja braku wiary w zmartwychwstanie ciał zmarłych. Dlatego Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary wyraźnie stwierdza, że w katolicyzmie odwieczny pobożny zwyczaj chowania ciał zmarłych powinien być podtrzymywany, i że kremacja jest obca duchowi katolickiemu, gdyż chrześcijański pogrzeb ciała wyraża wiarę, że nie zostało ono przez śmierć ostatecznie zniszczone, lecz w przyszłości będzie ono wskrzeszone do życia, na wzór zmartwychwstałego ciała Chrystusa. Pomimo to, od 1997 pozwala się (za zgodą miejscowego biskupa) na odprawianie mszy pogrzebowej nad urną z prochami zmarłego, a wiele cmentarzy zarówno katolickich jak i świeckich, państwowych posiada specjalnie wydzielone miejsca do pochówku urn z prochami nazywanych kolumbariami.
     W październiku 2011 r., po zakończonych w Przemyślu obradach (14-16 października) Konferencja Episkopatu Polski wydała zalecenie, aby obrzędy liturgiczne odbywały się nad trumną z ciałem. Według biskupów spopielenie zwłok i pochowanie urny powinno odbyć dopiero po obrzędach liturgicznych. Dopuszczalne są jednak odstępstwa od tej reguły – dotyczy to sytuacji sprowadzenia prochów z zagranicy lub trudności w zebraniu rodziny na dwóch uroczystościach – pożegnania przy ciele i pogrzebania urny. Tym samym, można stwierdzić, że kremacja nie jest obrzędem niegodnym. Ciało przecież i tak ulega rozkładowi, tylko na dłuższej przestrzeni czasu. Zalecenia zapewne zweryfikuje życie i praktyki poszczególnych rodzin.
     Co jednak warte zauważenia, kremacje odbywają się obecnie z poszanowaniem norm etycznych. Spopielanie trwa ok. 1,5 godz., po czym prochy zmarłego umieszczane są w urnie. Urny natomiast można chować w grobie ziemnym, murowanym lub w kolumbarium, które znajduje się w Elblągu na Cmentarzu Dębica.
     W ostatnim czasie na tę formę pochówku decyduje się coraz więcej osób. Wiąże się to m.in. z mniejszymi kosztami pogrzebu i zmniejszeniem do 4 tys. zł zasiłku pogrzebowego. Sama urna to koszt od ok. 200 do 1500 zł. Można ją „dołożyć” do istniejącego grobu lub opłacić miejsce w kolumbarium. Nie istnieją wówczas koszty nagrobka. Sprawa warta rozważenia, najlepiej już za życia – wolę odnośnie formy pochówku można przecież pozostawić w testamencie lub w formie ustnej rodzinie. To trudne rozmowy, ale śmierć jest częścią naszego życia, więc i na nie, zanim nadejdzie, powinniśmy znaleźć czas…
     A sama kremacja? Była, jest i pewnie będzie, w większym lub mniejszym wymiarze, tak jak to było za dawnych Słowian.
     
     Źródło: Mały słownik kultury dawnych Słowian, pod. red. Lech Leciejewicz, Warszawa 1972; relacja z Konferencji Episkopatu Polski (www.episkopat.pl)

Marta Kowalczyk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Nadchodza dni refleksji zadumy nad naszym zyciem trwaniem przemijaniem ztej okazji chciałe wstawic swój wiersz Dzień zaduszny Dla tych którzy odeszli niechaj będzie ta pieśń a ty wietrze w dzień zaduszny daleko ją nieś. Nieś im pamięć i chwałę światło wiekuiste poprzez leśne kurhany i cmentarze mgliste. Od Katynia po Narwik i Monte Casino niech się dusze dziś połączą z modlitwą przypłyną. Wszyscy nasi najbliżsi drodzy ukochani którzy leżą do wieków w tej ziemskiej otchłani dziś staną do apelu w alei cmentarnej znów chcemy was powitać na tej ziemi marnej. I klękając nad grobami pokłon wam oddamy w blasku zniczy pokutnicy cicho zaszlochamy. Bo to dziś jest dzień szczególny refleksji, zadumy nad naszym ludzkim życiem trwaniem, przemijaniem. Henryk Siwakowski
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • Zaduszki Mijają smutne dni jesieni na dworze wicher, cicho deszcz pada przeminął spowity mgłami październik jest pierwszy listopada. Choć ból przeminął, czas zatarł ślady znów mamy kamienne twarze, kiedy idziemy w ciszy zadumie na nasze ziemskie cmentarze. I tak co roku przy blasku zniczy snują się ludzkie tłumy, to jest marsz żywych w hołdzie umarłym chwila refleksji, zadumy. Henryk Siwakowski
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • Teraz w proch sie nie obrucisz bo kościół za zwgledu na niski zarobek ma zakazać kremacji :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    pasuk(2011-10-28)
  • Chwila refleksji Przenikają nas cienie umarłych otaczają nas bliskie twarze wśród opadłych pożółkłych liści zapalimy cmentarne lichtarze. niech rozjaśnią im mroki wieczne dając duszom światło wiekuiste niech popłynie chwila zadumy poprzez smutne cmentarze mgliste. I tą smutną chwilę refleksji przerwie nagle dźwięczne dzwonu bicie który każdym uderzeniem mówi jak się rodzi i przemija życie. Tu spoczęli po trudach życia nasi zwykli ziemscy tułacze tutaj leżą prochy naszych synów nad którymi cicho matka płacze. Czemu Panie czemu tak szybko w sercu tylko do Boga krzyczę nasze życie spala się jak świeca i wygasa jak cmentarne znicze. Henryk Siwakowski
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • Znicze cmentarne Jest w kalendarzu taka data jest jeden w roku taki dzień kiedy idziemy na mgliste cmentarze by w blasku zniczy ujrzeć bliskich cień. W cichej modlitwie dziś ich wzywamy czujemy wokół ich bliski wzrok a blask tych zniczy jasno płonących niech im na wieki rozjaśni mrok. Niech dzisiaj pójdą drogą do Pana tego co także w śnie śmierci był niech dziś powstaną dusze zbłąkane choć czas już ciała zamienił w pył. A znicze które płoną tak ładnie spłoną najpóźniej jutro o świcie zostanie nicość, serce rozdarte tak też przemija nasze życie. Henryk Siwakowski
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • Aleja Cmentarna Idziemy aleją śliską od łez idziemy aleją cmentarną i wspominamy całe życie swe i ludzką dolę marną. Choć płoną znicze kwitnie sztuczny bez panują tu prawa cmentarne, bo to jest kraina ciemności i łez tu kończy się życie marne. tu przyjdą wszyscy, bogaci i biedni tu przyjdą najwyższe gremia tu przyjdzie miłość, nadzieja i śmierć, a wszystko pochłonie ziemia. . Henryk Siwakowski
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • W artykule pisze, co zalecił episkopat. W razie czego, można zawsze powiedzieć, że rodzina 2 razy nie może przyjechać i masz normalnie, bez wożenia trumny z ciałem do kościoła i z powrotem na cmentarz. A swoją drogą powinien tym się zająć SANEPID - rozkładające się ciało i trumna otwierana w kościele - przecież ktoś umarł na jakąś chorobę i zarazki się roznoszą! Czemu urzędnicy z SANEPIDU tym się nie zajmą? Oburzona
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-28)
  • Jako ciekawostkę podam fakt taki. W Polsce i utarło się, że chryzantema jest kwiatem typowo cmentarnym, stawianym na grobach bliskich w dniu zmarłych w listopadzie. Zaś w Brazylii chryzantemy mają inne znaczenie. Robi się z chryzantem. .. wiązanki ślubne. Co panstwo na to ?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    florysta(2011-10-28)
  • do Florystki :) mi się bardzo podobają te kwiatki. nie wiem czemu ludzie się tak na nie uparli :(
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-10-30)
  • W tradycji chrześcijańskiej to czas wspomnień o naszych przodkach, dzięki którym sami istniejemy. Opowiadamy dzieciom o rodzicach czy dziadkach, których niekiedy nie znały lub nie pamiętają, ale o których nie chcemy zapomnieć. Wspominamy bliskich nie będących już wśród nas, ale wciąż pozostających w naszych sercach i pamięci. Jest to również szczególny moment refleksji i zadumy nad własnym życiem i losem. Nad własną śmiercią, z którą nieuchronnie przyjdzie nam się spotkać.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    rwel(2011-10-30)
  • a ja leję na to co myślą sobie na ten temat czarno-purpurowe spasione nieroby, co oni robią dla swoich wiernych? NIC ! profesor Zbigniew Religa uratował wiele pokoleń ludzkich, a na ostatnią drogę nie życzył sobie pazernego klechy
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2011-11-01)
Reklama