Piątek 16-11-2018, imieniny Małgorzaty, Gertrudy
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Zamknij Zamknij
Reklama w Elblągu
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Truciciel z ul. Andrzeja Struga Truciciel z ul. Andrzeja Struga

Zawsze daję z siebie sto procent (Młodzi zdolni, odc. 27)

 
Elbląg, Zawsze daję z siebie sto procent (Młodzi zdolni, odc. 27) Zawsze byłem osobą, która poszukuje, która chce wszystkiego spróbować - mówi Paweł Jacewicz (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

Paweł Jacewicz to chłopak do tańca i do różańca. Kiedyś trenował taniec towarzyski, dziś pracuje na rzecz drugiego człowieka. W poprzednie wakacje wyjechał na misję do Peru, aby pomagać tamtejszej ludności.

Anna Kaniewska: - Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z tańcem towarzyskim?
     Paweł Jacewicz: - Bardzo wcześnie. Byłem w przedszkolu, gdy mama zapisała mnie na pierwsze zajęcia. Potem miałem rok przerwy. Pamiętam, że w dniu mojej pierwszej komunii świętej zostawiłem gości i pojechałem z dziadkiem na kurs tańca (śmiech).
     
     - Masz na swoim koncie jakieś osiągnięcia, nagrody?
     - Największe osiągnięcia zdobywałem z moją formacją „Lotos Jantar”. Zdobyliśmy kilkukrotnie mistrzostwo Polski. Mieliśmy również trzecie miejsce na mistrzostwach Europy. Stworzyliśmy czteroletni plan, który zakładał, że w roku 2010 zdobędziemy mistrzostwo świata podczas turnieju w Elblągu. Udało się! Wspaniała atmosfera, elbląscy kibice i profesjonalne przygotowania całej drużyny doprowadziły do spełnienia marzenia. Niestety, moja przygoda z turniejowym tańcem musiała się zakończyć, gdy przyszło dorosłe życie, studia i praca.
     
     - Zatańczyłeś w „Skrzypku na dachu” i „Czarnoksiężniku z krainy Oz”. Czy to był Twój debiut na scenie teatralnej? Jak wrażenia?
     Nigdy nie miałem pomysłu na siebie. Zawsze byłem osobą, która poszukuje, która chce wszystkiego spróbować. Zainteresowałem się pracą w teatrze i w klasie maturalnej dołączyłem do grupy „Deja vu”, działającej w Światowidzie. W międzyczasie chodziłem również na zajęcia do MDK-u. Były to wspaniałe lekcje życia, za co dziękuję pani Edycie i pani Ninie. Przekonałem się jednak, że zawód aktora nie jest dla mnie. Uważam, że trzeba mieć do niego powołanie. Mógłbym odegrać daną rolę raz czy dwa, lecz nie pięćdziesiąt razy (śmiech). Jednak spełniłem się jako tancerz w teatrze. W 2011 roku wystąpiłem w premierze „Skrzypka na dachu” w Teatrze im. Andrzeja Sewruka. Następnie w 2012 roku zatańczyłem w „Czarnoksiężniku z krainy Oz”.
     Dla mnie różnica pomiędzy tańczeniem na deskach teatru, a tańczeniem na turnieju, jest ogromna. Gdy tańczę na turnieju, robię wszystko, aby być najlepszy. Gdy występuję na scenie, z nikim nie rywalizuję. Daję dużo od siebie, ale robię to dla drugiego człowieka, chcę, aby widz był zadowolony.
     
     - Udzielasz się społecznie. Opowiedz coś więcej swoich działaniach.
     - Jakiś czas temu zacząłem interesować się dyplomacją. Czytałem mnóstwo książek o takiej tematyce. Zobaczyłem, że istnieje coś takiego jak Forum Młodych Dyplomatów, które ma swój oddział w Trójmieście. Postanowiłem, że spróbuję swoich sił. Jestem tam od trzech lat. Wraz z FMD wyjechałem na konferencje m.in. do Wiednia, Strasburga czy Rygi. Skończyłem europeistykę na Politechnice Gdańskiej. Teraz studiuję zarządzanie na tej samej uczelni i jestem tam przewodniczącym Koła Naukowego Euroinicjatywa. Zajmujemy się sprawami związanymi z Unią Europejską, rynkiem pracy oraz organizujemy międzynarodowe konferencje naukowe. Najbliższa w kwietniu, na którą już serdecznie zapraszam.
     
     - Uwielbiasz podróże. Pochwal się, gdzie już byłeś?
     -Trochę tych krajów się uzbierało (śmiech). Głównie dzięki klubowi Jantar Elbląg zwiedziłem znaczną część Europy oraz Azji. Nie zabrakło również Ameryki Południowej – Peru i Kolumbii, w której zawitałem na krótki czas wolontariatu.
     
     - Rozumiem, że każdy kraj jest inny i w każdym coś Ci się podobało. Jednak który uwiódł Cię najbardziej? I dlaczego?
     - Masz rację, Chiny mogą być takim państwem. Wychodzisz na ulicę i możesz się tam poczuć jak ufoludek (śmiech). Moim zdaniem Włochy dają duże możliwości osobom, które interesują się motoryzacją. W Norwegii urzekł mnie klimat i spokój. Peru było dla mnie niesamowitą przygodą. Mimo wszystko na stałe chciałbym mieszkać w Polsce.
     
     - Twoje podróże nie wiązały się jedynie ze zwiedzeniem…
     - Lubię podróżować, lubię zwiedzać. Wolę jednak dłuższe podróże, które mogę powiązać z konkretnym celem. Ocenianie danego kraju na podstawie dwóch tygodni, to jak ocenianie książki po okładce. Dłuższy okres czasu umożliwia zrobienie czegoś dla miejscowej ludności i przeżycie czegoś ciekawego. Na drugim roku studiów pojechałem do Włoch, gdzie studiowałem we Florencji w ramach programu Erasmus. Rok później wróciłem, tym razem do Rzymu, gdzie pracowałem w polskiej ambasadzie. Wcześniej nigdy bym nie pomyślał, że mogę traktować Florencję jak moje miasto, w którym żyję z dnia na dzień i dla którego mogę coś zdziałać. W Peru byłem przy okazji misji salezjańskiej. Postanowiłem, że chcę jeszcze bardziej poświęcić się dla drugiego człowieka i wykorzystać to, czego do tej pory było mi dane w życiu nauczyć. Przez rok dojeżdżałem na szkolenia do Warszawy, aby przygotować się od strony duchowej i praktycznej. Na szczęście znałem już podstawy hiszpańskiego. Byłem tam przez trzy miesiące. Opiekowałem się dziećmi, które w swoich wioskach nie miały możliwości edukacji i warunków do normalnego życia. Gdy wróciłem do Polski, jeździłem po różnych placówkach i opowiadałem o swojej wyprawie. To było wspaniałe uczucie przekazywać dalej zdobyte doświadczenie. Szczególnie zachowuje w pamięci prezentację w szpitalu dla chorych dzieci. Dokładnie pamiętam ich zaciekawienie i radość z opowiadanych historii o ich rówieśnikach z innego kontynentu.
     Lubię również organizować sobie podróże low cost. Nieraz już się zdarzało, że nieplanowane wakacje zapełniły się do ostatniego wolnego dnia, wykorzystując całą przerwę między studiami.
     
     - Jakie kraje chciałbyś jeszcze zobaczyć?
     - Chciałabym zwiedzić przede wszystkim Indonezję, Australię, Meksyk, Kubę.
     
     - Skąd pomysł, aby swoje podróże opisywać na blogu jacek-traveler - blog?
     - Wszystko zaczęło się od wyjazdu na projekt artystyczny do Turcji z grupą Deja vu. Opisywanie moich przeżyć bardzo mi się podobało, ale zabierało sporo czasu. Gdy wyjechałem do Włoch, przygody zaczęły się mnożyć, dlatego postanowiłem wrócić do formy bloga. Wpisy były czytane przez znajomych, którym chciałem pokazać jak wygląda wyjazd na Erasmusa, zarówno dobre i złe strony. Z czasem dzięki blogowi mogłem pomóc innym studentom wyjeżdżającym na Erasmusa bądź turystom zmierzającym do Włoch. To się sprawdziło, więc tworzę kolejne wpisy, poruszając kwestie praktyczne dotyczące planowania low costowego wyjazdu.
     
     - Jakie masz marzenia?
     - Chciałbym mieć pracę, w której się spełniam. Chciałabym wykorzystać to, czego się nauczyłem do tej pory i zrobić coś dla drugiego człowieka. Byłby to doskonały przykład, że cięższą pracą i wymaganiem od siebie można wiele zdziałać nie tylko dla siebie. Chciałbym naśladować Jana Pawła II, który jest moim autorytetem. Skoro jestem zdrowy, mam ręce i nogi, to muszę to docenić i od siebie wymagać. Z takim myśleniem idę przez życie. Modlę się i zawsze daję z siebie sto procent.
     
Rozmawiała Anna Kaniewska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Fototapeta lateksowa 300x260 cm - Pomost
Fototapeta lateksowa 300x260 cm - Jezioro
Fototapety czarno białe Black&White
Obraz na dibond 300x60 cm - Deski