Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 10-12-2016, imieniny Bogdana, Julii
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek

Związki... są

Państwowa Inspekcja Pracy opublikowała raport z kontroli w polskich szkołach. Ich wyniki nie są budujące. Brakuje regulaminów pracy i wynagradzania, a wiele z istniejących nie było konsultowanych ze związkami zawodowymi lub po prostu były sprzeczne z prawem. Nie respektuje się też zapisu o pięciodniowym tygodniu pracy, nie są przestrzegane przepisy BHP.

Rozmowa z Dorotą Ciesielską, inspektorem Państwowej Inspekcji Pracy w Elblągu
     
     Jak wygląda sytuacja w szkołach w naszym regionie?
     Placówki oświaty kontrolujemy regularnie od 3 lat. W ubiegłym roku byliśmy w kilkunastu. Ich stan nie odbiega od stanu w innych regionach. Nie patrzyłabym zresztą na ten raport bardzo pesymistycznie. Prawda, że nieprawidłowości zostały stwierdzone, ale stan placówek, jeśli chodzi o ochronę praw pracowników, nie jest zły, zwłaszcza, jeśli porówna się go np. z wieloma firmami prywatnymi. Są to jednostki budżetowe, nie stwierdza się więc wypłat wynagrodzenia nie w terminie czy nieudzielania urlopów. Nieprawidłowości dotyczą najczęściej zakładowych funduszy świadczeń socjalnych. Inna sprawa to przestrzeganie przepisów BHP. W wielu placówkach jest to temat zepchnięty na margines. Często dyrektorzy nie zdają sobie sprawy z tego, że coś jest nie tak. Czasem są to sprawy, które powinno się usunąć od ręki, rażące, jak hak na płocie, którzy stanowi zagrożenie tak dla pracowników, jak dla dzieci. Jednak to nie jest tak, że jest bardzo źle. Często dyrektorzy uchybienia widzą, np. że okna powinny zostać wymienione, a posadzka ma dziury, ale na przeszkodzie w ich usunięciu stoi brak pieniędzy. Ten nienajlepszy stan bezpieczeństwa i higieny w szkołach i innych placówkach oświatowych jest tego efektem.
     
     Przypadki łamania prawa częściej niż nauczycieli dotyczą pracowników biurowych i administracji.
     Nauczyciele to grupa pracowników szczególnie chroniona przez prawo pracy i grupa bardzo świadoma swoich praw, dlatego i naruszenia tych praw zdarzają się rzadko. Pozostałych pracowników obejmują przepisy kodeksu pracy. Tu częściej zdarzają się nieprawidłowości - w zakresie wypłat wynagrodzeń, czasu pracy; zdarza się, że ci pracownicy pracują dłużej niż pięć dni w tygodniu.
     
     Przed tym powinny chronić związki zawodowe, które w szkołach są częściej niż w innych zakładach.
     Owszem. W placówkach oświatowych występują związki zawodowe. W niektórych są bardziej aktywne, w innych mniej. Stwierdzam taką prawidłowość: po naszych kontrolach związki uaktywniają swoją działalność, poczuwają się do tego, by być odpowiedzialne za to, co dzieje się w zakładzie pracy. Kontrola przypomina im o możliwościach działania, o prawach i o tym, że powinny być bardziej aktywne.
     
     A dyrektorzy?
     Dyrektorów placówek oświatowych trzeba pochwalić. To taka grupa pracodawców, którzy bardzo szybko reagują na stwierdzone nieprawidłowości. To nie jest grupa, z którą trzeba walczyć, i której trzeba dużo tłumaczyć. Jeśli zostaje stwierdzona nieprawidłowość, oni się do niej poczuwają, przyjmują swoją winę i są gotowi to naprawić.

rozmawiała Joanna Torsh
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama