Sobota 15-12-2018, imieniny Waleriana, Celiny
 
Reklama w Elblągu
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Adam Boros: Nie ma równowagi (komentarze po meczu Olimpii)

Rek

Sytuacji strzeleckich bez liku, żadna nie zakończona zdobyciem bramki. O porażce Olimpii zdecydował jeden błąd przy stałym fragmencie gry. - To nie było walenie w mur, po prostu byliśmy nieskuteczni w wykańczaniu akcji ofensywnych – przyznał trener Adam Boros. - Trzeba się po tym podnieść – stwierdził po meczu Bartłomiej Danowski.

To był wbrew pozorom ładny i przyjemny dla oka mecz. Piłkarze Olimpii Elbląg potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką Znicza Pruszków, bronionej przez Piotra Misztala. Brakowało tylko „wisienki na torcie”, czyli bramki. Chociaż jednej, która dałaby remis i w konsekwencji chociaż punkt. - To nie było „walenie w mur”, po prostu byliśmy nieskuteczni jeżeli chodzi o wykończenie akcji ofensywnych. Jesteśmy zespołem, który potrafi grać do przodu, a nie ma równowagi pomiędzy grą w ofensywie a defensywie – mówił po meczu Adam Boros, trener Olimpii Elbląg.
     - Było naprawdę mnóstwo sytuacji, żeby chociażby wyrównać wynik meczu, niestety nie udało się. Przeciwnik nie stworzył żadnej klarownej sytuacji, znowu straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry – dodał Bartłomiej Danowski, który na boisku pojawił się w drugiej części meczu.

  Piłkarze Olimpii mieli wiele sytuacji strzeleckich (fot. Michał Skroboszewski) Piłkarze Olimpii mieli wiele sytuacji strzeleckich (fot. Michał Skroboszewski)


     Stałe fragmenty gry stały się przekleństwem żółto-biało-niebieskich. - Kolejny raz w podobny sposób, tak jak straciliśmy ze Stalową Wolą u siebie, tracimy bramkę – podsumował Adam Boros. - W jednym meczu potrafimy sobie radzić ze stałymi fragmentami gry, a w innych nie.
     Przyczyny takiego stanu rzeczy? - Albo ktoś zaniecha takiej prostej rzeczy jak interwencja, czyli wyskok do głowy, albo nie zachowa się odpowiednio w strefie. Szczęściu czasami trzeba pomóc. My czasami temu szczęściu nie pomagamy – mówił trener Olimpii.
     Po 90 minutach mimo gry przyjemnej dla oka Olimpia oddała trzy punkty spadkowiczowi z I ligi, dla którego była to pierwsza wygrana na wyjeździe w tym sezonie. - Nie udało nam się zdobyć trzech punktów, które dałyby nam siłę przebicia. Pracujemy dalej i zobaczymy. Trzeba się podnieść – deklaruje Bartłomiej Danowski.
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

POLO z HAFTEM
Torba z nadrukiem elbląskiej Starówki
Naszywki
Naszywka HERB ELBLĄGA