Czwartek 15-11-2018, imieniny Alberta, Leopolda
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Adam Boros: Trzeba sobie stawiać wyższe cele

 
Elbląg, Adam Boros: Trzeba sobie stawiać wyższe cele - Jesteśmy na etapie finalizowania gier kontrolnych, nie będzie tego zbyt wiele, ponieważ dochodzą do tego dwa terminy meczów pucharowych - mówi Adam Boros (fot. Michał Skroboszewski)
Rek

- Byliśmy odważni. Wiedzieliśmy, co chcemy w tej lidze zrobić i to się powiodło – mówi Adam Boros, trener Olimpii Elbląg, która jako beniaminek zakończyła sezon w II lidze na wysokim piątym miejscu. Zapraszamy do lektury wywiadu podsumowującego sezon. 

- Jak Pan ocenia ten sezon?
     
- Jesteśmy wszyscy zadowoleni z miejsca, które osiągnęliśmy oraz z dyspozycji, jaką prezentowaliśmy. Rozegraliśmy w tym sezonie wiele ciekawych spotkań. Przede wszystkim zespół ewoluował jeżeli chodzi o poziom gry, z upływem czasu graliśmy w sposób bardziej dojrzały. To jest ważne: jako beniaminek, przynajmniej na początku, prezentowaliśmy trzecioligowy futbol, natomiast później – i to są opinie innych trenerów – ten zespół robił postęp.
     Staraliśmy się grać odważnie i ofensywnie, a co za tym idzie, nieraz ponosiliśmy koszty takiej gry. Tak było w przypadku pierwszego meczu z Siarką Tarnobrzeg, gdzie w odpowiednim momencie nie dołożyliśmy drugiej bramki prowadząc 1:0, później opadliśmy z sił i wyraźnie przegraliśmy. Ale nie było takiego meczu, żebyśmy bronili wyniku, żebyśmy myśleli minimalistycznie o zdobyciu jednego punktu. Trochę nam się remisów nazbierało, szczególnie jesienią, ale były to mecze, w których graliśmy o pełną pulę. Każdy mecz remisowy wyglądał inaczej, kilka razy traciliśmy bramki w doliczonym czasie gry, najróżniejsze były koleje i losy tych meczów.
     Z perspektywy całego sezonu uważam, że jako zespół, który dokonał jedynie kosmetycznych uzupełnień w grupie młodzieżowców; w grupie seniorów doszedł do nas tylko Rafał Lisiecki, bez dużej ilości transferów, poradziliśmy sobie. Przez moment było nawet ciekawie, bo byliśmy blisko miejsca barażowego. Także przeciwnicy zaczęli się z nami bardziej liczyć. W pewnym momencie pojawiła się możliwość dołożenia czegoś więcej do tego planu minimum, jakim było zajęcie wyższego miejsca niż po rundzie jesiennej. Nastąpiło to jednak w momencie, kiedy dopadł nas kryzys i nie podołaliśmy. Do tego jeszcze trzy porażki z rzędu – to był taki słabszy okres z przekroju sezonu.
     Od samego początku chcieliśmy poznać tę ligę, zaznaczyć mocno swoją obecność. Nie myśleliśmy o tym, żeby się tylko utrzymać. Byliśmy odważni. Wiedzieliśmy, co chcemy w tej lidze zrobić i to się powiodło. Po zimowym okresie przygotowawczym dobrze rozpoczęliśmy rundę wiosenną. Zależało nam na tym , aby zespół w pierwszej fazie tej rundy wyglądał motorycznie i piłkarsko idealnie, ponieważ na cztery mecze trzy graliśmy na wyjeździe. Zdobyliśmy wtedy 7 punktów i to był ważny moment w przekroju rundy wiosennej. Później utrzymaliśmy dobrą dyspozycję, co się przełożyło na końcówkę: nawet kiedy przyszedł kryzys, a przecież takie są, nie da rady grać całej rundy idealnie równo, to nie drżeliśmy o cokolwiek. Jesteśmy wszyscy usatysfakcjonowani tym, co zaprezentowaliśmy w bieżącym roku i całym sezonie
     
     - Co było największym zaskoczeniem po powrocie do II ligi po dwóch latach?
     
Zaskoczyło mnie to, że zespoły, które pretendowały do awansu, deklarowały takie cele przed rozgrywkami, kluby dobrze zorganizowane i z bardzo dużymi budżetami spadły z ligi. Mówię tutaj o Polonii Warszawa i Kotwicy Kołobrzeg. Drugim zaskoczeniem był Radomiak, który bardzo się męczył na wiosnę, żeby wywalczyć miejsce premiowane barażami do pierwszej ligi. Po rundzie jesiennej przypuszczałem, że to będzie jeden z murowanych kandydatów do bezpośredniego awansu. Dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że ta liga jest tak bardzo wyrównana. Żaden zespół nie odstawał poziomem i nie było łatwych meczów.
     
     - A z perspektywy Olimpii? Spodziewał się trener przed sezonem, że Olimpia w pewnym momencie stanie się zespołem, który dyktuje warunki rywalom?
     
- Szczerze mówiąc nie aż do tego stopnia. Jestem optymistą, wierzę w pracę, w zawodników, którzy poświęcając się maksymalnie pracy, są w stanie robić kolejne kroki w kierunku poprawy swoich umiejętności a co za tym idzie poprawy jakości zespołu. Ale aż do tego stopnia nie przypuszczałem, jak pan mówi „dyktować” warunki, czy być w tym gronie zespołów zaliczanych do tych z możliwościami „do czegoś więcej”.
     
     - Najlepszy i najsłabszy mecz?
     
- Najlepsze mecze... Na pewno ten z Radomiakiem u siebie, na pewno drugi mecz z Rakowem, drugi mecz z Siarką Tarnobrzeg z Gryfem Wejherowo na wiosnę, były też obfitujące w dużą liczbę zdobytych bramek, jak z Wartą Poznań, Polonią Bytom czy szalony mecz z Legionovią u siebie. Tych słabszych też nam się kilka przytrafiło: drugie 45 minut z Siarką w pierwszym meczu. Słaby mecz z Błękitnymi Stargard czy zremisowane w Elblągu z Rozwojem i Wejherowem, było widać wtedy spadek dyspozycji w pojedynczych meczach.
     
     - Nie mogę się nie zapytać o pucharową wpadkę z Concordią. Żal trochę wojewódzkiego etapu pucharu?
     
- Dla nas historia pucharu rozpoczyna się 15 lipca, a to co wydarzyło się w pucharze do tej pory na wojewódzkim szczeblu, miało na celu stworzenie okazji do zaliczenia jednostek treningowych w warunkach zbliżonych do tych meczowych dla zawodników, którym brakowało minut w lidze. Jako drugoligowiec i tak będziemy grali w pucharze od fazy wstępnej, więc dla nas wcześniejsze pucharowe mecze nie miały tak ogromnego znaczenia sportowego, poza wiedzą, jak wyglądają zmiennicy.
     
     - Sezon się skończył, kontrakty się skończyły. Olimpia w tym sezonie rozbudziła nadzieję na coś więcej. Trener z Olimpią dwa lata temu był drugi w III lidze, teraz piąte miejsce w II lidze. I co dalej?
     
- Trzeba sobie stawiać wyższe cele. Będziemy mieli trudniejszą sytuację, dlatego że zanosi się na to, że zespół będzie utrzymywany na innym pułapie finansowania. Rozmowy z niektórymi zawodnikami mogą być trudne, przewiduję, że nastąpią zmiany w stosunku do poprzedniego sezonu, ale jak to się potoczy... Więcej będziemy mogli powiedzieć, jak już będziemy wiedzieć, kto został, kto odszedł.
     
     - Ma Pan już jakieś deklaracje, kto odejdzie, kto chce zostać?
     
- Kilka deklaracji już jest. Kilku zawodników ma jeszcze ważne kontrakty. Natomiast wszystko się jeszcze rozstrzyga. Do końca tygodnia trenujemy, jesteśmy w klubie, do tego momentu rozmowy z zawodnikami, którzy nie mają kontraktu a zarządem będą dopinane.
     
     - Kogo obserwowaliście z innych klubów?
     
- Poświęciliśmy sporo czasu jeżeli chodzi o zespoły z niższych lig, szczególnie obserwując chłopaków z grupy młodzieżowej, perspektywicznych. Mamy kilka nazwisk, myślę, że kilku zawodników zaprosimy z początkiem okresu przygotowawczego. Sprawdzimy ich na treningach i w sparingach.
     
     - Przerwa między sezonami jest bardzo krótka. Do treningów Olimpia wraca 29 czerwca, a już 15 lipca gra pierwszy mecz w rundzie wstępnej Pucharu Polski.
     
- Tydzień później jest pierwsza runda Pucharu...
     
     - A za tydzień później rozpoczyna się nowy sezon w II lidze. Nowi zawodnicy muszą się zgrać, wypracować schematy meczowe.
     
- Nie jest to łatwy okres. W zeszłym roku mieliśmy łatwiej z tego względu, że nie było rotacji w składzie. Mimo wszystko mamy więcej czasu niż w zeszłym roku: przypomnę, że graliśmy baraże i na pierwszych zajęciach spotykaliśmy się później niż w tym roku. Teraz mamy czas na odpoczynek, na regenerację i na pracę, mając miesiąc na to, aby przygotować się do pierwszego meczu ligowego.
     
     - Nowych zawodników zobaczymy już na pierwszych treningach?
     
- Na pewno będzie taka grupa zawodników, którzy się pojawią z podpisanymi kontraktami. Pojawi się też grupa zawodników, którym będziemy się przyglądać, zapraszać na treningi w czasie okresu przygotowawczego, tak aby w okresie dwóch – trzech tygodni podjąć decyzję i podpisać kontrakty. Kadrę można uzupełniać do końca sierpnia, a więc również w trakcie rozgrywek.
     
     - Zastanawiałem się, jak wygląda urlop trenera? Czy w piątek zaczyna Pan wypoczynek i przestaje myśleć o Olimpii? Czy też jest to praca, dopinanie meczów kontrolnych, składu?
     
- Jesteśmy na etapie finalizowania gier kontrolnych, nie będzie tego zbyt wiele, ponieważ dochodzą do tego dwa terminy meczów pucharowych. Jeżeli chodzi o wypoczynek to około tygodnia do dziesięciu dni urlopu z rodziną, później powrót do pracy polegającej na ułożeniu plan treningowego, dograniu spraw personalnych i wszystkiego, co związane z organizacją zajęć treningowych. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować wszystkim kibicom, którzy nas wspierali podczas tego sezonu, często setki kilometrów od Elbląga. Naprawdę szacunek.
     
     - Dziękuję za rozmowę.
Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne XAVIER GARCIA
Okulary korekcyjne EVA MINGE
Płyn Hayne
optyk Elbląg, okulista Elbląg, badanie wzroku