Niedziela 21-10-2018, imieniny Jakuba, Urszuli
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Wybory 2018

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Linia numer 13 powróciła na pętlę Łódzka Linia numer 13 powróciła na pętlę Łódzka

Bez bramek w Puławach

 
Elbląg, Bez bramek w Puławach foto MS (archiwum)
Rek

Przez pierwszą godzinę meczu Wisły Puławy z Olimpią Elbląg, żółto-biało-niebiescy bronili się na własnej połowie. Ostatnie 30 minut spotkania przyniosły bardziej zdecydowane ataki Olimpijczyków - niestety nie skończyły się one zdobyciem bramki. Na szczęście był to też trzeci mecz zespołu Adama Borosa "na zero" z tyłu i obie drużyny podzieliły się punktami. 

Zwycięskiego składu się nie zmienia. Z takiego założenia wyszli trenerzy Olimpii Elbląg i na mecz z Wisłą Puławy desygnowali ten sam skład, który w ubiegłym tygodniu pokonał Wartę Poznań.
     O pierwszej połowie spotkania żółto-biało-niebiescy powinni jak najszybciej zapomnieć. Właściwie to najpierw przeanalizować i wyciągnąć wnioski z takiej, a nie innej gry, a potem zapomnieć. Piłkarze Wisły niemal całkowicie przejęli inicjatywę na boisku i raz po raz pod bramką Olimpii robiło się gorąco. Na szczęście na posterunku był Kacper Tułowiecki, który kilkakrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki. Pierwszą interwencję elbląski bramkarz zanotował już w 7. minucie, kiedy obronił strzał Irakli Meschii. Potem jeszcze kilkakrotnie Kacper Tułowiecki okazał się lepszy broniąc strzały m.in. Jakuba Smektały, Roberta Hirsza i innych zawodników gospodarzy. To właśnie bramkarzowi piłkarze Olimpii zawdzięczają, że na przerwę nie schodzili z bagażem kilku bramek.
     Po drugiej stronie boiska nie działo się praktycznie nic i Sebastian Madejski był bezrobotny. Wisła momentami zamykała elblążan w polu karnym, nie pozwalając, aby gra przeniosła się na ich połowę. Puławianie cały czas mieli inicjatywę, kontrolowali przebieg gry i nieustannie stwarzali zagrożenie pod bramką Kacpra Tułowieckiego. Ale elbląskiego bramkarza nie potrafili pokonać.
     Wiadomo było, że po przerwie musi się coś zmienić. Trener Adam Boros na drugą część spotkania nie wysłał na boisko Antona Kolosova – zmienił go Radosław Stępień. Po godzinie gry na boisko weszli Piotr Kurbiel i Filip Kop – Ostrowski (zmienili odpowiednio Rafała Lisieckiego i Macieja Rozumowskiego). I okazało się, że Olimpia nie zapomniała jak przeprowadza się groźne ataki.
     Ale w 58. minucie gry Olimpia mogła przegrywać 0:1, po tym jak kolejna akcja Wisły skończyła się strzałem Piotra Żemły w poprzeczkę.
     Nie była to ostatnia groźna akcja gospodarzy, ale do głosu zaczęli dochodzić goście. W 64. minucie niecelnie po składnej akcji strzelał Jakub Bojas. Trzy minuty później szczęścia próbował Mateusz Szmydt. W 71. minucie Tomasz Sedlewski w ostatniej chwili uniemożliwił oddanie strzału Jakubowi Bojasowi. O ile przez całą pierwszą połowę bramka dla Wisły wisiała w powietrzu, tak od 60. minuty można było mieć nadzieję, że na listę strzelców wpisze się piłkarz w żółto-biało-niebieskich barwach – i nie będzie to bramka samobójcza. Niestety mimo wielu podejmowanych prób piłka do bramki Sebastiana Madejskiego wpaść nie chciała.
     Gospodarze mogli jeszcze przechylić salę zwycięstwa w 86. minucie, kiedy Robert Hirsz z pięciu metrów trafił w Kacpra Tułowieckiego.
     Warto zauważyć debiut w tym meczu Patryka Wieliczko. Wychowanek Olimpii Elbląg zmienił w 89. minucie Jakuba Bojasa i już kilka chwil później oddał niecelny strzał w kierunku bramki Wisły.
     Cztery mecze z rzędu bez porażki, trzy mecze pod rząd na „zero z tyłu”. Olimpia w ostatnim miesiącu zanotowała passę dobrych wyników. Za tydzień do Elbląga przyjedzie wicelider II ligi Radomiak Radom.
     
     Wisła Puławy – Olimpia Elbląg 0:0
     
     Olimpia: Tułowiecki – Lewandowski, Wenger, Kołosow (46' Stępień), Szuprytowski, Lisiecki (59' Kurbiel), Ressel, Szmydt, Bojas (89' Wieliczko), Rozumowski (58' Kop-Ostrowski), Danowski.
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Serwis i oryginalne części Volkswagen
Samochody używane HADM Gramatowski
Autoryzowany Serwis Citroen Hadm Gramatowski
Autoryzowany Serwis Skoda Hadm Gramatowski.