Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Piątek 24-11-2017, imieniny Jana, Flory
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Bez bramek w Puławach

 
Elbląg, Bez bramek w Puławach foto MS (archiwum)
Rek

Przez pierwszą godzinę meczu Wisły Puławy z Olimpią Elbląg, żółto-biało-niebiescy bronili się na własnej połowie. Ostatnie 30 minut spotkania przyniosły bardziej zdecydowane ataki Olimpijczyków - niestety nie skończyły się one zdobyciem bramki. Na szczęście był to też trzeci mecz zespołu Adama Borosa "na zero" z tyłu i obie drużyny podzieliły się punktami. 

Zwycięskiego składu się nie zmienia. Z takiego założenia wyszli trenerzy Olimpii Elbląg i na mecz z Wisłą Puławy desygnowali ten sam skład, który w ubiegłym tygodniu pokonał Wartę Poznań.
     O pierwszej połowie spotkania żółto-biało-niebiescy powinni jak najszybciej zapomnieć. Właściwie to najpierw przeanalizować i wyciągnąć wnioski z takiej, a nie innej gry, a potem zapomnieć. Piłkarze Wisły niemal całkowicie przejęli inicjatywę na boisku i raz po raz pod bramką Olimpii robiło się gorąco. Na szczęście na posterunku był Kacper Tułowiecki, który kilkakrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki. Pierwszą interwencję elbląski bramkarz zanotował już w 7. minucie, kiedy obronił strzał Irakli Meschii. Potem jeszcze kilkakrotnie Kacper Tułowiecki okazał się lepszy broniąc strzały m.in. Jakuba Smektały, Roberta Hirsza i innych zawodników gospodarzy. To właśnie bramkarzowi piłkarze Olimpii zawdzięczają, że na przerwę nie schodzili z bagażem kilku bramek.
     Po drugiej stronie boiska nie działo się praktycznie nic i Sebastian Madejski był bezrobotny. Wisła momentami zamykała elblążan w polu karnym, nie pozwalając, aby gra przeniosła się na ich połowę. Puławianie cały czas mieli inicjatywę, kontrolowali przebieg gry i nieustannie stwarzali zagrożenie pod bramką Kacpra Tułowieckiego. Ale elbląskiego bramkarza nie potrafili pokonać.
     Wiadomo było, że po przerwie musi się coś zmienić. Trener Adam Boros na drugą część spotkania nie wysłał na boisko Antona Kolosova – zmienił go Radosław Stępień. Po godzinie gry na boisko weszli Piotr Kurbiel i Filip Kop – Ostrowski (zmienili odpowiednio Rafała Lisieckiego i Macieja Rozumowskiego). I okazało się, że Olimpia nie zapomniała jak przeprowadza się groźne ataki.
     Ale w 58. minucie gry Olimpia mogła przegrywać 0:1, po tym jak kolejna akcja Wisły skończyła się strzałem Piotra Żemły w poprzeczkę.
     Nie była to ostatnia groźna akcja gospodarzy, ale do głosu zaczęli dochodzić goście. W 64. minucie niecelnie po składnej akcji strzelał Jakub Bojas. Trzy minuty później szczęścia próbował Mateusz Szmydt. W 71. minucie Tomasz Sedlewski w ostatniej chwili uniemożliwił oddanie strzału Jakubowi Bojasowi. O ile przez całą pierwszą połowę bramka dla Wisły wisiała w powietrzu, tak od 60. minuty można było mieć nadzieję, że na listę strzelców wpisze się piłkarz w żółto-biało-niebieskich barwach – i nie będzie to bramka samobójcza. Niestety mimo wielu podejmowanych prób piłka do bramki Sebastiana Madejskiego wpaść nie chciała.
     Gospodarze mogli jeszcze przechylić salę zwycięstwa w 86. minucie, kiedy Robert Hirsz z pięciu metrów trafił w Kacpra Tułowieckiego.
     Warto zauważyć debiut w tym meczu Patryka Wieliczko. Wychowanek Olimpii Elbląg zmienił w 89. minucie Jakuba Bojasa i już kilka chwil później oddał niecelny strzał w kierunku bramki Wisły.
     Cztery mecze z rzędu bez porażki, trzy mecze pod rząd na „zero z tyłu”. Olimpia w ostatnim miesiącu zanotowała passę dobrych wyników. Za tydzień do Elbląga przyjedzie wicelider II ligi Radomiak Radom.
     
     Wisła Puławy – Olimpia Elbląg 0:0
     
     Olimpia: Tułowiecki – Lewandowski, Wenger, Kołosow (46' Stępień), Szuprytowski, Lisiecki (59' Kurbiel), Ressel, Szmydt, Bojas (89' Wieliczko), Rozumowski (58' Kop-Ostrowski), Danowski.
     
     

Elbląska Gazeta Internetowa PortEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama