Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Sobota 03-12-2016, imieniny Franciszka, Ksawerego
 
Rek

UWAGA!

Bez wiary, bez chęci (IV liga)

Najsłabszy mecz tej wiosny rozegrali w minioną sobotę piłkarze IV ligowej Olimpii. Elblążanie nie zdołali pokonać na własnym stadionie średnio spisującej się ekipy Orląt Reszel. Co więcej, przyjezdni zdołali strzelić aż 3 gole – wcześniej na naszym stadionie taka sztuka udała się tylko Jeziorakowi Iława i Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie w Pucharze Polski.

Obiektywnie trzeba przyznać, że remis 3:3 nie krzywdzi żadnej stron, jest wynikiem sprawiedliwym, co więcej to goście byli bliżej zwycięstwa w tym spotkaniu, ale nie wykorzystali rzutu karnego.
     
     Kiepski początek
     Mecz rozpoczął się dość niespodziewanie, bo pierwszy atak, po którym zakotłowało się pod bramką, był dziełem gości. Efektem tego był rzut rożny dla przyjezdnych. Po kilku pierwszych minutach, w trakcie których więcej z gry miały Orlęta, wydawało się, że elblążanie opanowali sytuację. Nic nie zapowiadało niespodziewanych wydarzeń, które wkrótce miały nastąpić. W 8 minucie Orlęta egzekwowały rzut wolny z lewej strony bramki Olimpii. Dośrodkowanie Bondara źle obliczył bramkarz Olimpii, który wybił piłkę wprost pod nogi Wicińskiego, a ten praktycznie z dwóch metrów wepchnął ją do bramki i goście objęli prowadzenie. Podrażnieni takim obrotem sprawy piłkarze Olimpii po stracie bramki ruszyli do odrabiania strat. Pierwszą dogodną sytuację jeszcze zmarnował Chrzonowski, ale w chwilę po tym w polu karnym Orląt faulowany był Czuk i sędzia bez wahania podyktował rzut karny dla elblążan. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Cicherski i od tego momentu mieliśmy przy Agrykola remis.
     Nie wiadomo dlaczego gracze z Elbląga w chwilę po zdobyciu wyrównującej bramki zupełnie się rozprężyli. Wynikiem takiej nonszalanckiej gry i dziecinnych błędów był kolejny gol dla przyjezdnych. W 14 minucie na strzał z dystansu zdecydował się pomocnik gości, piłkę źle - bo wprost pod nogi Ruszkula - odbił Michałowski, a bramkostrzelny napastnik z Reszla nie miał żadnych kłopotów z umieszczeniem futbolówki w siatce elbląskiej bramki. Mała konsternacja na trybunach i zaczęło pachnieć niespodzianką. Żółto-biało-niebiescy rzadko kiedy dają sobie wbić na własnym terenie 2 bramki, a już na pewno nie w pierwszym kwadransie gry. Goście zadowoleni z takiego obrotu gry zajęli defensywne pozycje, nastawili się na kontry, a gra piłkarzy Olimpii przypominała bicie głową w mur. Tyle, że w tym biciu nie było widać żadnego pomysłu i żadnej koncepcji na rozmontowanie mądrze grającej defensywy Orląt. Taki obraz gry – atak pozycyjny, zbyt wolne i niedokładne rozegranie piłki przez piłkarzy Olimpii, a z drugiej strony kontry piłkarzy z Reszla - kibice oglądali do gwizdka sędziego oznaczającego przerwę.
     
     Gorąco w szatni
     Zapewne trener Bianga powiedział swoim podopiecznym kilka mocnych słów w szatni, bo na drugą część meczu piłkarze Olimpii wyszli bardziej zmobilizowani. Tej motywacji wystarczyło na zdobycie 2 bramek. Najpierw do remisu już w 46 minucie doprowadził Adam Cicherski, strzelając głową po dośrodkowaniu Damiana Guta z rzutu rożnego swojego drugiego gola w tym meczu. W 52 minucie elblążanie przeprowadzili najładniejszą akcję spotkania zakończoną zdobyciem bramki. W pole karne dośrodkował Chrzonowski, piłka trafiła do Czuka, ten odegrał ją do Lepki, a napastnik Olimpii z najbliższej odległości pokonał głową bramkarza gości.
     Olimpia wyszła po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie. Ponownie fani elbląskiej drużyny mogli cieszyć się z bramki swoich pupili tylko chwilę, gdyż minutę po objęciu przez Olimpię prowadzenia goście wyrównali. Niezawodny Piotr Ruszkul – już 24 bramki w tym sezonie – wykorzystał gapiostwo oraz złe ustawienie elbląskiej obrony i sprytnym strzałem zaskoczył Michałowskiego. Po straconej w taki sposób bramce z piłkarzy Olimpii zupełnie uszły resztki powietrza i mobilizacji. Gra znów stała się wolna, raziło jednostajne tempo, niedokładność i brak zaangażowania. Przykro to powiedzieć, ale wielu piłkarzom po prostu się już nie chciało grać, chcieli jedynie dotrwać do ostatniego gwizdka.
     Taka taktyka mogła się zemścić, gdy pod koniec meczu w naszym polu karnym faulowany był napastnik Orląt i sędzia podyktował rzut karny. Na nasze szczęście ten, który sprokurował tę sytuację, a i całego meczu na pewno nie zaliczy do udanych, czyli bramkarz Michałowski, przy karnym zachował się świetnie i wybronił strzał Ruszkula, tym samym ratując Olimpii jeden punkt.
     
     Pech Tomka Sambora
     Inną smutną wiadomością obok stylu i wyniku meczu z Orlętami, jest informacja o groźnej kontuzji wyróżniającego się w całym sezonie, a wedle wielu kibiców - najlepszego piłkarza Olimpii – Tomasza Sambora. W jednej z akcji nasz młody pomocnik tak nieszczęśliwie upadł na murawę, że doznał złamania dwóch kości ręki i został natychmiast przewieziony do szpitala. Jeszcze w sobotę lekarze przeprowadzili półtoragodzinną operację nastawienia kości, zamontowali 4 śruby, a całość na 5 tygodni włożyli w gips. Piłkarza czeka długa i żmudna rehabilitacja. Życzymy mu, by jak najszybciej wrócił do pełnej sprawności i gry.
     
     Co dalej?
     Olimpię czeka jeszcze jedno, ostatnie ligowe spotkanie. W tę środę o godzinie 17-tej przy Agrykola podejmować będzie Granicę Kętrzyn. Jest to zaległy mecz 19 kolejki, która pierwotnie rozegrana miała być marcu, a została przełożona ze względu na panujące wówczas fatalne warunki atmosferyczne.
     W 3 dni po tym meczu przewidziane jest uroczyste podsumowanie sezonu z udziałem piłkarzy, sztabu szkoleniowego, działaczy i sponsorów. Zapewne do tego czasu nie poznamy ostatecznych rozstrzygnięć dotyczących drużyny i planów na kolejny sezon. A te informacje w chwili obecnej najbardziej interesują i elektryzują kibiców. Trzeba się jeszcze uzbroić w cierpliwość.
     
     Olimpia Elbląg – Orlęta Reszel 3:3 (1:2)
     0:1 – Wiciński (8.), 1:1 – Cicherski (12 k.), 1:2 – Ruszkul (14.), 2:2 – Cicherski (46.), 3:2 – Lepka (52.), 3:3 – Ruszkul (53.).
     
     Olimpia: Michałowski – Kitowski (46. Ciesielski), Miller, Sambor (63. Młynik), Chrzonowski, Cicherski, Anuszek, Gut (83. Gorgol), Czuk, Wiercioch (76. Gładek), Lepka
     Orlęta: Wysocki - Wata, Matauszek, Ruszkul (81. Ziółkowski), Jałoszewski, Bieluń, Wypyszczak, Wiciński, Jankiewicz, Bondar, Nowicki (75. Jaśkiewicz)
     
     Komplet wyników 34. kolejki: Olimpia Elbląg - Orlęta Reszel 3:3, Jeziorak Iława - Polonia Pasłęk 3:1, MKS Korsze - Huragan Morąg 2:2, Sokół Ostróda - Mrągowia Mrągowo 0:2, Rominta Gołdap - Motor Lubawa 1:0, Mazur Ełk - Start Działdowo 1:2, Warmiak Łukta - Granica Kętrzyn 2:1, Zamek Kurzętnik - Ewingi Zalewo 4:0, Victoria Bartoszyce - Tęcza Biskupiec 5:1.
     
     Zobacz tabele

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama