Piątek 20-07-2018, imieniny Czesława, Małgorzaty
 
Rek

UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Sport

Gospodarka

Na osiedlu

Społeczeństwo

Na uczelniach

Kultura

Zbrodnia i kara

Dawny Elbląg

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Prasówka

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Play Rzeźba kinetyczna na Modrzewinie Rzeźba kinetyczna na Modrzewinie

Była szansa na wygraną, zabrakło wiary (piłka ręczna)

Piłkarki ręczne elbląskiego Startu zapowiadały walkę o zwycięstwo w meczu inaugurującym rundę rewanżową z Łączpolem Gdynia. Były szanse na spełnienie tego planu, ale zabrakło w elbląskiej ekipie przekonania, że przy większej mobilizacji można było to osiągnąć. EKS Start Elbląg - Łączpol Gdynia 26:33 (13:18).

Zaczęło się od prowadzenia po bramce Moniki Pełki-Fedak, a w chwilę później na trybunach wybuchł entuzjazm po obronie rzutu karnego egzekwowanego przez Kamilę Całużyńską. Piłkę odbiła w elbląskiej bramce Paulina Górecka. Jednak rywalki doprowadziły do wyrównania, a kibice obserwowali bój bramka za bramkę. W 21 minucie po trafieniu Karoliny Sulżyckiej notowano ostatni w tym meczu remis 10:10. Przyjezdne poszły za ciosem, przejmując piłki po nieskutecznych rzutach elblążanek i akcjami z kontry wykańczanymi przez Annę Musiał objęły prowadzenie 12:10. Jeszcze kontaktową bramkę w 23 minucie zdobyła Monika Pełka-Fedak, ale to był kres możliwości zawodniczek Startu. Wyraźnie straciły one przekonanie o możliwości odwrócenia wyniku na swoją stronę. W ciągu końcowych sześciu minut pierwszej połowy gdynianki dorzuciły sześć bramek, tracąc tylko dwie i zeszły do szatni z pięciobramkowym prowadzeniem.
     Druga odsłona meczu rozwijała się po myśli Łączpolu, który w 48 minucie prowadził 28:18, a w końcówce spotkania pilnował korzystnego wyniku, wygrywając zasłużenie 33:26. Po meczu elblążanki dziękowały swoim kibicom za solidny doping, niestety, tym razem, głównie z powodu słabszej postawy zawodniczek na boisku, nie pomogło to w odniesieniu sukcesu.
     
     Składy i bramki
     Start: Miecznikowska, Górecka, Ziajka - Dolegało 1, Stelina 3, Pełka-Fedak 4, Sądej 2, Frąckiewicz 1, Cekała 1, Tutaj 5, Lisowska 3/1, Szklarczuk 3, Mihdaliova 3, Celka. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 4 min.
     Łączpol: Shywerska - Sulżycka 5, Szerejka 2, Stachowska 7/2, Musiał 6, Wasak 2, Kałużyńska 2, Szott 5, Aleksandrowicz 4. Trener Grzegorz Gościński. Kary 10 min.
     Sędziowały Agnieszka Skowronek i Anna Brehmer z Katowic. Widzów ok. 300.
     
     Trenerzy o meczu
     Grzegorz Gościński, trener Łączpolu: - Przyznam, że jechałem do Elbląga z obawami o końcowy wynik. Oglądałem mecz Startu z gdańskim AZS-em i byłem zaskoczony determinacją elblążanek w walce o zwycięstwo w tamtym spotkaniu. Dzisiaj tego gospodyniom wyraźnie zabrakło. W mojej drużynie prawie wszystkie zawodniczki zagrały na swoim dobrym poziomie, ale na wyróżnienie zasłużyła grająca w bramce Solomiya Shywerska. Dziewczyny wykorzystywały sytuacje z kontr, broniły dostępu do swojej bramki i w efekcie wygraliśmy ten pojedynek.
     Andrzej Drużkowski, trener Startu: - Początek pierwszej połowy meczu skłaniał do optymizmu, bo na bramki rywalek odpowiadaliśmy skutecznymi akcjami, a w 20 minucie prowadziliśmy 10:9. Potem nastąpiła seria błędów, których większość popełniła nasza czołowa snajperka Alesia Mihdaliova. Rywalki skutecznie kontrowały, a po przerwie nie było szans, przy systematyczności w grze gdynianek, na odrobienie strat. Szkoda, że tak się stało, bo była okazja, przy pełnej mobilizacji wszystkich zawodniczek, na punkty w tym meczu.

M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama

To kupisz w pasażu portElu

Okulary korekcyjne GIANFRANCO FERRE
Okulary korekcyjne EVA MINGE
Okulary przeciwsłoneczne Roberto Cavalli
optyk Elbląg, okulista Elbląg, badanie wzroku