Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Środa 16-08-2017, imieniny Stefana, Rocha
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Godzina 00.23 12.08.2017 Zawada Godzina 00.23 12.08.2017 Zawada

Była szansa na wygraną, zabrakło wiary (piłka ręczna)

Piłkarki ręczne elbląskiego Startu zapowiadały walkę o zwycięstwo w meczu inaugurującym rundę rewanżową z Łączpolem Gdynia. Były szanse na spełnienie tego planu, ale zabrakło w elbląskiej ekipie przekonania, że przy większej mobilizacji można było to osiągnąć. EKS Start Elbląg - Łączpol Gdynia 26:33 (13:18).

Zaczęło się od prowadzenia po bramce Moniki Pełki-Fedak, a w chwilę później na trybunach wybuchł entuzjazm po obronie rzutu karnego egzekwowanego przez Kamilę Całużyńską. Piłkę odbiła w elbląskiej bramce Paulina Górecka. Jednak rywalki doprowadziły do wyrównania, a kibice obserwowali bój bramka za bramkę. W 21 minucie po trafieniu Karoliny Sulżyckiej notowano ostatni w tym meczu remis 10:10. Przyjezdne poszły za ciosem, przejmując piłki po nieskutecznych rzutach elblążanek i akcjami z kontry wykańczanymi przez Annę Musiał objęły prowadzenie 12:10. Jeszcze kontaktową bramkę w 23 minucie zdobyła Monika Pełka-Fedak, ale to był kres możliwości zawodniczek Startu. Wyraźnie straciły one przekonanie o możliwości odwrócenia wyniku na swoją stronę. W ciągu końcowych sześciu minut pierwszej połowy gdynianki dorzuciły sześć bramek, tracąc tylko dwie i zeszły do szatni z pięciobramkowym prowadzeniem.
     Druga odsłona meczu rozwijała się po myśli Łączpolu, który w 48 minucie prowadził 28:18, a w końcówce spotkania pilnował korzystnego wyniku, wygrywając zasłużenie 33:26. Po meczu elblążanki dziękowały swoim kibicom za solidny doping, niestety, tym razem, głównie z powodu słabszej postawy zawodniczek na boisku, nie pomogło to w odniesieniu sukcesu.
     
     Składy i bramki
     Start: Miecznikowska, Górecka, Ziajka - Dolegało 1, Stelina 3, Pełka-Fedak 4, Sądej 2, Frąckiewicz 1, Cekała 1, Tutaj 5, Lisowska 3/1, Szklarczuk 3, Mihdaliova 3, Celka. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 4 min.
     Łączpol: Shywerska - Sulżycka 5, Szerejka 2, Stachowska 7/2, Musiał 6, Wasak 2, Kałużyńska 2, Szott 5, Aleksandrowicz 4. Trener Grzegorz Gościński. Kary 10 min.
     Sędziowały Agnieszka Skowronek i Anna Brehmer z Katowic. Widzów ok. 300.
     
     Trenerzy o meczu
     Grzegorz Gościński, trener Łączpolu: - Przyznam, że jechałem do Elbląga z obawami o końcowy wynik. Oglądałem mecz Startu z gdańskim AZS-em i byłem zaskoczony determinacją elblążanek w walce o zwycięstwo w tamtym spotkaniu. Dzisiaj tego gospodyniom wyraźnie zabrakło. W mojej drużynie prawie wszystkie zawodniczki zagrały na swoim dobrym poziomie, ale na wyróżnienie zasłużyła grająca w bramce Solomiya Shywerska. Dziewczyny wykorzystywały sytuacje z kontr, broniły dostępu do swojej bramki i w efekcie wygraliśmy ten pojedynek.
     Andrzej Drużkowski, trener Startu: - Początek pierwszej połowy meczu skłaniał do optymizmu, bo na bramki rywalek odpowiadaliśmy skutecznymi akcjami, a w 20 minucie prowadziliśmy 10:9. Potem nastąpiła seria błędów, których większość popełniła nasza czołowa snajperka Alesia Mihdaliova. Rywalki skutecznie kontrowały, a po przerwie nie było szans, przy systematyczności w grze gdynianek, na odrobienie strat. Szkoda, że tak się stało, bo była okazja, przy pełnej mobilizacji wszystkich zawodniczek, na punkty w tym meczu.

M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama