Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 17-10-2017, imieniny Ignacego, Wiktora
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Po sezonie Po sezonie

Była szansa na wygraną, zabrakło wiary (piłka ręczna)

Piłkarki ręczne elbląskiego Startu zapowiadały walkę o zwycięstwo w meczu inaugurującym rundę rewanżową z Łączpolem Gdynia. Były szanse na spełnienie tego planu, ale zabrakło w elbląskiej ekipie przekonania, że przy większej mobilizacji można było to osiągnąć. EKS Start Elbląg - Łączpol Gdynia 26:33 (13:18).

Zaczęło się od prowadzenia po bramce Moniki Pełki-Fedak, a w chwilę później na trybunach wybuchł entuzjazm po obronie rzutu karnego egzekwowanego przez Kamilę Całużyńską. Piłkę odbiła w elbląskiej bramce Paulina Górecka. Jednak rywalki doprowadziły do wyrównania, a kibice obserwowali bój bramka za bramkę. W 21 minucie po trafieniu Karoliny Sulżyckiej notowano ostatni w tym meczu remis 10:10. Przyjezdne poszły za ciosem, przejmując piłki po nieskutecznych rzutach elblążanek i akcjami z kontry wykańczanymi przez Annę Musiał objęły prowadzenie 12:10. Jeszcze kontaktową bramkę w 23 minucie zdobyła Monika Pełka-Fedak, ale to był kres możliwości zawodniczek Startu. Wyraźnie straciły one przekonanie o możliwości odwrócenia wyniku na swoją stronę. W ciągu końcowych sześciu minut pierwszej połowy gdynianki dorzuciły sześć bramek, tracąc tylko dwie i zeszły do szatni z pięciobramkowym prowadzeniem.
     Druga odsłona meczu rozwijała się po myśli Łączpolu, który w 48 minucie prowadził 28:18, a w końcówce spotkania pilnował korzystnego wyniku, wygrywając zasłużenie 33:26. Po meczu elblążanki dziękowały swoim kibicom za solidny doping, niestety, tym razem, głównie z powodu słabszej postawy zawodniczek na boisku, nie pomogło to w odniesieniu sukcesu.
     
     Składy i bramki
     Start: Miecznikowska, Górecka, Ziajka - Dolegało 1, Stelina 3, Pełka-Fedak 4, Sądej 2, Frąckiewicz 1, Cekała 1, Tutaj 5, Lisowska 3/1, Szklarczuk 3, Mihdaliova 3, Celka. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 4 min.
     Łączpol: Shywerska - Sulżycka 5, Szerejka 2, Stachowska 7/2, Musiał 6, Wasak 2, Kałużyńska 2, Szott 5, Aleksandrowicz 4. Trener Grzegorz Gościński. Kary 10 min.
     Sędziowały Agnieszka Skowronek i Anna Brehmer z Katowic. Widzów ok. 300.
     
     Trenerzy o meczu
     Grzegorz Gościński, trener Łączpolu: - Przyznam, że jechałem do Elbląga z obawami o końcowy wynik. Oglądałem mecz Startu z gdańskim AZS-em i byłem zaskoczony determinacją elblążanek w walce o zwycięstwo w tamtym spotkaniu. Dzisiaj tego gospodyniom wyraźnie zabrakło. W mojej drużynie prawie wszystkie zawodniczki zagrały na swoim dobrym poziomie, ale na wyróżnienie zasłużyła grająca w bramce Solomiya Shywerska. Dziewczyny wykorzystywały sytuacje z kontr, broniły dostępu do swojej bramki i w efekcie wygraliśmy ten pojedynek.
     Andrzej Drużkowski, trener Startu: - Początek pierwszej połowy meczu skłaniał do optymizmu, bo na bramki rywalek odpowiadaliśmy skutecznymi akcjami, a w 20 minucie prowadziliśmy 10:9. Potem nastąpiła seria błędów, których większość popełniła nasza czołowa snajperka Alesia Mihdaliova. Rywalki skutecznie kontrowały, a po przerwie nie było szans, przy systematyczności w grze gdynianek, na odrobienie strat. Szkoda, że tak się stało, bo była okazja, przy pełnej mobilizacji wszystkich zawodniczek, na punkty w tym meczu.

M
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama