Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Czwartek 08-12-2016, imieniny Marii, Wirgiliusza
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Droga na Górę Chrobrego Droga na Górę Chrobrego

Chcę walczyć w Elblągu

Elbląg, Chcę walczyć w Elblągu Tomasz Bonin

Rozmowa z pięściarzem Tomaszem Boninem, wieloletnim zawodnikiem elbląskiego Startu, a następnie KSW Halex, w którego barwach zdobył tytuł mistrza (1999) i wicemistrza (1998) Polski. Bonin reprezentuje obecnie barwy zawodowe warszawskiej grupy KnockOut Promotion.

Co się z tobą działo odkąd rozwiązano sekcję pięściarską seniorów w KSW Halex Elbląg?
     - Podpisałem roczny kontrakt na wypożyczenie z Energetykiem Jaworzno. Z tym zespołem zdobyłem mistrzostwo Polski w 2000 roku.
     
     Jak oceniasz ostatni twój sezon w boksie amatorskim?
     - Mistrzowski tytuł udało się zdobyć dzięki solidnej pracy całego zespołu. Sporo pomogło nam ściągnięcie w połowie roku do klubu trenera Jerzego Baranieckiego [ekstrenera Halexu Elbląg - przyp. autora]. Dzięki temu moje możliwości oraz Tomasza Chwoszcza, który również boksował w Energetyku, wzrosły. Trener Baraniecki, z którym współpracowałem wcześniej, zna dobrze moje dobre i złe strony. Czułem się o wiele pewniej wiedząc, że w narożniku stoi właśnie on.
     
     Odchodziłeś z Haleksu, podobnie jak i koledzy, w niezdrowej atmosferze. Głośno się mówiło o zaległościach klubu wobec pięściarzy.
     - I tak jest do dzisiaj. Klub jest mi bez mała winien ok. 18 tys. złotych. Nie ma siły - nikomu takiej sumy nie podaruję, klub będzie musiał mi je zwrócić. Oddałem sprawę do sądu, ale nie ukrywajmy, jestem jednym z wielu pracowników, którzy czekają na zaległe pieniądze.
     
     Gdzie obecnie trenujesz?
     - Trenuje w Elblągu w pomieszczeniach sportowych hotelu Modrzewia. Ale przyznam, że mam z tym problemy. Mimo iż Halex jest mi winny pieniądze, działacze utrudniają mi trenowanie w sali. Nie mogę nawet pobiegać po parku Modrzewie, bo nie mam gdzie zostawić ciuchów. Uważam, że jest to zachowanie nie fair wobec mnie ze strony działaczy.
     
     Od kiedy zastanawiałeś się nad przejściem na zawodowstwo?
     - Pierwsza myśl o zawodowstwie naszła mnie jakieś pół roku temu, kiedy w Energetyku zaczęła się psuć atmosfera. W Jaworznie nie było takiej atmosfery jak w Elblągu, gdzie wszystko robiliśmy po to, aby zdobyć mistrzowski tytuł. W Jaworznie zawodnicy podzielili się na dwa obozy, dochodziły mnie różne słuchy, że jestem zbyt wymagającym zawodnikiem. Nie podobało mi się to, więc zacząłem nieoficjalnie szukać kontaktów z grupami zawodowymi. Sporo tutaj pomógł mi Hieronim Kozakiewicz. W lutym w Warszawie stoczyłem pierwszą walkę zawodową.
     
     Jakie wrażenia?
     - Pierwszą walkę stoczyłem z marszu bez większych przygotowań. We wtorek byłem na rozmowach z działaczami KnockOut, w środę wróciłem do Elbląga i dostałem wiadomość, że w sobotę walczę. Moim pierwszym rywalem był Czech, który stoczył na ringu amatorskim ok. 200 walk. Miał więc pojęcie o boksowaniu. Byłem stremowany, nie wiedziałem, czy starczy mi sił, kondycji. Wychodziłem na ring bardzo spięty i niepewny, na czym stoję. Ale wygrałem. Druga walka była już całkiem inna, dzięki dłuższym przygotowaniom byłem spokojniejszy.
     
     Jakie plany wiążesz z boksem zawodowym?
     - Nie chcę od razu w przyspieszonym tempie walczyć za jakieś 1,5 roku o tytuł. Chcę powoli wspinać się po drabince.
     
     Często wracasz pamięcią do 1999 roku, kiedy to z Halexem sięgnęliście po złote medale?
     - Jak byłem w Jaworznie, bardzo często o tym myślałem. Stanowiliśmy niezłą zgraną paczkę. Pamiętam okrzyki kibiców podczas swoich walk: „Tomek, Tomek”. I tu chciałbym serdecznie pozdrowić sympatyków i kibiców bosku. W Elblągu zawsze walczyło mi się super. Bardzo chciałbym znów powalczyć, ale już jako pięściarz zawodowy, w Elblągu. Mam nadzieję, że się tak stanie.
     
     A jaką przyszłość wróżysz boksowi amatorskiemu?
     Zdanie większości ludzi związanych z boksem jest takie, że dopóki „góra” się nie zmieni, w boksie amatorskim nie będzie lepiej. Może jakieś ożywienie wniesie nowy prezes Czesław Ptak, ale będzie mu niezwykle trudno. Z tego co wiem, budżet jest obcięty o 30 proc.

AK
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Reklama