Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Niedziela 04-12-2016, imieniny Barbary, Jana
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Świętowanie Świętowanie

Czoska: Wierzę w nasz zespół...

Tak słabego początku rozgrywek Startu chyba nawet najstarsi elbląscy kibice nie pamiętają. Na półmetku pierwszej rundy Start nadal pozostaje bez zdobyczy punktowej. Co jest powodem takiej gry naszego zespołu, staramy się wyjaśnić podczas rozmowy z trenerem Startu Zdzisławem Czoską.

Czy w swojej karierze trenerskiej zdarzyło się już panu mieć taką czarną serię - sześć meczów i tyle samo porażek?
     Nie przypominam sobie takiej czarnej serii, chociaż podobne trudności miałem w pewnym okresie, kiedy ze słabym wówczas Startem Gdańsk awansowaliśmy po raz pierwszy do ligi. To były podobne sytuacje, ale nie przypominam sobie tak długiej serii. Choć wówczas w całych rozgrywkach wygraliśmy naprawdę mało meczów.
     
     A proszę powiedzieć, co myśli sobie trener po tak słabym początku ligi?
     Najpierw szuka winy u siebie, czyli czy był jakiś błąd w treningu, czy może był błąd w prowadzeniu meczu. Ale w naszej sytuacji, kiedy rozpoczynaliśmy ligę, to zaznaczyłem, że w pierwszej rundzie jeżeli zdobędziemy 6-8 punktów, powinniśmy być zadowoleni. Jednak po losowaniu kolejnych meczów nie mogłem zbyt optymistycznie patrzeć w przyszłość, bo rozgrywki zaczynaliśmy serią spotkań z przeciwnikami, z którymi w ubiegłym sezonie mieliśmy już spore problemy . A teraz jeszcze na dodatek zespół był osłabiony, gdyż rozpoczęliśmy bez Kingi Polenz i Uli Lipskiej, które odeszły, a kontuzjowane są Ela Olszewska i Justyna Stelina. Bez jakichkolwiek wzmocnień zostało mi dziewięć dziewczyn, z czego jeszcze niektóre były lekko kontuzjowane. Na treningu miałem po 7-8 zawodniczek, więc jak mogłem budować formę? W czasie okresu przygotowawczego była bardo nerwowa atmosfera, bo nie wiedzieliśmy czy w ogóle wystartujemy w lidze. Z tego względu odwołaliśmy turniej w Oldenburgu, a w ostatniej pojechaliśmy na turniej do Szczecina. Tam nadspodziewanie dobrze graliśmy, ale przypomnę, że w tym turnieju grało się 2x20 minut. Poza tym turniej towarzyski to nie liga. Rozgrywki ligowe rządzą się swoimi prawami, zespoły przygotowują się do konkretnego przeciwnika, rozpracowują go, a jeżeli ja miałem praktycznie do grania sześć zawodniczek, to taki zespół naprawdę łatwo jest rozpracować i zmęczyć. Przeciwnicy grają z nami nadspodziewanie ostro w obronie i szybkim środkiem, co powoduje, że mamy chwilowe zadyszki. Mam nadzieję, że ten problem już pokonaliśmy, bo nawet w ostatnim meczu z Koszalinem tej zadyszki już nie było. Wprawdzie w 40. min przegrywaliśmy dwoma bramkami, ale to raczej na skutek kar, jakie otrzymywały moje zawodniczki. Także ta seria porażek ma też podłoże bardzo obiektywne. Silni przeciwnicy, niekorzystne losowanie, no, może poza Vive Kielce, z którym, podobnie jak z Koszalinem, mieliśmy szansę na zwycięstwo. Jednak tam świetnie dysponowane były: Duda i Artsomienko, których już dawno nie widziałem w tak dobrej dyspozycji rzutowej. One grały na 90-procentowej skuteczności i myślę, że każdy zespół - nie tylko my - miałby problem z wygraniem tego meczu. Wierzę w nasz zespół, bo już pewne symptomy w meczu z Koszalinem były.
     
     Czy elbląski zespół jest naprawdę tak słaby, jak pokazuje to tabela?
     Na pewno tak słaby nie jest. Ale, tak jak mówiłem, w tych meczach kadrowo byliśmy bardzo słabi. Powoli do zdrowia powracają dziewczyny, ponadto dołączyła do nas Katarzyna Langowska, była zawodniczka Startu Gdańsk. Ona wprawdzie ma długą przerwę w graniu, ale posiada pewne doświadczenie i dzięki temu mam możliwość manewru jeśli chodzi o zmiany w ataku czy obronie. Już nie musze tych sześciu podstawowych zawodniczek zamęczać na boisku, bo mam możliwość dobrej zmiany. Poza tym młodzież też powoli zaczyna dojrzewać. Po meczu z Politechniką widziałem bardzo rozzłoszczone dziewczyny siedzące na ławce, niektóre miały łzy w oczach, bo tak bardzo chciały wygrać ten mecz. Mam nadzieję, że tę złość w następnym meczu przekujemy w sukces.
     
     Elbląski zespół to mieszanka rutyny, doświadczenia, ale także i młodości. Czy tak mieszanka wystarczy, by utrzymać się w lidze?
     Sadze, że o utrzymaniu się w ekstraklasie nie możemy mówić. My się na pewno utrzymamy, o tym jestem przekonany. Od początku, jak dziennikarze mnie pytali, mówiłem zresztą, że w pierwszej rundzie 6-8 punktów mnie zadowoli. Ela Olszewska już trenuje z nami, na pewno do końca tej rundy nie zagra, ale na następną powinna być gotowa. A wtedy naprawdę wszystkie zespoły - łącznie z Monteksem - będą musiały się z nami liczyć.
     
     Wybiegając w przyszłość, czy gdyby za rok miał pan ten sam skład, co teraz, to wówczas również podjąłby się pan pracy w Starcie?
     Może zrobiłem głupotę, ale ambicja mi nie pozwoliła inaczej. Miałem ciekawe propozycje z dwóch czołowych klubów Polski, ale jak się do kogoś przywiążę, to nie jest łatwo mnie kupić.
     
     A przywiązał się pan do Elbląga?
     Tak, bardzo. I do działaczy również. Mimo początkowego konfliktu naszych działaczy z kibicami, są to na pewno bardzo zaangażowani działacze. I na pewno warto tu pracować.

MP
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
Reklama