Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Wtorek 21-11-2017, imieniny Janusza, Konrada
 
Rek

UWAGA!

Zamknij Zamknij
Rek
Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Chwila oddechu Chwila oddechu

Czwarty sparring, trzecia wygrana (piłka nożna)

W czwartym meczu kontrolnym żółto-biało-niebiescy zmierzyli się z najniżej notowanym rywalem z grona dotychczasowych sparringpartnerów. Po zespole młodzieżowej ekstraklasy Lechii Gdańsk, trzecioligowym Rodle Kwidzyn i wicemistrzu Polski Legii Warszawa, tym razem zespół Tomasza Wichniarka zmierzył się z czwartoligowym Gryfem Wejherowo.

Niezachwiana dominacja Olimpii przez 90 minut znalazła swoje odzwierciedlenie w wyniku 3:0. Łupem bramkowym podzielili się Anton Kolosov (2) i Mateusz Kowalczyk.
     
     Bez czterech podstawowych
     Do meczu z czwartoligowcem z Wejherowa Olimpia nie przystąpiła w optymalnym składzie. Z uwagi na urazy nie zagrali Rafał Anuszek i Paweł Jurgielewicz, a narzekający na ból pleców Andrzej Treszczotko przez całe spotkanie jedynie truchtał wokół boiska. Sprawy osobiste uniemożliwiły grę Michałowi Chmieleckiemu. Absencje w zespole były praktycznie niezauważalne, a wartym odnotowania jest fakt, że od pierwszej minuty na boisku w szeregach elbląskiego zespołu pojawiło się aż siedmiu młodzieżowców.
     
     Inicjatywa i przewaga
     Przez całe spotkanie więcej z gry mieli elblążanie, którzy w pierwszej, dość wyrównanej, ale bezbramkowej połowie, byli bliżsi objęcia prowadzenia. Już w 5. minucie bramkarza Gryfa mógł pokonać Mateusz Roszak, ale wybrał najgorsze rozwiązanie z możliwych, uderzył mało precyzyjnie i nie zaskoczył Macieja Szlagi. Bramkarz z Wejherowa był zdecydowanie najjaśniejszym punktem swojego zespołu. W 10. minucie meczu po raz kolejny uchronił swój zespół przed utratą gola, wygrywając pojedynek jeden na jeden z Krzysztofem Biegańskim. Groźnie pod bramką Gryfa zrobiło się także w 12. minucie po dobrze bitym przez Pawła Nowackiego rzucie wolnym, ale znów pewną interwencją popisał się Szlaga. Umowni gospodarze meczu (spotkanie rozegrano w Gdańsku), gryfici groźnie zaatakowali w 24. minucie. Po sprytnie wykonanym rzucie rożnym piłka zatańczyła na poprzeczce i na szczęście dla Olimpii opuściła boisko. To były wszystkie godne odnotowania sytuacje w pierwszych 45 minutach meczu.
     
     Trzy gole po przerwie
     Po zmianie stron przewaga Olimpii była jeszcze wyraźniejsza. Bardzo dobrą partię rozgrywał niezwykle aktywny, wprowadzony na trzy kwadranse Ukrainiec Kolosov, który raz po raz niepokoił defensywę Gryfa. To w połączeniu z dobrą grą drugiej linii elbląskiego zespołu sprawiło, że wreszcie udało się przechytrzyć defensywę wejherowian. Najwięcej zimnej krwi w polu karnym zachował wspomniany Kolosov, który mierzonym strzałem z 13 metra w prawy róg bramki dał Olimpii prowadzenie. Po kolejnych pięciu minutach było już 2:0. Znów z bardzo dobrej strony pokazał się „Antonio”, który wygrał pojedynek biegowy z obrońcą Gryfa i uderzył soczyście po długim rogu, tym razem, dla odmiany lewą nogą. Była to bez wątpienia najładniejsza bramka sobotniego sparringu. Kropkę nad „i” na minutę przed końcem postawił Mateusz Kowalczyk, który sprytnym, przytomnym uderzeniem tuż obok lewego słupka, podsumował swój dobry występ w tym spotkaniu.
     
     W kolejnym meczu olimpijczycy zmierzą się z zespołem Arki Gdynia na co dzień grającym w Młodej Ekstraklasie. Spotkanie zaplanowano na środę 18 lutego na boisku GOSiR w Gdyni.
     
     Trenerzy o meczu
     Wojciech Wasiek (Gryf Wejherowo): - Mimo porażki cieszę się z tego meczu, bo zagraliśmy z dobrym, solidnym rywalem. Do przerwy, gdy graliśmy w mocniejszym składzie, wyglądało to nieźle, po zmianie stron i wpuszczeniu dziewięciu zmienników trochę się to posypało i straciliśmy trzy gole w ostatnim kwadransie gry.
     Tomasz Wichniarek (Olimpia): - Dobry sparing dla chłopaków, naszej młodzieży, choć w dość trudnych warunkach, przy padającym śniegu. Ważne, że zakończyliśmy go bez urazów. Jestem zadowolony z postawy młodych zawodników, nie będę wystawiał indywidualnych cenzurek, ale dziś pokazali, że drzemie w nich spory potencjał. Co do absencji - Rafał Anuszek ma skręcony staw skokowy i musi pauzować. Paweł Jurgielewicz w zasadzie doszedł już do siebie, normalnie trenuje, ale wolimy być tutaj ostrożni. Andrzej Treszczotko narzeka na ból pleców i dostał indywidualne zalecenia treningowe, a Michała Chmieleckiego zwolniłem z uwagi na sprawy osobiste.
     
     Gryf Wejherowo - Olimpia Elbląg 0:3 (0:0)
     0:1, 0:2 - Kolosov (74., 79), 0:3 - Kowalczyk (89.)
     Gryf: Szlaga - Jezierski, Klemczyk, Politowski, Przybylski, Banaszak, Felisiak, Kiełb, Wolszlegier, Gronowski, Król. Ponadto zagrali: Toruńczak, Pliński, Bąkowski, Rytlewski, Wicki, Tusk, Szwół, Filipski, Kowalski.
     Olimpia: Kuć (46. Hyz) - Laskowski, Kitowski, Hajman, Stawiński, Kowalczyk, Nowacki (46. Kolosov), Kopycki (60. Styś), Roszak, M. Anuszek, Biegański (60. Kołodziejski).

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
..., a moim zdaniem
Pokazuj od
najnowszych
  • Widac że Olimpia w tym roku w druga lige mierzy jak nic. Chyba zacznę chodzic po 10 latach przerwy na mecze z wnuczkiem bedzie sie ucieszył.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-15)
  • Widac że Olimpia w tym roku w druga lige mierzy jak nic. Chyba zacznę chodzic po 10 latach przerwy na mecze z wnuczkiem bedzie sie ucieszył.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    (2009-02-15)
  • Dobra i trafna decyzja. Wnuczek kiedys slicznie podziekuje, ze ma fajne zainteresowanie i w koncu bedzie prawdziwym facetem, bo co to za facet jak nie lubi pilki noznej:)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0 0
    kobieta kibica:)(2009-02-16)
Reklama